fbpx

Wiara

Majowe cuda

6 miesięcy temu

„W maju jak w gaju”, któż tego powiedzenia nie zna? W miesiącu, który właśnie przeżywamy, jest coś wyjątkowego. Przyroda i zwierzęta budzą się do życia, roślinność rozkwita, spędzamy coraz więcej czasu na świeżym powietrzu, wykorzystujemy każdą możliwą chwilę na upragnionym słońcu, rozwijamy swoje pasje rowerowe, chętniej biegamy, wybieramy się z rodziną, przyjaciółmi na wycieczki, koncert pod chmurką… Mamy poczucie, jakoby znów nam się chciało żyć. Ale w maju jest coś najważniejszego. To miesiąc Maryjny.

Pomnij, o Najświętsza Panno Maryjo, że nigdy nie słyszano, abyś opuściła tego, kto się do Ciebie ucieka, Twej pomocy przyzywa, Ciebie o przyczynę prosi. Tą ufnością ożywiony, do Ciebie, o Panno nad pannami i Matko, biegnę, do Ciebie przychodzę, przed Tobą jako grzesznik płaczący staję. O Matko Słowa, racz nie gardzić słowami moimi, ale usłysz je łaskawie i wysłuchaj. Amen!

Jest to modlitwa św. Bernarda, którą bez problemu znajdziecie we własnych książeczkach komunijnych, która znajduje się bezpośrednio pod Litanią Loretańską. „Nigdy nie słyszano, abyś opuściła tego, kto się do Ciebie ucieka, Twej pomocy przyżywa” – ale to mocne! Możemy być pełni spokoju, bo możemy ufać, że Matka Boża jest bliska każdemu. Zastanów się chwilę… czy słyszałeś, by Matka Boża nie pomogła? Bo historia świata, pokazuje, że nie ma takich przypadków!

Święty Jan Paweł II w szczególności umiłował Matkę Bożą i powierzył się Jej opiece. Przypomnijmy sobie jego modlitwę: totus Tuus, Maryja! – cały Twój, Maryja! Kiedy na Placu św. Piotra papież Polak został postrzelony, kula cudownie ominęła najważniejsze organy. Polecam Wam przeczytać całą, opartą na faktach historię cudownego ocalenia, ale pozwólcie, że przytoczę jeden z fragmentów:

Tymczasem o godzinie 17:39 z Bramy św. Anny wyjechała karetka reanimacyjna. Papieski lekarz prof. Renato Buzzonetti musiał podjąć natychmiastową decyzję: czy wieźć Ojca Świętego do pobliskiego szpitala Santo Spirito, czy też do oddalonej od Watykanu o kilka kilometrów kliniki Gemelli, znacznie lepiej przygotowanej na takie wypadki. Karetka ruszyła na sygnale w kierunku tego drugiego szpitala. Jechała bez eskorty, choć była to godzina szczytu i ulice były zablokowane. Jakby tego było mało, po kilkuset metrach przestał działać sygnał dźwiękowy karetki. Kierowca nacisnął więc klakson i w ten sposób przebijał się przez zatłoczone miasto. Gdy wjechał w bramy polikliniki, nikt jeszcze nie zastanawiał się, w jaki sposób kierowca przebył tę drogę w osiem minut, podczas gdy normalnie, bez korków, potrzeba na to około trzydziestu…

Papież Jan Paweł II wielokrotnie powtarzał, że swoje życie zawdzięcza Maryi. Przypomnijmy sobie też historię trzech małych pastuszków z portugalskiej Fatimy, czy nawet historię naszej rodaczki, młodziutkiej wówczas Władzi Papis, której Matka Boża objawiła się na warszawskich Siekierkach, w czasie wojny. Za każdym razem Maryja wzywała do nawrócenia oraz obiecywała swoją troskę, jeśli tylko powierzymy się w Jej opiekę. Przypomnijmy sobie również historię ocalenia Jasnej Góry dzięki wstawiennictwu Maryji lub historię Lichenia:

Żołnierz Tomasz Kłossowski w 1813 roku brał udział w bitwie narodów pod Lipskiem. Tomasz na polu bitwy został śmiertelnie ranny. Leżał na ziemi bez szansy na ratunek. Wtedy zaczął modlić się gorliwie do Matki Bożej, prosząc o pomoc, ściskając jednocześnie medalik, który nosił na szyi. Wówczas, według ludowych podań, zobaczył idącą po pobojowisku piękną kobietę w amarantowej sukni ze znakiem Białego Orła na piersi. Gdy podeszła bliżej, rozpoznał w niej Matkę Bożą. Maryja obiecała Tomaszowi, że wróci do domu. Poleciła jednak, aby po powrocie odnalazł wizerunek najwierniej ją przedstawiający. Powiedziała też, aby po znalezieniu wizerunku, umieścił go w miejscu publicznym, aby ludzie się o nim dowiedzieli.

