fbpx

Wiara

Bóg nie ustanie w poszukiwaniach

2 miesiące temu

W kącie pod szafą było ciemno i nieprzyjemnie. Spód mebla wisiał nisko nad nią niczym ołowiana chmura. Rozcierając bolące po upadku miejsca, powoli rozejrzała się dookoła – w pobliżu nie było nikogo podobnego. Jej jedynym towarzystwem były kłęby kurzu, pajęczyna, kilka okruchów… i pustka.

Jako zdolna i zaradna moneta, drachma szybko doprowadziła się do porządku i zabrała się do działania. Napinała się i wyginała, czepiając się szczelin, by wydostać się spod meblowego sklepienia, jednak zbocze nierówno położonej podłogi okazało się zbyt strome do sforsowania. Gdybym tylko była denarem… – myślała, staczając się do kąta po raz kolejny. W końcu rozczarowana sobą przyznała, że sama nie wydostanie się spod mebla. Bardzo chciała wierzyć, że ktoś ją odnajdzie, wołała więc i krzyczała do utraty tchu. Odpowiadała jej cisza.

Mijał czas i nic się nie działo. Kiedy przyszedł wieczór i za szafę przestały docierać nawet nikłe przebłyski dnia, drachma siadła w samym rogu i oparta o ścianę oddała się rozmyślaniom. Przez jej głowę coraz natarczywiej przebijał się głos, że jest taka sama jak otaczający ją kurz i okruchy. Jesteś śmieciem – powtarzał raz po raz, a ona miała coraz mniej siły, by temu zaprzeczać. W końcu uległa rozpaczy, a między napadami szlochu z jej ust dobywała się tylko cicha skarga: Dlaczego nikt mnie nie szuka?

W końcu, zmęczona płaczem, usnęła…

Tak mógłby brzmieć początek historii opowiedzianej przez drachmę z Jezusowej przypowieści. To przypowieść o zagubionej drachmie… a może raczej przypowieść o zagubionym sercu.

Kiedy gubimy się pod szafą, kiedy po raz kolejny staczamy się do kąta, kiedy wszystko w nas wydaje się krzyczeć, że jesteśmy śmieciami, okruchami, pajęczynami – wtedy warto wrócić do tekstu świętego Łukasza:

Albo jeśli jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie? A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam.
(Łk 15, 8-9)

Może właśnie jesteś w takiej sytuacji. Może właśnie tak się czujesz w jakiejś sferze swojego życia i myślisz, że nikogo to nie obchodzi. Słowo Boga mówi coś innego. Bóg krząta się z miotłą w twoim życiu i będzie metodycznie przeszukiwać wszystkie kąty, aż cię znajdzie. To może nie być przyjemne – przy odsuwaniu mebla podłoga może zacznie się trząść i będziesz mieć wrażenie, że tracisz grunt pod nogami. Może będzie temu towarzyszyć nieznośny pisk tarcia, a może od zamiatania podniesie się duszący kurz zasłaniający ci widok. Nie bój się.

Bóg nie ustanie w poszukiwaniach. Ufaj.

 


Przejdź do ćwiczenia duchowego
Anna Kierbedź

Anna Kierbedź

W godzinach pracy tłumaczka tekstów zupełnie niekreatywnych. Po godzinach – wariatka (to sprawdzona opinia moich najbliższych przyjaciół), która chce czterema kółkami swojej limuzyny (zwanej też poduszkowcem, TIR-em lub wózkiem inwalidzkim) wykreślić na tej ziemi i na ludzkich sercach jakiś pozytywny ślad. Zafascynowana ludźmi – ich poznawaniem, byciem z nimi, wspólnym śmianiem się i płakaniem. Szukająca inspiracji u Jezusa i zaprzyjaźnionych hiszpańskich świętych – Ignasia z Loyoli i Teśki z Avili. Zakochana do szaleństwa w Słowie. Ponad tym wszystkim – odnaleziona, umiłowana córka Boga.