fbpx

Wiara

Być jak święty Jan Chrzciciel…

2 miesiące temu

Coraz częściej spotykam się z mechanizmem umniejszania. Niezależnie, czy jest to świadome czy nieświadome. Czy ma to swoje pochodzenie w zależności od jakiejś sytuacji czy osoby. Czy chodzi o talent, zachowanie, bogactwo… I co najgorsze – nie zawsze umniejszenie ma swój pozytywny wydźwięk. Nie wszyscy – jak się okazuje – jesteśmy Janami. Janami Chrzcicielami.

Z racji jego wspomnienia, które obchodzimy, przybliżmy sobie historię tego człowieka. Św. Jan był synem Elżbiety i Zachariasza. Pierwsza wzmianka o Janie pojawia się w chwili, kiedy następuje zwiastowanie Anioła Gabriela Zachariaszowi nowinę o jego potomku, który będzie wielkim prorokiem, człowiekiem wybitnym – wskazywało na to z resztą jego imię. Bowiem imię „Jan” oznacza w języku hebrajskim „Jahwe się zmiłował” lub „Bóg jest łaskawy”.

Jan wybrał drogę pustelnika. Biblia mówi o jego ascetycznym życiu sensu stricto. Był odziany bardzo ubogo – sierść wielbłąda i pas skórzany na biodrach. Żywił się jedynie miodem leśnym i szarańczą. Próbował w ten sposób pokazać, że można doznać wewnętrznego przeobrażenia na drodze pokuty i modlitwy. Żył na Pustyni Judzkiej, gdzie prawdopodobnie zetknął się z esseńczykami – ruchem społeczno-religijnym. W momencie, kiedy skończył 30 lat, mógł – według ówczesnego prawa – głosić nauki publicznie. Wtedy też zaczął głosić nowinę o przyjściu Mesjasza. Gdy skończył 30 lat przyszedł przełom, bowiem zgodnie z ówczesnym prawem mógł wówczas głosić nowinę, występując publicznie. Wielu – poprzez jego nauczanie – twierdziło, że to on jest Mesjaszem, który ma nadejść. On jednak kategorycznie zaprzeczał temu, mówiąc, że „Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest ode mnie: ja nie jestem godzien nosić Mu sandałów”. 

Przełom w jego życiu nadszedł, kiedy ochrzcił Jezusa Chrystusa w rzece Jordan;

Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym.
(J, 1, 32-34)

Można by rzec, że Jan Chrzciciel był obrońcą małżeństw. Publicznie potępiał grzech cudzołóstwa, a ściślej – związek rządzącego wówczas króla Heroda z żoną jego brata. Za ten czyn poniósł – pod wpływem namowy jej matki, Herodiady – śmierć męczeńską poprzez ścięcie.

Kiedy mówimy o umniejszaniu siebie, mamy na myśli również przekonanie o samym sobie. W jaki sposób osiągnąć to, że mamy jakąś wartość? Niektórzy w ogóle nie zastanawiają się nad tą kwestią – dla nich samo to, że żyją jest dla nich sedno. Są jednak tacy, którzy uważają, że jego wartość zależy od tego, co robią, jak wyglądają, jaki zawód wykonują, ile zarabiają itd. Mówimy tutaj również o kwestii umniejszania swoich talentów, sukcesów, „fałszywej skromności”. I mam wrażenie, że bardzo często tutaj potykamy się o własne nogi.

Otrzymaliśmy życie od Boga, który obdarza nas miłością, który pragnie, abyśmy wzrastali w tym, co mamy, jacy jesteśmy i abyśmy świadczyli o Nim wszystkim. On sam dał nam Słowo, którym powinniśmy się kierować, żyć i który powinniśmy przekazywać dalej. My jesteśmy Jego dziećmi, ale też otrzymaliśmy od Niego łaskę zbawienia. 

Bóg jest Prawdą i tę Prawdę Jan Chrzciciel przekazywał ludności gromadzącej się wokół niego. Robił to w sposób bezkompromisowy i odważny, a jednocześnie zachowywał przy tym pokorę, uniżenie i bezwarunkowe oddanie Bogu na każdej płaszczyźnie swojego życia. Mówił o tym również Benedykt XVI: „Życie chrześcijańskie wymaga męczeństwa codziennej wierności Ewangelii, a zatem odwagi, by Chrystus mógł wzrastać w nas i by to On nadawał kierunek naszym myślom i czynom. Ale może tak być jedynie wtedy, gdy nasza relacja z Bogiem jest mocna. Modlitwa nie jest czasem straconym, nie jest uszczuplaniem czasu przeznaczonego na działalność, również apostolską. Wręcz przeciwnie. Tylko wtedy, gdy jesteśmy zdolni do prowadzenia wiernego, stałego, ufnego życia modlitwy, sam Bóg da nam siłę i zdolność, by żyć szczęśliwie i pogodnie, pokonywać trudności i odważnie o Nim świadczyć”.

Nasza postawa powinna być zarówno niewinna, jak i bezkompromisowa z dodatkiem odwagi i mocy zawierzenia Panu Bogu, a także oparta o przykazania. Abyśmy swoją misję tu na ziemi mogli wypełnić aż do końca bez odwracania się wstecz.


Przejdź do ćwiczenia duchowego
Michał Ziomek

Michał Ziomek

Z wykształcenia jestem psychologiem, ale zawodowo zajmuję się muzyką oraz jestem mówcą. Spotykam się z młodymi ludźmi, by opowiadać im o swoim życiu, inspirować i motywować ich do działania pokazując, że „jedyną niepełnosprawnością w naszym życiu jest złe nastawienie”.