fbpx

Wiara

Będę jutro

3 miesiące temu

Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! Niech wasza łagodność będzie znana wszystkim ludziom: Pan jest blisko!
(Flp 4, 4-5)

Zastanawiałam się, co mam Wam napisać. I doszłam do wniosku, że w wigilię większość będzie zabiegana i zajęta gotowaniem barszczu, pieczeniem ciasta, ubieraniem choinki, smażeniem karpia itd., więc pewnie mało osób znajdzie czas na odwiedzenie Pustyni Serc. Jednak dla tych, którzy chociaż na chwilę postanowili się oderwać od tego świątecznego wiru pracy, mam kilka słów od… samego jutrzejszego Solenizanta. Już wyjaśniam o co chodzi. Nie martwcie się: będzie krótko! Tak, aby każdy mógł do wieczerzy wigilijnej zdążyć ze wszystkimi przygotowaniami, a przy okazji w całym tym zabieganiu choć na chwilkę, robiąc sobie przerwę, sięgnąć do Źródła.

Zapewne większość z Was uczestniczyła w tym roku w roratach (dziś rano były ostatnie). Jeśli nie robiliście tego codziennie lub w tym roku w ogóle Wam się nie udało, to i tak na pewno każdy choć kilka razy w swoim życiu zdobył się na ten wielki wyczyn wstania o 5:30, żeby na pół śpiąc dotułać się jakoś do Kościoła na 6:00. Od 9 dni po roratach (chyba) we wszystkich kościołach jest odśpiewywana nowenna do Dzieciątka Jezus. Ci wytrwalsi lub Ci, którzy nie muszą po roratach szybciotko biec do pracy, zostają też na tej nowennie. Dla mnie osobiście jest to najpiękniejsza nowenna, jaką znam. Chciałam się z wami podzielić pewnym, można powiedzieć, odkryciem, o którym powiedziała mi moja koleżanka. A mianowicie, podczas nowenny codziennie śpiewa się inną antyfonę. Począwszy od pierwszego dnia, antyfony zaczynają się od następujących zawołań: O Sapientia (Mądrości), O Adonai (Panie), O Radix (Korzeniu), O Clavis (Kluczu), O orient (Wschodzie), O Rex (Królu), O Emanuel (Emmanuelu). Pierwsze litery tych antyfon ułożone od ostatniej do pierwszej dają dwa łacińskie wyrazy: ERO CRAS, co po polsku oznacza BĘDĘ JUTRO. BĘDĘ JUTRO! Nie wiem czy Was też tak dotykają te słowa, ale mnie dotykają niesamowicie.

My, którzy czekamy na Pana Jezusa, przygotowujemy się na Jego przyjście, chociażby chodząc na roraty, czy próbując zmienić coś w sobie podczas Adwentu, dziś otrzymujemy taką obietnicę: będę jutro. Może staraliśmy się cały Adwent coś w sobie wypracować, zerwać z jakimś grzechem, zrobić dobry uczynek. Może słuchaliśmy Szustaka, podejmowaliśmy wyzwania z Deonem, czy w jakiś inny sposób staraliśmy się, by ten Adwent nie przeleciał nam przez palce i abyśmy mogli dziś powiedzieć, że podjęliśmy pracę nad sobą albo chociaż staraliśmy się podjąć. I mam wrażenie, że Pan Jezus nie chce, żebyśmy dziś już cokolwiek robili dla swojego udoskonalenia się, nie chce żebyśmy na siłę starali się być dziś idealni. Jezus chce, żebyśmy skupili się tylko na tym, że On będzie jutro. Chce nas takimi, jakimi jesteśmy. Nawet jeśli, mimo naszych starań, mamy wrażenie, że nic nie udało nam się zrobić w ten Adwent, to On i tak na nas czeka. To jest niesamowite, że nie tylko my z niecierpliwością czekamy, aż Jezus przyjdzie, ale On też, na pewno bardziej niż my, nie może się doczekać, aż się narodzi właśnie tam, gdzie nic nam nie wychodzi i gdzie czujemy się beznadziejni. Potraficie sobie wyobrazić małego Jezuska, który będąc jeszcze w brzuszku Maryi już nie może się doczekać, aż wreszcie zobaczy ten nasz połamany i grzeszny świat?

Miało być krótko, więc już nie przedłużając, życzę Wam, żebyście nie przegapili Jego przyjścia i skupili się dziś już nie na sobie, tylko na Nim. Wesołych Świąt!


Katarzyna Bogacz

Katarzyna Bogacz

Bardzo lubię malować, tańczyć oraz spędzać czas z małymi dziećmi. Cieszę się, kiedy mogę komuś pomóc. Staram się dawać innym to, co we mnie najlepsze. Mam wielką potrzebę dzielenia się z innymi doświadczeniem miłosiernego Boga i świadczenia o Jezusie wśród ludzi.