fbpx

Wiara

Co zrobić, aby być darem dla innych?

3 miesiące temu

Potem Jezus powiedział do swoich uczniów: “Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech wyrzeknie się samego siebie, niech weźmie swój krzyż i niech mnie naśladuje, bo kto chce ocalić swoje życie, straci je; a kto straci swoje życie z mojego powodu, znajdzie je.
(Mt 16, 24-25)

W okresie przedświątecznym, w gorączce sprzątania i zakupów słychać czasem piosenkę Mariah Carey “All I want for Christmas is You”, wesoła melodyjka głosi ideę bycia biorcą w relacji z drugim człowiekiem, a tymczasem wiara chrześcijańska promuje postawę bycia dla kogoś darem. 

W kontekście bycia darem nauczanie Pana Jezusa: “Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech wyrzeknie się samego siebie, niech weźmie swój krzyż i niech mnie naśladuje” (Mt 16,24) rozumiem jako zachętę do porzucenia egocentryzmu, egoistycznych pomysłów i wizji realizacji własnego dobra czy pragnień w stylu “tak bym chciał/a, abyś Ty zrobił/a to, co ja chcę” na rzecz postawy wyrażonej w zdaniu “wszystko więc, co chcielibyście, żeby wam ludzie czynili i wy im czyńcie” (Mt 6,12). Odnoszę wrażenie, że w cytowanym na wstępie fragmencie Ewangelii Pan Jezus naucza, że piękne, godne i pełne pasji jest bycie darem, czynienie dobra drugiemu z miłości, w wolności, bez oczekiwania czegoś w zamian, a z czystą intencją czynienia dobra; że to właśnie postawa oddanej miłości nastawionej na dobro drugiego człowieka przynosi prawdziwe życie, czyli radość, satysfakcję i spełnienie.
Jeśli tak jest w istocie, to co zrobić aby być darem?
Mówi się, że jeśli ktoś nie posiada samego siebie, nie może się w wolności darować innemu. Oznacza to pracę nad sobą, wzięcie swojego krzyża i kształtowanie serca, sumienia i postaw zgodnych z nauką Chrystusa. Jednakże nie ma co udawać przed sobą i łudzić się, że kiedyś będziemy swoistego rodzaju idealnym darem… nie będziemy, bo przecież każdy z nas nosi jakiś krzyż, ma w sobie konsekwencje grzechu, jakiś zranień, ma jakąś przeszłość, której nie zmieni. Istotne wszak jest to, by bazując na naturze, rozwijać w sobie cnoty, prosić w modlitwie o potrzebne łaski, aby rozwijać i umacniać dobro, a wówczas zło będzie miało mniejszy procent udziału w całości.
Realia wykonania bywają różne. Niestety trzeba też pamiętać, że wskazany wyżej “dar z siebie” wiąże się w uproszczeniu z dwiema reakcjami: przyjęciem albo odrzuceniem. Sytuacja odrzucenia jest o tyle skomplikowana, że może wiązać się z poczuciem obniżenia swojej wartości, poczucia bycia niekochanym, niechcianym, nieważnym i korzystania z mechanizmów obronnych własnego ego, a zdrowiej jest skonfrontować się z własnymi uczuciami, zaakceptować i je przeżyć, a potem iść dalej. Wybitnie istotnym na tej drodze jest świadomość, że Bóg obdarował człowieka wolną wolą, którą szanuje do tego stopnia, że zezwala człowiekowi nawet na odrzucenie najwyższego dobra i daru, jakim On sam jest. Zatem jeśli człowiek w swojej godności zachowuje wolność do odrzucenia samego dobra, jakim jest Bóg, oznacza, że odrzucenie jest niezależne od wartości tego, co oferujemy.
Pamiętajmy jednak, by w każdej okoliczności, niezależnie od emocji, a decyzją rozumu i woli błogosławić Boga i dziękować Mu za każde doświadczenie, bo On krystalizuje nasze serce, oczyszcza je, kształtuje ku wolności i uzdatnia do coraz większej miłości. Postawa dziękczynienia jest zgodna z nauką apostoła Pawła: “W każdej sytuacji dziękujcie! To jest bowiem wolą Boga względem was w Chrystusie Jezusie. Nie gaście Ducha!” (1 Tes 5,18-19)

Aleksandra Sowińska

Aleksandra Sowińska

Współtworzę strategię działania Pustyni Serc. Duchowo rozwija mnie praktyka medytacji ignacjańskiej i Lectio Divina, a ponieważ Biblia jest dla mnie najcenniejszą lekturą, to już drugi rok jestem odpowiedzialna za grupę biblijną w Dominikańskim Duszpasterstwie Absolwentów. Lubię wycieczki z plecakiem i zwracam uwagę na potrzebę ochrony przyrody.