fbpx

Wiara

Niewidzialny Przyjaciel

2 miesiące temu

Modlitwa „Aniele Boży” jest często pierwszą modlitwą jakiej uczą nas rodzice, czy dziadkowie. Nie bez przyczyny kojarzy się ona więc z dzieciństwem. Kiedy miało się kilka lat, nie trudno było uwierzyć, że jest przy nas Przyjaciel, który się nami opiekuje. Ale ilu z nas w dorosłym życiu naprawdę wierzy w ich codzienną pomoc i obecność?

Choć aniołowie to duchy, które nie posiadają materii, to my często wyobrażamy sobie ich jako ludzi. Myślę, że nie ma w tym nic złego, bo dzięki temu jesteśmy w stanie w bardziej namacalny i fizyczny sposób uwierzyć w ich obecność. Z języka greckiego angellos oznacza posłańca lub zwiastuna, aniołowie są więc posłani po to, aby pośredniczyć między nami a Bogiem. To niesamowite, że każdy mieszkający na Ziemi człowiek ma swojego Anioła Stróża, który należy tylko do niego… i Bóg przeznaczył temu Aniołowi tylko jedno zadanie: aby chronił i opiekował się właśnie mną!

Nasz Niebieski Przyjaciel „biega” więc za nami wszędzie, gdziekolwiek się wybierzemy, ochrania nas i modli się za nami. Nawet nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, jak duży zasięg ma jego opieka, gdy się do niego zwracamy. No właśnie! A co jeśli zapominamy o modlitwie do naszego Anioła Stróża? Czy wtedy jego moc „działa”, czy też zostawia nas on na pastwę losu? W odpowiedzi na to pytanie może nam pomóc uświadomienie sobie obecności Boga w naszym życiu. Nawet kiedy odwracamy się od Niego, nie żyjemy Jego łaską i próbujemy za wszelką cenę iść swoją drogą, On jest z nami. Nie odwróci się od nas, bo nie jest obrażalski. Jeśli więc nie modlimy się do Boga, nie mamy z nim relacji, to nie jesteśmy w stanie przyjąć Jego laski, bo jesteśmy na nią zamknięci. Ale On i tak cały czas z nami jest, puka do naszych serc i chce nam pomagać. Jednak Jego działanie i obecność możemy zauważyć dopiero wtedy, kiedy sami zdecydujemy się budować z Nim tą relację. Tak samo jest z naszym Aniołem Stróżem. On jest z nami 24 godziny na dobę, ale kiedy się do niego nie modlimy on po prostu nie może pokazać, że z nami jest. Musimy, więc zrobić ten pierwszy krok.

Mistrzem rozmowy i relacji ze swoim Aniołem Stróżem, ale i z Aniołami Stróżami innych osób był oczywiście o. Pio. Mawiał:

Nie zapominaj nigdy o tym niewidocznym towarzyszu, który jest stale obecny, nieustannie wsłuchuje się w nas i jest gotowy pocieszać. Co za wspaniała bliskość! Co za szczęśliwe towarzystwo! Gdybyśmy tylko byli w stanie objąć je rozumem! Trzymaj go zawsze przed oczami duszy. Wspominaj często jego obecność, dziękuj mu, zanoś do niego swe modły i nieprzerwanie podtrzymuj dobrą z nim relację.

O. Pio często modlił się do swojego Anioła Stróża, ale także wysyłał go do pomocy innym ludziom. Znana jest historia jednego z jego współbraci, o. Alessio, który miał w zwyczaju zasypiać rano, nie słysząc zupełnie budzika lub wyłączając go w trakcie snu. Za każdym razem kiedy zaspał, słyszał głośne pukanie do drzwi i głos dobiegający zza nich, który kazał mu wstać. Kiedy pewnego dnia opowiadał z bólem serca ojcu Pio o swojej przypadłości, ten powiedział do niego: Tak, rozumiem cię. Myślisz, że nadal każdego dnia będę wysyłał mojego Anioła Stróża, żeby cię budził? Lepiej kup sobie nowy zegarek.

Ja kiedy byłam mała, usłyszałam od mojej mamy, że o. Pio zawsze, kiedy miał załatwić jakąś ważną sprawę lub odbyć z kimś poważną rozmowę, najpierw wysyłał do niego swojego Anioła Stróża. Bardzo spodobała mi się ta forma modlitwy i czasami kiedy sobie o nie przypomnę, to tak właśnie się modlę. Mówię wtedy do mojego Anioła Stróża, żeby poszedł do Anioła Stróża tej osoby i porozmawiał z nim, zanim my to zrobimy. Jedną z takich sytuacji w moim życiu była ta, kiedy byłam na praktykach w jednym z krakowskich przedszkoli. Wszystkie dzieci siedziały na dywanie i uważnie słuchały pani przedszkolanki, tylko jedna mała dziewczynka bardzo sfrustrowana (do końca nie było wiadomo z jakiego powodu) siedziała na stołeczku odosobniona i płakała w wniebogłosy. Pani przedszkolanka powiedziała do niej, że kiedy się uspokoi może wrócić do innych dzieci. Niestety przez dłuższy czas nic nie pomagało, nie chciała słuchać żadnych zachęt do powrotu, ani pocieszania. Pomodliłam się wtedy w myślach, żeby mój Anioł poszedł do jej Anioła i żeby wróciła do pozostałych dzieci. W tej samej sekundzie popatrzyła na mnie (ja wyciągnęłam do niej rękę i uśmiechnęłam się), wstała i przyszła do kółka. Ktoś powie, że to przypadek, ale ja po prostu nie wierzę w przypadki.

Życzę każdemu z Was, aby w życiu doświadczał tych własnie „przypadków”, w których działa Anioł Stróż!


Przejdź do ćwiczenia duchowego
Katarzyna Bogacz

Katarzyna Bogacz

Bardzo lubię malować, tańczyć oraz spędzać czas z małymi dziećmi. Cieszę się, kiedy mogę komuś pomóc. Staram się dawać innym to, co we mnie najlepsze. Mam wielką potrzebę dzielenia się z innymi doświadczeniem miłosiernego Boga i świadczenia o Jezusie wśród ludzi.