fbpx

Styl życia

Nie bój się bać

3 tygodnie temu

Nie pamiętam sytuacji, w której przy wprowadzaniu zmian w życiu, byłbym wolny od lęku. Nie wiem jak to działa ale w chwili gdy chcę coś zmienić, zaraz pojawia się myśl aby tego nie robić. To automat. Beznadziejny automat, który chce mi udowodnić, że bagno w którym akurat siedzę, aż tak bardzo nie śmierdzi. A śmierdzi.

Postacią, która może być przykładem tego, jak wprowadzać zmiany, bez wątpienia jest Rut. Kobieta, której podejmowanie trudnych decyzji przychodzi, wydawać by się mogło, z łatwością. Nie analizuje przez tydzień plusów i minusów zaistniałej sytuacji. Nie jęczy do ucha, o tym jak mi ciężko. Jest ponad tym.

Pierwsza decyzja, o pójściu ze swoją teściową do Betlejem aby tam zamieszkać, jest decyzją z serii tych, których nie chcielibyśmy podejmować. Jest Moabitką. Moabici bardzo “nie lubią się” z Izraelitami. Pomimo to, podejmuje decyzję aby z ziemi Moabu pójść ze swoją teściową (Izraelitką) do Betlejem (ziemi Izraelitów). Oprócz teściowej, nie może liczyć na wsparcie nikogo innego.

Gdy docierają na miejsce, Rut, zamiast patrzeć, analizować i „badać grunt”, idzie zbierać kłosy na pole. Bierze się do pracy. Robi coś, co w danej chwili może zrobić. Trafia na pole Booza, który odkrywa jej poświęcenie dla teściowej i ułatwia zbieranie.

Po rozmowie z teściową, kobieta postanawia wykonać (jako pierwsza) krok w kierunku nawiązania relacji z Boozem. Chciała zostać jego żoną. „Kładzie się w jego nogach” (nie, nie chodzi o seks). Czy i tym razem mogła się bać? Tak, bez wątpienia. Tak, jak każda kobieta w tamtych czasach, która wykonuje pierwszy krok w relacji z mężczyzną. Jeśli dodamy do tego jeszcze różnicę wynikającą z kultury tamtego czasu i szerokości geograficznej, to zobaczymy, że Rut postawiła wszystko na jedną kartę. Takiej decyzji nie mógł nie towarzyszyć lęk. Co zrobiła Rut? Podjęła decyzję mimo strachu.

Historia Rut, pokazuje mi jak radzić sobie z lękiem. Nie była przecież od niego wolna. Bała się, tak jak każdy człowiek boi się, w ważnych i trudnych momentach życia. Potrafiła jednak wziąć lęk za twarz i zaprowadzić go, do wyznaczonego celu. Przejęła nad nim władzę, zamiast dać się mu we władanie. Takiej postawy życzę i Tobie, i sobie.


Przejdź do ćwiczenia duchowego
Marcin Kaczmarczyk

Marcin Kaczmarczyk

Przez większość życia, z własnego wyboru, poza Kościołem, wiarą i Bogiem. Kilka lat temu wróciłem i uczę się życia z Nim. Biorę od Niego pełnymi garściami: nadzieję, motywację i siłę do wstawania z kolan, gdy upadnę. Po za tym piszę. A to moje dzieci: Bóg ma 20 lat, Charyzmatyk z Nazaretu, Biblia nie gryzie oraz powieść Strażnicy Raju.