fbpx

Wiara

Wielki Post na Pustyni. Na granicy (bez)kresu zaufania

7 miesięcy temu

Minął kolejny tydzień Wielkiego Postu na pustyni. Im dalsze stawiamy kroki na niepewnym, grząskim gruncie, tym więcej staramy się czerpać nauki z poznawania własnych słabości i pokonywania pokus czyhających na podjęte postanowienia wielkopostne. Niestrudzenie podążamy naprzód, mimo coraz usilniej doskwierającego głodu, pragnienia i gorąca. Jednak wraz z upływem czasu dostrzegamy, że minuty zaczynają następować po sobie jakby coraz wolniej, nabyta siła zaczyna wtapiać się w tło narzekań i powątpiewań w istotę celu podróży, a silna wola wydaje się być wbrew pozorom jeszcze słabsza niż sprzed momentu rozpoczęcia wędrówki. Zaprzątnięci nieustanną koniecznością postępowania naprzód nie zauważyliśmy chwili, kiedy wypowiadane w języku myśli słowo: „mogę” zostało zastąpione przez: „chcę”. Ostatecznie: chcemy już tylko przetrwać, ponieważ wydaje nam się, że nie możemy inaczej – znajdujemy się w punkcie drogi, w którym cel pojawia się na horyzoncie, a ślady stóp na przebytym szlaku zatarł pustynny wiatr bez możliwości powrotu. W starciu z ludzkim egocentryzmem pustynia będąca wybawieniem od zgiełku urbanizacji zmieniła kształt na roszczeniową próżnię, w której żądania i pragnienia stały się głośniejsze od hałasu wytwarzanego przez ruch drogowy oraz miejskie węzły komunikacyjne. Krzyczymy i buntujemy się przeciwko losowi, lecz mimo podniesionej białej flagi pragnienia nie zostają zaspokojone – nadal brakuje jedzenia, wody, a temperatura wzrasta. Czujemy się coraz bardziej bezsilni i pozbawieni nadziei. Jak więc należy postąpić, kiedy zdrowy rozsądek odbiera nadzieję, a ból zmęczonego ciała przerasta wiarę…? Zaabsorbowani sobą nie zauważamy elementarnego znaczenia czasu pustyni – dźwięku pustynnej burzy, który jest pieśnią wykształcającą gotowość do pełnienia Bożej służby. Tymczasem pustynia sama przychodzi z pomocą, układając przed nami ziarenka piasku w treść psalmu dziękczynnego:

Uczynił cuda przed ich ojcami w ziemi egipskiej na polu Soanu.
Rozdzielił morze, a ich przeprowadził i wody ustawił jak groblę.
Przez dzień ich prowadził obłokiem, a przez całą noc blaskiem ognia. Rozłupał skały w pustyni i jak wielką otchłanią obficie ich napoił. Wydobył ze skały strumienie, i wylał wodę jak rzekę.
(Ps 78, 12-16)

Czy pamiętasz, czym jest zaufanie? Człowiek już w momencie narodzin został obdarzony właściwością polegającą na poczuciu przynależności i szeregu zależności względem najbliższych członków rodziny. Dziecko ze względu na swoją kruchość, wrażliwość oraz niewykształconą w pełni wolną wolę wymaga nieustannej opieki dorosłych. Chociaż nie rozumie otaczającego go świata ufa, że przy swoich rodzicach jest bezpieczne i wolne od negatywnych doświadczeń. Jednak wraz z upływem lat umiejętność zaufania rozmywa się w chaotycznej rzeczywistości dnia powszedniego, a ostatecznie zostaje zastąpiona przez konieczność dostosowania się do obowiązującej mody, standardów i wyimaginowanych oczekiwań stawianych przez świat. Gdy pomimo starań nie jesteśmy w stanie im sprostać pojawia się lęk przed wykluczeniem, poczucie osamotnienia i niezdolność do wykonania dalszych ruchów. Nagromadzone w sercu emocje ostatecznie znajdują upust, doprowadzając człowieka nad przepaść, gdzie dokonuje się wyboru między życiem, a śmiercią – wyboru ostatecznego decydującego o losach ludzkiej duszy.

