fbpx

Wiara

Wielki Post na Pustyni. Czas trudnej wędrówki

6 miesięcy temu

Także na sprawiedliwych przyszła próba śmierci,
doszło na pustyni do zagłady wielu,
ale gniew ten nie był długotrwały.
Spiesznie bowiem wystąpił w obronie Mąż Nienaganny,
niosąc broń swojej posługi:
modlitwę i przebłagalną ofiarę kadzielną.
(Mdr 18, 20-21)

Mija kolejny dzień Wielkiego Postu. Wędrówka po duchowej pustyni trwa. Warunki na pustyni nie należą do łatwych, w dzień temperatura jest bardzo trudna do zniesienia, burze piaskowe utrudniają wędrówkę. Podczas chodzenia po jej piasku możemy natrafić na niebezpieczne węże i skorpiony. W nocy jest bardzo ciemno i temperatura jest o wiele niższa niż w dzień.  Ta materialna pustynia jest dobrą analogią do tej duchowej… Człowiek przez całe swoje życie przeżywa duchowe rozterki, spotyka się z niebezpieczeństwami, zranieniami. Do końca swoich wędruje po duchowej senosuidzie. Najważniejsze jest to, aby doszedł do Ziemi Obiecanej, którą jest niebo. Najistotniejsze jest to, aby po każdej słabości wstawał, patrząc wciąż na cel swojej wędrówki.

W księdze Mądrości jest mowa o sprawiedliwych, na których przyszła próba śmierci.  Jest mowa o gniewie, o Mężu Nienagannym, którego możemy bez problemu zinterpretować, jako naszego Zbawiciela. Jest On Odkupicielem, który sam siebie daje na ofiarę przebłagalną za nasze grzechy.  Mimo to , że karą za grzechy jest śmierć, Bóg zlitował się i dał nam Pana Jezusa jako Tego, Który z miłości do nas poniósł nasze winy na Drzewo Krzyża.

Znamy te wszystkie prawdy od początku naszego duchowego życia, co roku w okresie Wielkiego Postu mówi się o nich od nowa.  Jednak czy naprawdę nimi żyjemy?

Czy w naszym życiu jest naprawdę Chrystus? Czy prawdy wiary traktujemy jako jakiś frazes, powtarzany nawykiem niedzielnego wyjścia na Mszę?  Wiara czasem wydaje się  czymś mętnym i bezowocnym, nudnym i niknącym w nawale atrakcyjności świata.

Kiedy zgłębiam nauki Ewangelii, to zdaję sobie sprawę, jak daleko jeszcze jestem od bycia prawdziwą chrześcijanką.  Inspiruje mnie miłość Jezusa, która jest orzeźwieniem  w wędrówce po duchowej pustyni. Jednak uświadamiam sobie też, że jest ona też wymagająca. Bóg dał nam wolność, która jest dla każdego człowieka ogromnym zadaniem, ale też źle wykorzystana może okazać się przekleństwem. Dlatego tak ważne jest aby sercem wypowiadać słowa “bądź wola Twoja!” Bo dzięki inspiracji Ducha Świętego możemy dobrze podejmować swoje decyzje. Człowiek złączony z wolą Bożą jest narzędziem nieskończonej wszechmocy. Aby tak się stało, trzeba powiedzieć Bogu “TAK” i poznawać Go. Bo im bardziej kogoś poznajesz, to tym bardziej go kochasz. Bycie narzędziem oznacza kroczenie drogą cierpienia, ale także niekończącej się miłości, która z niego wypływa. Wciąż medytuję tę prawdę.

Mamy ogromny boom na rozwój osobisty, mówcy motywacyjni mnożą się jak grzyby po deszczu robiąc niezliczone kursy samodoskonalenia, pozytywnego myślenia, wykorzystując często siłę perswazji. Jednakże mimo ich wysiłków wielu osobom po ich drogich kursach lampa optymizmu robi “pstryk” i za kilka chwil gaśnie. Potrzebują następnego i potem kolejnego. Włączają sobie w planning kolejne motywujące eventy czy subskrybcje na youtube, które mają wznieść ich na wyżyny samodoskonalenia się.

Wiele słów, które padają na wystąpieniach motywacyjnych jest rzeczywiście dobrych. Jedynym problemem jest to, że cała ta ideologia powinna być zakorzeniona nie na człowieku, ale na Bogu. Bo kiedy opiera się na człowieku to szybko okazuje się ułudą po kontakcie z rzeczywistością. Człowiek nie może robić z siebie boga, bo jego człowieczeństwo nim nie jest! To logiczne.

Człowiek jest słaby, upada, poddaje się, traci motywację, zakłamuje siebie, męczy się często psychicznie i fizycznie. Jednak jeśli wszystkie te prawdy oprze się na Bogu, to stają się one czymś realnym, bo siła do robienia wielkich rzeczy będzie pochodziła od Niego. A On jest doskonały, może naprawdę wiele.

Człowiek ochrzczony, przyjmujący Chrystusa do swojego serca, jest żywą Monstrancją! Uświadom to sobie drogi czytelniku! Anioły nie mają możliwości nosić w sobie Boga!

Współpracując z Bożą łaską możemy naprawdę szerzyć Bożą Chwałę na Ziemi. Wystarczy za Maryją powiedzieć “TAK”, ale całym sercem i duszą. Nie tylko falą dźwiękową wypowiadaną nieporadnie. Oddajmy Bogu naszą życiową pustynną wędrówkę, oddajmy mu swoje talenty i marzenia. Wszystko, co dobre w naszych sercach, jest wolą Bożą. Nie bójmy się czynić jeszcze więcej dla naszego Ojca. Będzie wymagało to walki, wysiłku, wszystko co piękne jest okupione jakimś poświęceniem. Jednak czy kocha się to, co przychodzi zbyt łatwo? Docenia się to, co wymagało podjęcia jakiegoś trudu.  Motywacją niech będzie MIŁOŚĆ Chrystusa, bo z nią można deptać po wężach i rozżarzonym piasku.


Przejdź do ćwiczenia duchowego
Justyna Kamińska-Krot

Justyna Kamińska-Krot

W drodze na pustyni życia, katoliczka, żona, mama, filozof , dietetyk, pasjonatka języka francuskiego, medycyny św Hildegardy. Wiara jest dla mnie siłą i odpowiedzią na wszystkie trudności ludzkiej egzystencji. Bóg jest dla mnie miłością, która nadaje sens istnieniu. Verbum caro factum est !