fbpx

Wiara

Zapracowany odpoczynek

4 miesiące temu

Budzik zbudza Cię ze słodkiego snu, zastanawiasz się, czemu znowu tak niemiłosierne dzwoni. Czujesz się niewyspany i tak okropnie obolały. Nie masz ochoty wstawać, by po raz kolejny przywitać się z monotonią swoich obowiązków. Po chwili przypominasz sobie, że kierują tobą kwestie finansowe lub edukacyjne – kasa się nie zgadza, tak samo jak dyplom ukończenia studiów jeszcze przed Tobą.

Za ich sprawą szybko przytomniejesz, szybka kawa, w pośpiechu łapiesz coś na ząb i jeszcze te klucze standardowo nie chcą się znaleźć. Przynajmniej ja niechlubnie jestem ekspertem od wzdychania i tracenia cierpliwości nad swoją “torbą a’la bez dna”, która stawia opór w poszukiwaniu tych małych, jakby celowo ukrywających się (zwłaszcza rano), kluczy.

Przygotowujesz się do wyjścia, do swoich codziennych obowiązków. Nie czujesz się wielce podekscytowany, wręcz przeciwnie, zmierzasz do pracy lub na uczelnię z wycofaniem lub ze zdenerwowaniem. Biegniesz na autobus i wreszcie dociera do Ciebie… Po co to wszystko? Po co ten pośpiech, czemu narzucasz sobie tempo i próbujesz niczym maratończyk prześcignąć samego siebie, by móc dzisiaj pobić rekord z wczorajszego pośpiechu?

Nie raz jadąc komunikacją miejską łapię się na myśli, czemu znowu jadę taka posępna, gdzie moja radość i wigor? Czy to sprawka mojej natury sowy, która uwielbia siedzieć po nocach? Czuję, że smutek i nostalgia przebijają się przeze mnie. Coś woła w sercu: „Aga a może zastanów się, co Cię gnębi”? Wysiadając pospiesznie z tramwaju, rzucam sobie wyzwanie, przecież teraz nie czas na to, pomyślę wieczorem. Szybkim krokiem zmierzam do pracy. Zaczyna się gonitwa myśli, gonitwa zadań, stres zaczyna przypominać o sobie bólami karku.

Wracam do domu, marzę, tylko o śnie. Padam twarzą wprost na poduszkę, ale zasnąć nie mogę. Jestem tak zmęczona, że nawet sen nie może przebić się przez moją twardą skorupę stresu, na którą przecież tak ciężko i wytrwale pracowałam cały dzień. Przelatuje myśl, teraz czas na plan B. Biorę się do dalszej pracy, zaczynam coś pisać, przeglądam pocztę i minuty płyną, zaskakująco szybko wieczorna pora nadchodzi. Po pewnym momencie moja efektywność spada, czuję, że już czas odpocząć.

Nadal nie mogę zasnąć. Włączam starą płytę, kieruję się do kuchni, zaparzam herbatę i tak stoję zamyślona. Już pierwsze minuty piosenki zaczynają działać relaksująco i kojąco na moje zszargane nerwy. I nagle dociera do mnie, że każde zdanie z piosenki bardzo mnie wzrusza. Przypominam sobie nagle o osobach, których najbardziej mi brak. Nagle w mojej wyobraźni pojawią się projekcje tych wszystkich wydarzeń, które mnie tak bardzo zraniły, tych przykrych słów. Przypominają mi się także te momenty, kiedy ja sama nie stanęłam na wysokości zadania i wyrzucam sobie, że zmarnowałam szanse tu i ówdzie.

Ciekawe, że w takich momentach, gdzie jestem sama z myślami, zwłaszcza wieczorami, Bóg dochodzi do głosu. Kiedy w ciągu dnia informacje i zadania pochłaniają moją całą atencję, wieczorem okazują się być mniej ważne. W miejsce stresu i załatwiania biurowo-formalnych spraw miejsca ustępują myśli o osobach, o relacjach. To, co rano zdawało się być pochłaniające i przyprawiające o stany przedzawałowe, zaczynają blednąć nocą… Wieczorem nasze oczy zdają się przybierają postać soczewek mocno skupionych tylko na emocjach tak, jakby były mocno połączone z sercem.

Jakże pięknie te wieczory Bóg wymyślił! Opcje: nostalgia, wzruszenie, retrospekcja; to wszystko z siłą odżywa nocą. Boże, dzięki Ci za te niektóre przypadłości moich bezsennych nocy. Kiedy jak nie wieczorem pomyślę o tych wszystkich relacjach i moich lepszych lub gorszych zrachowaniach, które przejawiałam w ciągu dnia?

Gdyby nie noc, nie mielibyśmy czasu na przemyślenia. Nasze ja, głębia sumienia nie mogłaby dać upustu naszym nostalgiom. Kochany czytelniku! Pozwól sobie na czas dla Ciebie, który Bóg przygotował, pozwól sobie na emocje, na wzruszenie, na wyciszenie. Ten odpoczynek niech będzie świętym czasem Twojej odnowy! Swoistym czasem „zaktualizowania oprogramowania moralność”, które Bóg włożył w Twoje serce, a które ma szanse „zainstalować się” w Twoim sercu tylko wtedy, kiedy pozwolisz sobie odpocząć. Może odnajdziesz siebie i Boga mówiącego do Twojego serca na spacerze? Może podczas słuchania muzyki, malowania, biegania, czytania książki? Życzę Ci owocnego odpoczynku i wspaniałego nowego tygodnia!


Agnieszka Szpryngiel

Agnieszka Szpryngiel

Od czasów gimnazjalnych sercem jestem przy Ruchu Światło Życie. Choć z zawodu jestem politologiem, fascynuje mnie psychologia i cała złożoność relacji międzyludzkich. Prywatnie mogłabym słuchać na okrągło ojca Szustaka, znanego z Langusty na Palmie.