fbpx

Styl życia

Rozpalony pragnieniem leczenia trędowatych

6 miesięcy temu

Co jakiś czas podróżuję w kierunku FATu wrocławską linią tramwajową nr 20, która zatrzymuje się na przystanku „Ojca Beyzyma”. Gdybym spytała przypadkowych przechodniów, kim był ten gość, zapewne nie uzyskałabym odpowiedzi. Postać, która otrzymała w stolicy Dolnego Śląska własną ulicę i przystanek, jest godna tego, aby ją poznać. Mowa będzie o jezuicie, który na przełomie XIX i XX wieku był madagaskarskim misjonarzem służącym osobom chorym na trąd. W 2002 roku św. Jan Paweł II zaliczył Ojca Beyzyma w poczet błogosławionych!

Jan Beyzym urodził się 15 maja 1850 roku w Beyzymach Wielkich, na ukraińskiej wiosce, w obwodzie chmielnickim jako pierworodny syn Jana i Olgi pochodzących ze szlacheckich rodów. Okres dziecięcej sielanki Janka zakończył się po nieudanym zrywie niepodległościowym – Powstaniu Styczniowym, w którym brał udział jego ojciec – skazany zaocznie na karę śmierci. W tym samym czasie Kozacy spalili dwór Beyzymów. Matka wraz z piątką dziećmi zmuszona była przenieść się do Kijowa. Tam przez siedem lat Janek kontynuował swoją edukację w Gimnazjum.

Po ukończeniu gimnazjum w 1871 roku udało mu się spotkać z ojcem, który szczęśliwie osiadł w majątku krewnego w Porudnem koło Jaworowa. To jemu właśnie zwierza się ze swoich pragnień pójścia drogą kapłańską. Prawdopodobnie za radą ojca utrzymującego bliskie relacje z jezuitami podejmuje decyzję o wyborze tego zgromadzenia. W 1972 roku zostaje przyjęty do jezuickiego nowicjatu w Starej Wsi, gdzie rozpoczyna studia humanistyczne, filozoficzne i teologiczne.

Dnia 26 lipca 1881 roku z rąk księdza biskupa Albina Dunajewskiego przyjmuje święcenia kapłańskie. Początkowa droga do świętości Jana Beyzyma prowadzi przez długoletnią pracę z młodzieżą, jednakże w jego sercu rodziły się pragnienia do czynienia większych dzieł, co przedstawia w liście do generała zakonu Ludwika Martin: „Rozpalony pragnieniem leczenia trędowatych, proszę usilnie Najprzewielebniejszego Ojca Generała o łaskawe wysłanie mnie do jakiegoś domu misyjnego, gdzie mógłbym służyć tym najbiedniejszym ludziom, dopóki będzie się to Bogu podobało. Wiem bardzo dobrze, co to jest trąd i na co muszę być przygotowany; to wszystko jednak mnie nie odstrasza, przeciwnie, pociąga, ponieważ dzięki takiej służbie łatwiej będę mógł wynagrodzić za swoje grzechy. Moja prowincja tylko na tym zyska, tracąc „gałgana”, do niczego niezdatnego, a dom misyjny, do którego zostanę przydzielony, nic nie ucierpi, ponieważ będę się starał, wedle sił i z Boską pomocą, wypełnić swoje obowiązki. Oby tylko Wielebność Wasza pozwoliła mi na wyjazd, o co najpokorniej proszę”. Jego marzenie spełnia się w wieku 48 lat, kiedy otrzymuje zgodę na misje na Madagaskarze wśród trędowatych. Na zawsze opuszcza swoją ojczyznę 17 października 1898 roku.

Pod koniec 1898 roku szczęśliwie dociera na Madagaskar, gdzie natychmiastowo zostaje skierowany do schroniska dla trędowatych Ambahivoraka. Trzy lata później w 1902 roku wyrusza do odległego o prawie 400 km Fianarantsoa. Tam z wielkim trudem buduje szpital dla trędowatych. 16 sierpnia 1911 „Czarne Pisklęta” – jak nazywał chorych – przekroczyły próg „apartamentowca”. Prawie 100 lat później tak skomentuje to papież  Jan Paweł II: „(…) z miłości do Chrystusa poświęcił swoje życie trędowatym. Służył dniem i nocą tym, którzy byli niejako wyrzuceni poza nawias życia społecznego. Przez swoje czyny miłosierdzia wobec ludzi opuszczonych i wzgardzonych dawał niezwykłe świadectwo Ewangelii. Najwcześniej odczytał je Kraków, a potem cały kraj i emigracja. Zbierano fundusze na budowę na Madagaskarze szpitala pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej, który istnieje do dziś. Jednym z promotorów tej pomocy był św. Brat Albert”. W niedługim czasie sam zaczął podupadać na zdrowiu. Mógł wtedy zjednoczyć się ze swoimi podopiecznymi w chorobie. Chodź bardzo cierpiał, twierdził, że ten krzyż jest niewielki w porównaniu do cierpienia Chrystusowego. Ostatnią wolą umierającego jezuity są przeprosiny skierowane do trędowatych za wszystko, co uczynił im niemiłe. Odchodzi do Domu Ojca 2 października 1912 roku.

Święty Jan Paweł II beatyfikował Jana Beyzyma 18 sierpnia 2002 roku, na Krakowskich Błoniach. Podczas uroczystości powiedział: „Pragnienie niesienia miłosierdzia najbardziej potrzebującym zaprowadziło błogosławionego Jana Beyzyma – jezuitę, wielkiego misjonarza – na daleki Madagaskar, gdzie z miłości do Chrystusa poświęcił swoje życie trędowatym. Cieszę się, że ten duch solidarności w miłosierdziu wciąż panuje w polskim Kościele, czego dowodem jest wiele dzieł pomocy społecznościom dotkniętym przez klęski żywiołowe w różnych regionach świata, czy też niedawna inicjatywa skupu nadwyżek zboża, aby można było przekazać je głodującym w Afryce. Mam nadzieję, że ta szlachetna idea doczeka się realizacji”.

*Cytaty zaczerpnięte z wikiquote.org/wiki/Jan_Beyzym


Dorota Ślęczek

Dorota Ślęczek

Studentka 5 roku na Wydziale Architektury Politechniki Wrocławskiej. Od najmłodszych lat związana ze środowiskiem salezjańskim. Obecnie działa we wspólnocie RCS Wrocław. Interesuje się psychologią, geografią i otaczającym światem. Uwielbia robić zdjęcia i pisać wiersze oraz kocha chodzić po górach, zwłaszcza po tatrzańskich i sudeckich szlakach.