fbpx

Wiara

Łaska po brzegi

1 miesiąc temu

Nie lubimy kiedy ktoś nam coś narzuca, gdy nie możemy iść swoją drogą i realizować tylko własnych pomysłów. Głęboko w naszym sercu jest pragnienie bycia najlepszym, niepowtarzalnym i nieomylnym. Nie lubimy, gdy ktoś zwraca nam uwagę, gdy musimy przyznać się do błędu i uznać, że wcale nie mieliśmy racji. W relacji z Panem Bogiem jest bardzo podobnie: często (o ile nie zawsze) mamy utarty schemat działania, pomysł, który na milion procent musi wypalić, bo przecież dopracowaliśmy go, jak tylko potrafiliśmy. Myślimy: to musi być moja żona, muszę dostać się na medycynę, tak musi być, tak musi być… A tymczasem dzieje się zupełnie inaczej, nagle okazuje się, że rzuca nas dziewczyna, która według nas była tą jedyną, którą zesłał nam Bóg. Tracimy pracę, nie dostajemy się na studia. A przecież ten plan był dopracowany w każdym calu, przecież zrobiliśmy wszystko żeby dopiąć swego!

No właśnie – swego! Mam wrażenie, i sama też widzę na swoim przykładzie), że często mylimy realizację naszych genialnych pomysłów i pragnień z wolą Boga. Wydaje nam się, że jeśli nasz plan jest dobry (a przecież jest), to się ziści! Bo jesteśmy dobrymi ludźmi, nie chcemy nikogo skrzywdzić, czy oszukać realizując go. Tymczasem Pan Bóg ma inne zdanie na ten temat, nie chce dla nas źle, ale skoro jest Bogiem to widzi o wiele, wiele więcej i wie co jest dla nas dobre. Zdaję sobie sprawę, że łatwo się o tym mówi i pisze, a w praktyce wygląda to zupełnie inaczej, bo sama nie potrafię zgadzać się na to, co On mi podaruje. Właśnie – PODARUJE. To co się wydarza w naszym życiu, dobrego czy złego, jest Jego darem.

Nie dam Wam gotowego przepisu, w jaki sposób zaufać Bogu i Jego planom, jak nie realizować zawsze tylko swoich pomysłów, ale powiem Wam jedno. Ja sama przekonałam się już ogromnie dużo razy, że kiedy chce realizować swoje genialne plany i kiedy myślę tylko o tym, co będzie dla mnie dobre, to wychodzi z tego NIC. Kiedy, natomiast odpuszczę, to On daje mi tyle, że nie jestem w stanie ogarnąć moim małym umysłem jak On to zrobił!

Tak na koniec tych rozważań jeszcze chciałam Was o coś prosić: skoro On jest taki dobry i cały się nam ofiaruje, to i my dziś zróbmy coś dobrego dla innych. Ale uwaga (!) żeby nie było tak prosto, najpierw trzeba spełnić jeden warunek: pozwólmy Jemu najpierw zmienić nas. Możemy to porównać do wlewania wody do szklanki: kiedy szklanka jest pełna, a my nadal nie przestajemy wlewać wody do środka, to woda zaczyna się z niej wylewać. Jezus wlewa w nasze serca wodę Swojej łaski, ale dopiero kiedy my będziemy pełni tej łaski po brzegi, będzie ona wylewała się z nas na innych. On musi najpierw zaspokoić nasze pragnienie miłości, akceptacji, pewności siebie, abyśmy mogli służyć innym i by oni czerpali z nas to co najlepsze.


Przejdź do ćwiczenia duchowego
Katarzyna Bogacz

Katarzyna Bogacz

Bardzo lubię malować, tańczyć oraz spędzać czas z małymi dziećmi. Cieszę się, kiedy mogę komuś pomóc. Staram się dawać innym to, co we mnie najlepsze. Mam wielką potrzebę dzielenia się z innymi doświadczeniem miłosiernego Boga i świadczenia o Jezusie wśród ludzi.