fbpx

Wiara

Zakrólował

3 tygodnie temu

Szczerze mówiąc, nie wiem, jak zacząć ten tekst. Mam pisać o Królu Wszechświata, ale przy Nim wszelkie słowa wydają mi się niewystarczające i nieadekwatne. I chyba nic w tym dziwnego – święty Jan opowiada w Apokalipsie, że kiedy Baranek łamie siódmą pieczęć i dopełnia się poddanie Mu świata, wszystkim uczestnikom niebieskiej liturgii „opadają szczęki” i nie mogą wydusić z siebie słowa przez pół godziny. A jednak spróbuję – a właściwie zatrudnię do tego psalmistę. W Psalmie 24 czytamy takie słowa:

Kto wstąpi na górę Pana,
kto stanie w Jego świętym miejscu?
Człowiek o rękach nieskalanych i o czystym sercu,
który nie skłonił swej duszy ku marnościom
i nie przysięgał fałszywie.
Taki otrzyma błogosławieństwo od Pana
i zapłatę od Boga, Zbawiciela swego.
Takie jest pokolenie tych, co Go szukają,
co szukają oblicza Boga Jakubowego.
Bramy, podnieście swe szczyty
i unieście się, prastare podwoje,
aby mógł wkroczyć Król chwały!
«Któż jest tym Królem chwały?»
«To Pan Zastępów: On sam Królem chwały».

Psalm ten w warstwie dosłownej opowiada o realiach starożytnego Izraela, ale zrealizował się w niesamowity sposób w pewien piątek w Jerozolimie. Otworzyły się wtedy prastare podwoje – ciężka zasłona Przybytku, za którą mógł wejść tylko raz do roku żydowski arcykapłan (przywiązywano mu linę do nogi, na wypadek gdyby tam zemdlał), rozdarła się na pół z góry na dół. Górą Pana stało się nie Wzgórze Świątynne, ale pewne wzgórze niedaleko, tuż za murem miasta. Król chwały, ubrany w koronę i płaszcz purpurowy, wkroczył na swój tron łączący niebo z ziemią. To, co stało się w Jerozolimie dwa tysiące lat temu, powtarza się w każdym z nas. Król chwały, ukrzyżowany król miłości przychodzi, by wkroczyć do świątyni serca.

Wołaj do swoich bram, do tych wszystkich ciężkich, od dawna nieotwieranych drzwi w Tobie. Wołaj do zardzewiałych zamków i zawiasów. Niech w Twojej wewnętrznej świątyni rozlegnie się ten okrzyk zapraszający Boga do każdego zakamarka Twojego serca. Nie bój się, że jest tam tylko sterta zakurzonych gratów, że chodzą tam szczury albo że przerobiłeś jakąś wspaniałą komnatę otrzymanego od Boga talentu na schowek na miotły. Król, którego tronem jest krzyż i który nosi berło gwoździ, nie boi się tego ani nie brzydzi. Chce wejść i królować także właśnie tam.

Im głębiej Go zaprosisz, im więcej dasz Mu miejsca w Twoim wnętrzu, tym piękniej urządzi w Tobie swoje prywatne królewskie komnaty. Jednak sala audiencyjna jest dostępna dla Ciebie w każdej chwili, niezależnie czy na ten moment masz z Nim głęboką relację czy nie. Za każdym razem, kiedy klękasz i składasz ręce do modlitwy, przychodzisz przed tron Chrystusa Króla i powtarzasz gest powszechny na dworach europejskich monarchów. W średniowieczu odbywały się ceremonie zwane inwestyturą, podczas których wasal klękał przed swoim władcą i wkładał właśnie tak złożone dłonie w jego dłonie w geście hołdu, poddania i zaufania. Zobowiązywał się do wierności i lojalności (wyrażanej też w konkretach – pomocy wojskowej, daninie) w zamian za opiekę. W każdej modlitwie stajemy się wasalami Najwyższego Suwerena. Pod taką opieką żaden wróg nie ma szans.


Przejdź do ćwiczenia duchowego
Anna Kierbedź

Anna Kierbedź

W godzinach pracy tłumaczka tekstów zupełnie niekreatywnych. Po godzinach – wariatka (to sprawdzona opinia moich najbliższych przyjaciół), która chce czterema kółkami swojej limuzyny (zwanej też poduszkowcem, TIR-em lub wózkiem inwalidzkim) wykreślić na tej ziemi i na ludzkich sercach jakiś pozytywny ślad. Zafascynowana ludźmi – ich poznawaniem, byciem z nimi, wspólnym śmianiem się i płakaniem. Szukająca inspiracji u Jezusa i zaprzyjaźnionych hiszpańskich świętych – Ignasia z Loyoli i Teśki z Avili. Zakochana do szaleństwa w Słowie. Ponad tym wszystkim – odnaleziona, umiłowana córka Boga.