fbpx

Wiara

Gorejące ognisko Miłości

2 miesiące temu

Bóg jest Miłością. On stworzył świat, który nas otacza. Z Miłości stworzył nas. Niestety człowiek poprzez swój grzech, przez pychę, odrzucił tę miłość – wzgardziwszy nią, wpadł w sidła grzechu i śmierci. Ale pod drzewem, które przyniosło nam śmierć, dał nam Bóg obietnicę życia i odkupienia. On tak nas umiłował, że Syna swego wydał za nas, abyśmy wierząc w Niego, mieli życie. Można by rzec, że przez 33 lata Jezus żył właśnie dla tej chwili – by pokazać nam, jak bardzo nas miłuje, oddając za nas swoje życie. Bo nie ma większej miłości nad tą, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Dla Niego wszyscy jesteśmy przyjaciółmi, to my tę przyjaźń często odrzucamy. Tak jak wtedy w Jeruzalem, gdy miłość, która uniżając się przyjęła naszą naturę, została wzgardzona i odepchnięta. Lecz Miłość mimo tego, że tak okrutnie się z Nią obeszliśmy, wzięła nasz grzech na swoje ramiona, dając się przybić rękami bezbożnych do drzewa Krzyża, a Serce, które w ludzkim ciele biło z miłości do nas, rozdarte zostało włócznią żołnierza. Drzewo, które miało zadać śmierć, stało się drzewem życia, a otwarte Serce stało się gorejącym ogniskiem miłości.

Płonące jasnym blaskiem ognisko, rozpalone miłością serce – to widok i uczucie, które dają nam poczucie przytulności, bezpieczeństwa, ciepła rozpraszającego nasze ciemności. Lecz i ogień i miłość nie doglądane tracą swój blask i gasną. Jedynie jedno Serce potrafi płonąć do nas miłością cały czas. jest nim Serce Jezusa. Paradoksalnie to gorejące ognisko Miłości stało się dla nas jednocześnie źródłem Wody Żywej. To do nas mówi Ono: przyjdźcie do Mnie wszyscy którzy utrudzeni i obciążeni jesteście a Ja was pokrzepię.  To dla nas stało się Ono pokarmem i napojem, dającym nam życie wieczne. Tylko do Niego się zbliżając i w Jego nurtach się zanurzając ogień naszej miłości nie zgaśnie.

Zapytasz może: jak mogę się zanurzyć w czymś, czego nie widzę, jak może istnieć coś, co ma w sobie jednocześnie ogień i wodę? Przechodząc myślą po kartach Ewangelii można się natknąć na chyba jedyne miejsce, gdzie mowa jest o zanurzaniu w wodzie ku wyzdrowieniu, a jest to sadzawka Betesda. Tam właśnie chorzy oczekiwali na poruszenie wody przez Anioła. Tam też Jezus usłyszał słowa: Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. Gdy ja sam już dochodzę, inny wchodzi przede mną (J 5,7).

Chorzy ludzie, martwa woda czekająca na poruszenie przez Anioła, taki był obraz naszej nędzy do czasu, aż otworzyły się dla nas wody już nie martwej Betesdy, lecz Wody Żywej płynącej wprost z gorejącego Serca Jezusa. A gdzie znaleźć to Serce, to źródło tryskające życiem? Nic prostszego – jest Ono w każdym tabernakulum świata. Zbliżając się do Niego, już zostajemy zanurzeni w promieniach Jego obecności, tak jak opromienia nas słońce na niebie, gdy na jego działanie się wystawiamy. Żar gorejącego miłością Serca jest tak wielki że nic zniszczyć go nie zdoła. Do Niego wraz z Autorem natchnionym Pieśni nad Pieśniami możemy wołać:

Połóż mię jak pieczęć na twoim sercu,
jak pieczęć na twoim ramieniu,
bo jak śmierć potężna jest miłość,
a zazdrość jej nieprzejednana jak Szeol,
żar jej to żar ognia,
płomień Pański.
Wody wielkie nie zdołają ugasić miłości,
nie zatopią jej rzeki…


Przejdź do ćwiczenia duchowego
Mariusz Żmuda

Mariusz Żmuda

Jestem osobą świecką, fascynuje mnie duchowość Karmelu i osoba św. Tereski. W swojej codzienności: w małżeństwie, w pracy zawodowej i w relacjach z innymi ludźmi staram się realizować Jej “Małą Drogę”. Pociąga mnie styl życia wyrażający się w duchowej postawie Marty i Marii z Betanii. Interesuję się także misjami, zwłaszcza tymi prowadzonymi przez moich przyjaciół oo. Werbistów.