fbpx

Wiara

Stawać do zapasów o wiarę

1 miesiąc temu

Były czasy, gdy odwaga postrzegana była jako jedna z najwyższych cnót. Szanowana, jednoznaczna w ocenie i porywająca za sobą tłumy, dziś ustąpiła miejsca przebojowości, która zadowala się samym celem, a nie drogą do jego spełnienia. Gdyby dziś św. Stanisław robił to, co robił w XI wieku, to pewnie znaleźli by się tacy, którzy westchnęliby ze wzruszeniem nad pracą u podstaw biskupa. Pewnie byliby też tacy, którym podobałoby się jego proste podejście do życia, któremu przyświeca prawda o tym, że dobro jest zawsze dobrem, a zło zawsze pozostanie złem. Czy jednak ktoś dostrzegłby w tym heroizm?

Stanisław ze Szczepanowa urodził się ok. 1030 roku. Odebrał staranne wykształcenie w gnieźnieńskiej szkole katedralnej oraz na zachodzie Europy. Jako znany kaznodzieja i misjonarz pracował u boku biskupa krakowskiego Lamberta, który mianował go swoim następcą. W 1072 roku został biskupem krakowskim. Najważniejsza jest jednak postawa biskupa, nie ścieżka jego kariery.

Niewielu było takich, którzy wprost potrafili przeciwstawić się ówcześnie panującemu królowi Bolesławowi Śmiałemu, który, delikatnie mówiąc, nie był łaskawy dla poddanych i był powodem publicznego zgorszenia. Stanisław krytykował króla i stawał w obronie poddanych.

Według Wincentego Kadłubka, św. Stanisław stanął w obronie niewiernych żon rycerzy, którzy przebywali na wyprawie kijowskiej. Bolesław miał wymierzyć kobietom okrutne kary, pomimo tego że mężowie przebaczyli małżonkom. Król nakazał zabić biskupa podczas mszy świętej. Gdy słudzy nie zgodzili się wykonać polecenia, sam zabił św. Stanisława.

Dziś łatwo wyznaje się wiarę. Gwiazdy sportu, muzyki czy celebryci chętnie mówią o swojej wierze. My z resztą też o niej mówimy. Czy chętnie, to już inna sprawa. Jednak mówić to jedno, czynić to drugie. Kiedy trzeba stawać do zapasów o prawdę własnej wiary, to podnosimy rękawicę? Kiedy ktoś pluje na to, co jest dla mnie ważne, to udaję że pada czy walczę?

Święty Stanisław, swoim życiem pokazał czym jest heroizm wiary. Nie chodzi tu tylko o męczeńską śmierć ale święte życie. Stawianie w obronie tych, których bronić nikt nie chciał oraz mówienie prawdy, gdy najwięksi nie chcieli jej słuchać.


Przejdź do ćwiczenia duchowego
Marcin Kaczmarczyk

Marcin Kaczmarczyk

Przez większość życia, z własnego wyboru, poza Kościołem, wiarą i Bogiem. Kilka lat temu wróciłem i uczę się życia z Nim. Biorę od Niego pełnymi garściami: nadzieję, motywację i siłę do wstawania z kolan, gdy upadnę. Po za tym piszę. A to moje dzieci: Bóg ma 20 lat, Charyzmatyk z Nazaretu, Biblia nie gryzie oraz powieść Strażnicy Raju.