fbpx

Wiara

Szaleństwo Miłości

5 miesięcy temu

Jakiś czas temu wpadł mi w oko artykuł dotyczący przeszczepu szpiku kostnego. Moją uwagę zwrócił fragment opisujący precedensową sytuację, gdy próba zidentyfikowania za pomocą testów DNA sprawcy pewnego przestępstwa wykazała, że osoba wskazana przez wynik tekstu w czasie popełnienia przestępstwa przebywała w więzieniu. Dalsze postępowanie śledcze wykazało, że sprawcą był krewny osadzonego, dotąd niekarany, który kilka lat wcześniej był dawcą szpiku kostnego dla swojego brata. Przypomniałam sobie jeszcze ze szkolnych lekcji biologii, że – w wielkim skrócie – im większe pokrewieństwo między dwoma osobami, tym większa zgodność ich DNA. Większa lub mniejsza zgodność oznacza jednak, że ani rodzic-dziecko, ani nawet rodzeństwo bliźniacze nie posiadają identycznego kodu genetycznego.

Może się już domyślasz, w jakim kierunku zmierza ten tekst i dlaczego piszę o tym właśnie w uroczystość Bożego Ciała. A jeśli nie, to może zastanawiasz się, jak te naukowe fakty odnoszą się do naszej duchowości. Papież Jan Paweł II napisał w Encyklice Fides et Ratio, że „Wiara i rozum (Fides et ratio) są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy. Sam Bóg zaszczepił w ludzkim sercu pragnienie poznania prawdy, którego ostatecznym celem jest poznanie Jego samego, aby człowiek — poznając Go i miłując — mógł dotrzeć także do pełnej prawdy o sobie”. Oznacza to, że naukowe potwierdzenie prawd wiary nie powinny być dla nas obojętne, np. Wyniki badań nad cudami eucharystycznymi, jakie na przestrzeni wieków miały miejsce, z czego dwa całkiem niedawno w Polsce: w Sokółce i w Legnicy. Wszystkie potwierdzone naukowo cuda eucharystyczne łączą te same wyniki badań: grupa krwi i DNA są identyczne, tkanka pobrana z Hostii jest fragmentem mięśnia sercowego w stanie agonalnym. Jak to wytłumaczyć, skoro niektóre cuda dzieli od siebie czas nawet kilkuset lat? Jeśli przyjąć na chwilę teorię sceptyków, że owe rzekome cuda są po prostu sprytnymi fortelami ze strony człowieka, czyli manipulacją, to ten fakt naprawdę bije wszystkie podobne argumenty. 100% zgodności materiału genetycznego oznacza, że musiałaby to być ta sama osoba, która żyła ponad tysiąc lat. Tu zdecydowanie można puścić do sceptyków oko. Jezus żyje! Ponad 2000 lat… Ale największych sceptyków, zatwardziałych ateistów, to i tak pewnie nie przekona. Warto jednak odnotować, że Kościół zlecając takie badania nie ujawnia przed otrzymaniem wyników skąd pochodzi badany materiał. Wielokrotnie zdarzało się, tak przy badaniach dotyczących cudów eucharystycznych, jak i np. Całunu Turyńskiego, że były one wykonywane przez osoby niewierzące. Co to wszystko jednak znaczy dla nas, ludzi wierzących?

Jeśli wierzymy w Eucharystyczną Obecność Jezusa, to musimy mieć świadomość, że pod postacią Chleba i Wina przyjmujemy Ciało i Krew. Że w każdej najdrobniejszej cząstce Świętej Hostii „ukrywa się” Bóg. Ale czy naprawdę w to wierzymy?

Siostra Judyta od Jezusa Eucharystycznego z wrocławskiego Zgromadzenia Sióstr Karmelitanek od Dzieciątka Jezus dzieliła się niedawno podczas organizowanego przez siebie dnia skupienia tym, dlaczego wybrała własnie taki, a nie inny predykat. Bardzo poruszyło mnie jej proste wyznanie wiary w Boga, który tak wszystko zaplanował, aby być „z nami zawsze, przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (por. Mt 28, 20):

Mój predykat to Jezus Eucharystyczny, a nie Najświętszy Sakrament czy po prostu Eucharystia. Wierzę, że pod postacią Komunii Świętej jest ten sam Jezus, Który za mnie umarł, Który dla mnie Zmartwychwstał i z Którym spędzę wieczność w Niebie. Nie inny, choć ukryty. Ten sam.