Historia Polski to historia szczególnej Maryjnej opieki. Wybraliśmy Matkę Bożą na Królową naszego Kraju, na Mamę każdego z nas. Osobiście kocham ten okres w Kościele, kiedy mamy cały inwentarz Maryjnych piosenek, którymi akurat tego miesiąca możemy do woli się nacieszyć. Porównywalna jest to radocha do śpiewania kolęd w czasie Bożego Narodzenia.

Jako dzieciak przyjeżdżałam do moich dziadków na wakacje, to był najlepszy czas! Moja schorowana śp. Babcia zawsze wieczorami odmawiała różaniec, zasiadając przed telewizorem i oglądając transmisje na żywo. Często po niej puszczano pieśni w wykonaniu Eleni, np. „Maryjo, śliczna Pani”. Zawsze, gdy ją tylko usłyszała w telewizji, dostawała werwy, z taką lekkością i radością tę pieśń wyśpiewywała, a ja się do niej przyłączałam, niczego nie świadoma, że takie chwilę jak tamte będą dla mnie teraz, na samo wspomnienie, aż tak rozczulające. Babcia nie narzucała się z modlitwą, szła do pokoiku, ale mówiła: jak chcesz to chodź ze mną. Jako dziecko na początku myślałam: ale nudy! Ale z każdym dniem kocham coraz bardziej te dawne, wspólne spotkania na modlitwie. Siedziałyśmy obok siebie, zawsze się do mnie uśmiechała, chwytała za dłoń, a śpiewając razem z nią czułam się zawsze jak beztroskie, wolne, w pełni kochane dziecko. Takie proste doświadczenie nie tylko zacieśniło relację miedzy mną a babcią, ale dało mi o wiele więcej. Dzięki wierze Babci mogłam przybliżyć się w sposób niewymuszony do Maryji i pokochać ten czas.

Zapewne wielu z Was już od dzieciństwa było prowadzonymi na nabożeństwa majowe, zresztą to czas Pierwszych Komunii Świętych, na których zdążyliśmy poznać osobę Maryi. Teraz kiedyś już wydorośleliśmy, może zapomnieliśmy jak wtedy się czuliśmy. Przypomnijcie sobie te majowe śpiewy, przypomnijcie sobie ten czas radości, rodzinnych spotkań, białego tygodnia. Powróćcie do korzeni!

Drogi Czytelniku, zachęcam Cię, abyś, zanim skończy się maj, wybrał się na nabożeństwo majowe – odkryj w nim ponownie dziecko w sobie, idąc do Maryi, nawiąż z Nią lub umocnij z powrotem relację, uciesz się z radosnych śpiewów. Wybierz się na spacer po nabożeństwie i  dostrzeżesz małe cuda, tą kwitnącą przyrodę, która jest oszałamiająca. Zapewne poczujesz napływ wdzięczności Bogu, za to, co nas otacza, za to piękno. Również za to, że okazuje nam Swoją miłość do Nas właśnie poprzez Matkę, bo to ona prowadzi nas do Swojego Syna. Jestem pewna że wychodząc z kościoła z ulgą poczujesz Jej Matczyną czułość, to będzie wartościowy czas odnowy. Nie zapomnij również, o swojej ziemskiej matce. 26 maja, w dniu jej święta w szczególności powierz ją Matczynemu Sercu Maryi.


Przejdź do ćwiczenia duchowego
Agnieszka Szpryngiel

Agnieszka Szpryngiel

Od czasów gimnazjalnych sercem jestem przy Ruchu Światło Życie. Choć z zawodu jestem politologiem, fascynuje mnie psychologia i cała złożoność relacji międzyludzkich. Prywatnie mogłabym słuchać na okrągło ojca Szustaka, znanego z Langusty na Palmie.