fbpx

Wiara

Mam plan nie mieć planu

3 miesiące temu

Co rok to samo – nowe plany, nowe postanowienia, nowa nadzieja, nowe wyzwania, nowa jakość nowego świeżego “ja”. A ja już dawno skończyłam z noworocznymi postanowieniami. Życie nauczyło mnie tego, że Opatrzność dość często stawia nas na polu walki, której wcześniej nie dało się przewidzieć. A gdy tak się dzieje, nasze plany rozsypują się, jak domek z kart.
 
Może to dlatego, że tak wiele rzeczy chcemy i próbujemy zmienić po swojemu. Może w naszych planach wciąż brakuje miejsca dla Boga i Jego planów. Łapię się czasami na tym, że zapraszam Boga do swojej codzienności, proszę Go o prowadzenie, a jednocześnie nie potrafię ustąpić Mu miejsca za kierownicą.
Prowadź mnie, Panie Jezus, ale pokażę Ci, którędy pojedziemy… A tymczasem relacja z Bogiem udowadnia, że dobrze jest widzieć plecy Towarzysza swojej podróży. Bo to znaczy, że rzeczywiście idziemy za Nim, po Jego śladach. Bo tylko wtedy, gdy nasz wzrok jest utkwiony w Nim, gdy cały czas mamy Boga przed naszymi oczami, możemy rzeczywiście pozwolić się prowadzić.
 
Mam plan nie mieć plany.
Plan ma Pan.
Nie przeszkadzam Panu.
Autor nieznany
 
Taki mam plan na 2019 rok – nie mieć planów, które ograniczałyby Boże plany na moje życie. Uwzględnić Boża wolę w swoim życiu – uczyć się ją poznawać i przyjmować z pokorna ufnością i z wdzięcznością. Nie będzie to łatwe, ale jak to powiedział kiedyś św. Josemaria Escriva: “Nowy rok. Nowa walka”.
 
To trudne, bo przecież każdy z nas lubi mieć kontrolę nad swoim życiem. Lecz przecież nie chodzi o to, żeby żyć bez żadnych planów, żeby nie mieć marzeń. Życie stawia nas przed koniecznością podejmowania decyzji i powinniśmy robić to w zgodzie z naszym sumieniem, w zgodzie z pragnieniami naszych serc. Pewne sprawy nawet trzeba sobie wcześniej zaplanować np. studia. Ale jednocześnie trzeba umieć dać się porwać Bożej spontaniczności. Pewne rzeczy klarują się w teraźniejszości, Bóg nie wszystkie odpowiedzi daje z urzędowym wyprzedzeniem. Św. Teresa z Lisieux napisała w swoim dzienniku duchowym, że “Pan daje pragnienia serca i pomaga je realizować”. Ale nie wszystkie pragnienia muszą pochodzić od Boga. Mąż szukający szczęścia z inną kobietą niż jego żona, na pewno nie działa pod wpływem Bożego natchnienia, choć pozamałżeńska relacja pozornie może go uszczęśliwiać. A nawet jeśli zostawimy taki ekstremalny przykład, to w historii Kościoła znajdziemy wielu świętych, których życie z Bogiem zaprowadziło ich w zupełnie innym kierunku, niż planowali. Bardzo często jednak to, co idzie nie po naszej myśli, budzi w nas sprzeciw wobec Boga. Nie chcemy oddać kontroli. Nie chcemy zgodzić się na zmianę planów. Wzrasta niezadowolenie z życia, które nie układa się tak, jak byśmy tego chcieli. Zaczynamy wątpić w Boga i Jego miłość, no przecież tak na przysłowiowy “chłopski rozum” skoro Bóg nie błogosławi naszym planom, to chyba jesteśmy Mu obojętni. Przecież my sami naszym dzieciom przychylilibyśmy nieba, a Bóg, który może wszystko, mówi nam “nie”. Brzmi znajomo, prawda? Historia dosłownie stara jak świat mówi nam o pewnej parze, która postanowiła zrobić po swojemu i na pewno wiecie, kogo mam na myśli…
 
Przygotowując się do napisania tej noworocznej refleksji, trafiłam na cytat papieża Benedykta XVI i myślę, że ten cytat będzie dobrym podsumowaniem tego tekstu:
 
Historia miłość między Bogiem a człowiekiem polega na fakcie, że wspólnota woli wzrasta w jedności myśli i uczuć, i w ten sposób nasza wola i wola Boga stają się coraz bardziej zbieżne; wola Boża przestaje być obcą wolą, którą narzucają nam z zewnątrz przykazania, ale staje się moją własną wolą, która wychodzi z fundamentalnego doświadczenia tego, że w rzeczywistości Bóg jest mi bardziej bliski, niż ja sam. W konsekwencji wzrasta nasze oddanie Bogu i Bóg staje się naszą radością. Sekretem świętości i przyjaźni z Chrystusem jest wierne utożsamianie się z Jego wolą.
Benedykt XVI
 
Być może coś się w Tobie buntuje na samą myśl, że to, o co zabiegasz, może nie być w Bożych planach. Być może masz za sobą czas buntu i odejścia od Boga, którego nie potrafisz sobie do końca wybaczyć. Być może Twoja przyszłość napawa Cię lękiem, bo ciągną się za Tobą konsekwencje jakiś minionych złych wyborów. Być może słyszysz ten kłamliwy szept, który przekonuje Cię, że Twoja przeszłość determinuje kierunek, w jakim zmierzasz. A ja chcę Ci dziś powiedzieć, że bez względu na to, jak bardzo źle było kiedyś i jak bardzo nie układa się teraz, Bóg niezmiennie ma wobec Ciebie “plany pełne pokoju, a nie zguby!” (Jr 29, 11).
Nigdy nie jest za późno na zmiany. Uzdrów przeszłość, oddając przyszłość Bogu!

Izabela Kasprowicz-Żmuda

Izabela Kasprowicz-Żmuda

Pełnię funkcję koordynatora blogerów. Interesuje mnie duchowość kobieca i małżeńska, pociąga duchowość karmelitańska, jestem związana z Katolicką Odnową w Duchu Świętym. Lata temu oddałam swoje życie Bogu, i chociaż często prowadzi mnie pod górkę, nie żałuję ani jednego dnia z tej wspólnej wędrówki. Mimo że mam swój bagaż słabości i wad, pragnę uwielbiać Jezusa w moim życiu!