Ten sam… Żywy. Obecny. Bliski. Bo „Miłość to obecność”. Miłość, to pragnienie, by być blisko. I Bóg przekroczył granice tej bliskości, aby jednoczyć się z nami w sposób, który nauka może zbadać, ale którego nie do końca potrafi wyjaśnić. Cuda eucharystyczne mają miejsce, ale przecież cudem eucharystycznym jest każda Komunia Święta, podczas każdej Mszy sprawowanej każdego dnia.

Przyjmując dziś Komunię, idąc dziś lub podczas kolejnych dni oktawy w procesji Bożego Ciała za kapłanem niosącym Pana Jezusa w Monstrancji, powiedz sobie: to jest Bóg! Bóg, Który Swoje Ciało uczynił Pokarmem, a Swoją Krew Lekarstwem. Jego Krew, której transfuzje otrzymałeś w mistycznym akcie Eucharystii sprawowanej przez kapłana, teraz krąży w Twoich żyłach. Jego Obecność wypełnia całego Ciebie – nie symbolicznie, a całkowicie fizycznie. Przez ten czas, dopóki biologiczne procesy Twojego organizmu nie strawią tej Obecności ukrytej w materii Chleba, Ty jesteś jego monstrancją!

Przypomina mi się fragment Ewangelii o Kobiecie cierpiącej na krwotok. Jej wiara w to, że dotknięcie płaszcza Jezusa wystarczy, aby ją uzdrowić, może być dla nas pierwowzorem wiary w Obecność Eucharystyczną. Lecz o ileż bardziej Bóg pozwala nam się podczas Eucharystii dotknąć!

Bóg stał się pokarmem dla swoich stworzeń.
Czy choć raz zgłębiłaś to nieskończone szaleństwo miłości?

Św. Teresa od Jezusa z Los Andes OCD

A Ty, czy naprawdę wierzysz w tę Obecność? Każdego dnia Bóg ofiarowuje się Tobie i mnie w nieustającym akcie miłości. Przystępując do Komunii Świętej dostajemy swoistą transfuzję Boskiej Krwi Tego, Który będąc najlepszym Lekarzem jednocześnie jest także Lekarstwem. A skoro On naprawdę jest obecny w Konsekrowanej Hostii – obecny fizycznie – to Jego obecność nie pozostaje bez wpływu na Ciebie, na Twoją duszę i ciało. Krew jest wszak nośnikiem życia, gdy przestaje krążyć, życie z nas uchodzi. O ileż bardziej życiodajna jest ta Krew, która zbawiła świat! Ta, która wypłynęła z ran, które Bóg zachował, aby były świadectwem Jego obietnicy: Oto wyryłem cię na obu dłoniach! (Iz 49, 16)

Czy to nie jest szaleństwo? Jak odpowiedzieć na taką Miłość? Ponownie przychodzą mi na myśl świętej karmelitanki z Chile:

Nie wiem, jak mogę zrobić coś innego prócz kontemplacji i miłowania Boga. Czegóż możesz się spodziewać, skoro Jezus, ten szaleniec miłości, sprawił, że oszalałam? (…) Jak nie zapłonąć miłością na widok tego Boga, który staje się pokarmem dla swych stworzeń, zmieniając się w chleb, aby zjednoczyć się z nimi, przebóstwiać je i przemieniać w Siebie? Och, kochaj Jezusa! Któż lepiej odpowie Ci na Twoją miłość? On jest spragniony Twego serca. Czy nie słyszysz, jak po Komunii Świętej mówi do Ciebie: „Córko, daj mi swoje serce!”

Poproś dziś Jezusa, abyś mógł Go dostrzec oczami serca w tym kawałku białej Hostii, która jest, jak powiedział Sługa Boży Abp Fulton Sheen, największą historią miłosną wszechświata. Niech Twoją dzisiejszą modlitwą staną się słowa Psalmu 27, 8-9a:

O Tobie mówi moje serce: «Szukaj Jego oblicza!»
Szukam, o Panie, Twojego oblicza; swego oblicza nie zakrywaj przede mną!


Przejdź do ćwiczenia duchowego
Izabela Kasprowicz-Żmuda

Izabela Kasprowicz-Żmuda

Pełnię funkcję koordynatora blogerów. Interesuje mnie duchowość kobieca i małżeńska, pociąga duchowość karmelitańska, jestem związana z Katolicką Odnową w Duchu Świętym. Lata temu oddałam swoje życie Bogu, i chociaż często prowadzi mnie pod górkę, nie żałuję ani jednego dnia z tej wspólnej wędrówki. Mimo że mam swój bagaż słabości i wad, pragnę uwielbiać Jezusa w moim życiu!