Ilekroć mowa o zawierzeniu i ofierze serca względem Boga, należy wspomnieć o jednych z pierwowzorów nauczających sztuki zaufania – Izraelitach, którzy z miłości oraz bezgranicznej wiary zdecydowali się pozostawić cały swój dobytek w Egipcie i podążyć w nieznane. Jedynym ich oparciem w podróży była obietnica dana Mojżeszowi – pełna niedopowiedzeń, ale podszyta nadzieją lepszego jutra. Wyjście z Egiptu rodzi pytanie: jak wielka musi być wiara serca, aby w przeciągu kilku chwil zdecydować się porzucić dotychczasowe przyzwyczajenia, zobowiązania oraz majątek, na który często pracowało się całymi latami pełnymi wyrzeczeń i pójść za głosem niewidocznego dla oczu Boga? To właśnie On, przenikający swoją nienamacalną obecnością realny wszechświat przemówił przez proroków:

Albowiem nadał On w Jakubie przykazania i ustanowił Prawo w Izraelu, aby to, co zlecił naszym ojcom, przekazywali swym synom, aby to poznało przyszłe pokolenie, synowie, co się narodzą, że mają pokładać nadzieję w Bogu i nie zapominać dzieł Boga, lecz strzec Jego poleceń.
(Ps 78, 5-7)

Odpowiedź jest prosta: wielkość wiary jest odbiciem umiejętności zaufania. W przytłoczeniu zewnętrznych bodźców oddziałujących ze świata człowiek niejednokrotnie zapomina, że nie jest samowystarczalną istotą. Przystanięcie w świetle prawdy o samym sobie oznacza uświadomienie relacji bycia dziełem Boga – narodzonym z Jego woli, prowadzonym przez Jego słowo po drogach nakreślonych jeszcze przed momentem poczęcia i przez Jego ducha uzdalnianym do czynów przerastających ludzką naturę. Tym samym Bóg nie wymaga ponoszenia ofiary, lecz świadomej gotowości do bycia podatnym na Jego działanie. Izraelici zdecydowali się przekroczyć granicę własnych wyobrażeń na przekór niebezpieczeństwu i możliwościom przegranej. Ich ogromne zaufanie zostało nagrodzone przez Boga – przetrwali. Nie tylko przezwyciężyli wojska faraona, lecz na skutek działania Bożej łaski odrodzili się na nowo, zawierzając wszelkie słabości oraz niedoskonałości.

Poprzez akt zaufania dokonujący się w wolności woli człowieka Chrystus chce dotykać ludzkich serc. Jego miłosierdzie odnajduje wówczas skamieliny – chowane urazy, porażki, ból skrywany w najdalszych zakamarkach. Łamie je, uzdrawiając duszę i uzdalniając do wzrastania na drodze do zbawienia. I kiedy świat stawia granice, Jezus jest tym, który burzy mury i podaje ramię, mówiąc: Oprzyj się, a pomogę Ci wstać! Zaufanie jest pomostem do życia w wolności duszy. To krok w kierunku wypełnienia się Bożego planu objawionego w Ewangelii św. Jana opartego na prawach przyjaźni z Chrystusem: Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał (J 15, 16).

Stojąc na granicy przepaści między życiem a śmiercią – trwaniem w stanie łaski uświęcającej lub w grzechu decydujący jest świadomy akt zaufania. Czy jesteś gotowy przekroczyć granicę biernej wiary i w sposób absolutny powierzyć swoje życie Bogu? Czy zdecydujesz się skoczyć w przepaść bezgranicznego zaufania, posiadając obietnicę Chrystusa, że złapie Cię i poprowadzi przez życie…?

On zaufał swojemu ojcu w chwili śmierci na krzyżu. Zmartwychwstał.


Przejdź do ćwiczenia duchowego
Agnieszka Dobras

Agnieszka Dobras

Z wykształcenia pracownik biurowy, a z zamiłowania tańcząco-grająca dusza artystyczna. W Chrystusie narodzona, Maryi poświęcona, w Duchu Świętym ochrzczona. Na co dzień działam we wspólnotach: Wincentyńskiej Młodzieży Maryjnej oraz w Katolickiej Odnowie w Duchu Świętym. Inspiruje mnie Duchowość Karmelitańska. Niejednokrotnie błądziłam, ale w odpowiedniej chwili zostałam odnaleziona przez Boga. Moim celem jest pokazywać piękno wiary oraz dawać światło nadziei tym, którzy go poszukują i potrzebują.