fbpx

Wiara

Wytrwać w miłości

4 miesiące temu

Jezus powiedział do swoich uczniów: Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali.
(J 15, 9-17)

Nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich… Bóg nazywa nas Swoimi przyjaciółmi i możemy być bardzo wdzięczni, że On uznał tę tę przyjaźń za tak wartościową, że oddałeś za nią Swoje życie! Przypomina nam o tym właśnie dziś, gdy docierają do nas kolejne informacje i zdjęcia po zamach na Sri Lance.

Mówi się, że żyjemy w burzliwych czasach, ale przecież Kościół od samego początku doświadczał prześladowań, bo Jezus od samego początku był znakiem sprzeciwu dla tych, którzy odrzucali Prawdę. Z ogromnym poruszeniem oglądam zdjęcia zniszczonego kościoła, figury Chrystusa całej we krwi zabitych czy zdjęcia z pogrzebu ofiar. Smutek przeplata się z bezsilnością. Nie tak powinno być. Nie tak powinny wyglądać święta. Tak po ludzku wszystko się we mnie buntuje. A jednocześnie… współczucie wobec tych, którzy stracili swoich bliskich i żal nad przerwanym życiem tych, którzy zginęli, miesza się we mnie ze wstydem. Bo po przeczytaniu pierwszych wiadomości pomyślałam sobie – jak dobrze, że my możemy świętować spokojnie i bez poczucia zagrożenia!

Przypominam sobie świąteczną Mszę z mojego kościoła. Mój kościół jest mały, filialny. Otwierany tylko na czas Mszy świętych, nabożeństw, chrzcin, ślubów, pogrzebów… Społeczność parafialna jest mała, wszyscy się znają. Siedzę w swojej ławce, zawsze na tym samym miejscu i wiem, jak będzie wyglądał ten dzień. Trzy witraże za ołtarzem rozświetlone są promieniami porannego słońca, w tym centralny witraż przedstawiający Jezusa z dłonią uniesioną do błogosławieństwa. Po Mszy wrócę do domu – zaledwie parę kroków, z okna jednego z pokoi widać wieżę kościoła. W moim kościele jest jasno, pięknie i bezpiecznie, a jednocześnie mój Kościół jest nieustannie prześladowany.

Wytrwajcie w Miłości Mojej…  Jak trudne to zadanie, gdy “trwanie” można przypłacić życiem! Jak musi być trudno trwać przy Bogu, gdy idąc do kościoła nie wiadomo, czy wróci się z niego żywym. Gdy z powodu Jezusa tak nas nienawidzą! A przecież On niesie światu Pokój i Miłość. To z powodu Jezusa nas zabijają. Był znakiem sprzeciwu za życia, jest nim po Swojej śmierci i Zmartwychwstaniu…

Wytrwajcie w Miłości Mojej…  Ciężko kochać, gdy doznaje się zła. Ciężko kochać męża, który bije; ojca, który porzuca rodzinę. Ciężko kochać sąsiada, który złorzeczy, złodzieja, który okrada. Ciężko kochać kogoś, kto nas okłamuje, wykorzystuje, poniża. Ciężko kochać tego, który zabija. Jeśli więc szukasz tego, co mogłoby Ci pomóc wytrwać w wierze, poszukaj w sobie miłości – do Boga. On już nas umiłował, Miłością wieczną i niezmienną. Kochać, to stawać przed Tajemnicą – nic innego nie daje nam tyle siły, tyle odwagi i determinacji, by trwać w Bogu. Samo prawo, sama historia – to za mało. Miłość do człowieka – to też za mało. Kluczem jest Ten, który sam jest Miłością. Który z Miłości powołał nas do życia, z Miłości stworzył dla nas piękny świat, wolny od grzechu, cierpienia i śmierci, Który z Miłości ostrzegł nas przed niebezpieczeństwem i konsekwencjami złego wyboru – a gdy nie posłuchaliśmy, z Miłości przyszedł na świat, aby oddać za nas życie i nas odkupić.

Wytrwajcie w Miłości Mojej… Ale czy my potrafimy odwzajemnić tę Miłość? Czy potrafimy przebaczyć krzywdę, zapomnieć urazę, odpowiedzieć dobrem na zło? Czy mielibyśmy odwagę pójść do kościoła żyjąc tam, gdzie ludzie giną przy akompaniamencie wybuchających bomb? I czy widzimy, że – paradoksalnie – to nie ofiary tego zamachu potrzebują naszych modlitw i łez, ale jego sprawcy?

Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą.
(J 15, 20nn / Mt 10, 22. 28)

Bóg dopuszcza tę ciężką próbę wiary do Swoich przyjaciół. Oby zachował nas od letniości wiary, od popadnięcia w rutynę, od przyjmowania Jego łask i błogosławieństw za coś oczywistego i należnego. Oby sprawił, żebyśmy zawsze pamiętali, że mamy braci i siostry w wierze, którzy oddają życie przyznając się do Chrystusa i abyśmy nieustannie dziękowali za dar Pokoju, jakim Bóg przyszedł, aby nas obdarzyć. Wierzę, że On ma w tym jakiś plan dopuszczając to cierpienie do Swojego Kościoła, choć tak po ludzku nie do końca to rozumiem. Ale Bóg jest dobry, Bóg przynosi ludziom Pokój, Bóg obdarza nas Miłością – On może skruszyć serca tych, którzy z Jego powodu nienawidzą chrześcijan do tego stopnia, że odbierają im życie. Tylko On ma moc przemienić te serca! Tylko On ma moc, aby ze śmierci wyprowadzić dobro! A tymczasem “wesołych świąt i zdrowia, bo to najważniejsze!” & “święta, święta i po świętach…” – rozbrzmiewają dobrze znane hasła niczym dwa wypłowiałe wielkanocne soundtracki…

Boże, dziękuję, że przypominasz nam, co jest najważniejsze! Smucimy się tym, co stało się na Sri Lance i z trwogą myślimy o tym, że także u nas może zrobić się tak niebezpiecznie, a jednocześnie wymieniamy życzenia zdrowia, sukcesów i pomyślności, jakbyśmy zostali stworzeni tylko dla tego życia… Trwamy we wzburzeniu wobec traumatycznych doświadczeń, tak jak uczniowie dwa tysiące lat temu, i zadajemy sobie pytanie, jak mogłeś pozwolić, aby wydarzyło się to, co się wydarzyło… A Ty przychodzisz i tak, jak dwa tysiące lat temu, mówisz do nas: “Pokój Wam!” (J 20, 20). 


Przejdź do ćwiczenia duchowego
Izabela Kasprowicz-Żmuda

Izabela Kasprowicz-Żmuda

Pełnię funkcję koordynatora blogerów. Interesuje mnie duchowość kobieca i małżeńska, pociąga duchowość karmelitańska, jestem związana z Katolicką Odnową w Duchu Świętym. Lata temu oddałam swoje życie Bogu, i chociaż często prowadzi mnie pod górkę, nie żałuję ani jednego dnia z tej wspólnej wędrówki. Mimo że mam swój bagaż słabości i wad, pragnę uwielbiać Jezusa w moim życiu!