fbpx

Wiara

Krzyż – drogowskaz i droga

3 miesiące temu

A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie.
(J 12, 32)

Czym jest to drzewo, na którym został nad ziemię wywyższony Pan Jezus, czym są belki które łączą ziemię z niebem, i którego rozpięte ramiona zdają się obejmować cały świat, mówiąc: “przyjdźcie do Mnie wszyscy!”? Same z siebie są tylko dwoma nic nie znaczącymi kawałkami drzewa, służącymi jako narzędzie najokrutniejszej śmierci, na jaką w owych czasach skazywano różnej maści przestępców. Dopiero nasz Zbawiciel swoim Męczeństwem uświęcił to drzewo, a znak dwu skrzyżowanych ze sobą belek stał się znakiem naszego zbawienia już na wieki; stał się ołtarzem ofiary doskonałej, na którym sam Bóg ofiarował się z miłości do nas wszystkich. Krzyż jest również dla nas tym samym, czym był wąż miedziany dla Izraelitów na pustyni, jak to powiedział sam Pan:

A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.  Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki.  Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu.
(J 3, 14-21) 

Tylko ci, którzy po ukąszeniu przez węże jadowite uwierzyli słowu Mojżesza i z wiarą spojrzeli na miedzianego węża górującego ponad ich głowami, zostawali przy życiu. Natomiast ci, którzy nie uwierzyli, dla których było to głupstwem, zgorszeniem, którzy byli tak zaślepieni, że nie dostrzegli cudu, który wokół nich się dokonywał, ginęli paleni trawiącym ich jadem.

Czyż i z krzyżem nie jest podobnie? Tylko ci, którzy uwierzyli Słowu, odnajdują w nim ratunek, dla nich jest on nie znakiem śmierci, lecz Drzewem Życia, z którego jak z wiecznego źródła tryskają strumienie Wody  Żywej. Z nim wchodzą każdego dnia w swoją codzienność w myśl słów:

Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje.
(Mt 16, 21-24)

Jest on częścią ich życia, drzewem, z którego owoców korzystają, drzewem zbawienia, zwycięstwa, drzewem Miłości Ukrzyżowanej, drzewem Miłosierdzia, laską, której można się przytrzymać, powstając po upadku. Drogowskazem i drogą. Znakiem na czole, znakiem na niebie, którego oczekują i drzewem którym należy się chlubić.

Niestety, tak jak dla współczesnych św. Pawłowi Greków czy Żydów, tak i dla wielu spośród żyjących dziś nauka płynąca z Krzyża jest głupstwem, zgorszeniem, jakimś zacofaniem, za którym według wyroków świata idą ciemne, ogłupiałe i niedouczone jednostki. Jest znakiem sprzeciwu o którym mówił starzec Symeon (zob. Mt 2, 34), z którym to walkę na przestrzeni dwóch tysięcy lat podejmują kolejne legiony jego przeciwników, często wykształconych, bogatych, wpływowych, którym te dwie złączone ze sobą belki solą są w oku. Są to ci, którzy “bardziej umiłowali ciemność niż światło, bo złe były ich uczynki” (zob. J 3, 19), lecz czy chcą czy nie, będą zmuszeni stanąć kiedyś w blasku tego światła:

Napisane jest bowiem: Wytracę mądrość mędrców, a przebiegłość przebiegłych zniweczę.
Gdzie jest mędrzec? Gdzie uczony? Gdzie badacz tego, co doczesne? Czyż nie uczynił Bóg głupstwem mądrości świata?  Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących.Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą. To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi.
Przeto przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić,  tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga. Przez Niego bowiem jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem,  aby, jak to jest napisane, w Panu się chlubił ten, kto się chlubi.
(1 Kor 1, 19-31)

Na przestrzeni wieków uczniowie Chrystusa wiele razy stawali w obronie Krzyża, broniąc go przed zniszczeniem, profanacją, przed wyrugowaniem z serca i z otaczającego świata. Jest on bardzo mocno wrośnięty w naszą kulturę, życie, krajobraz. Ci, którzy walczą z Krzyżem tak naprawdę zostali Nim pokonani przeszło dwa tysiące lat temu. Ale to nie znaczy że nie mamy nic robić, że nie mamy bronić krzyża ani nauki zeń płynącej. Przypomina nam o tym nasz święty Jan Paweł II, który mówił:

Umiłowani bracia i siostry, nie wstydźcie się krzyża. Starajcie się na co dzień podejmować krzyż i odpowiadać na miłość Chrystusa. Brońcie krzyża, nie pozwólcie, aby Imię Boże było obrażane w waszych sercach, w życiu społecznym czy rodzinnym. Dziękujmy Bożej Opatrzności za to, że krzyż powrócił do szkół, urzędów publicznych, szpitali. Niech on tam pozostanie! Niech przypomina o naszej chrześcijańskiej godności i narodowej tożsamości, o tym, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, i gdzie są nasze korzenie. Niech przypomina nam o miłości Boga do człowieka, która w krzyżu znalazła swój najgłębszy wyraz.

Amen! 


Przejdź do ćwiczenia duchowego
Mariusz Żmuda

Mariusz Żmuda

Jestem osobą świecką, fascynuje mnie duchowość Karmelu i osoba św. Tereski. W swojej codzienności: w małżeństwie, w pracy zawodowej i w relacjach z innymi ludźmi staram się realizować Jej “Małą Drogę”. Pociąga mnie styl życia wyrażający się w duchowej postawie Marty i Marii z Betanii. Interesuję się także misjami, zwłaszcza tymi prowadzonymi przez moich przyjaciół oo. Werbistów.