fbpx

Styl życia

By nasze życie nie było miałkie

4 tygodnie temu

Pamiętam jak dziś, będąc jeszcze dzieckiem, któregoś dnia podczas katechezy w podstawówce, zawitała na zajęcia do nas uśmiechnięta siostra zakonna, która zaczęła opowiadać o jednej ze swoich misji z Afryce. Pokazywała nam masę zdjęć tamtejszej społeczności, w tym najmocniej wyryło mi się w pamięci uśmiechnięte, jak i te smutne, buźki afrykańskich dzieci. Zrozumiałam wtedy, jak wiele posiadam i jakim błogosławieństwem jest moje obecne położenie w ojczyźnie, której na imię Polska.

Dziś po latach zrozumiałam pewien paradoks. Afrykańskie dzieci były ubogie, na każdym kroku musiały o coś walczyć, ale w tym posiadaniu „niczego” miały właśnie wszystko. Obecne tam osoby duchowne i świeckie otaczały te dzieci nieustannie opieką, to co otrzymały, było bogactwem, na które świat zachodu XXI dzisiaj tak nie stać. Owym bogactwem było przytulenie, uśmiech, akceptacja, bezinteresowne poświęcenie własnego czasu dla drugiego bliźniego.

Pomyślmy chwilę o każdej osobie świeckiej, młodych maturzystach i studentach, którzy zamiast wybrać drogę kariery tuż po liceum lub po studiach, wybrali kierunek bezinteresownej miłości i oddanie swojego „ja” komuś po drugiej stronie globu, komuś zapomnianemu przez ten świat. Żegnając swoich bliskich na lotniskach, wyruszali w daleką podróż pokładając nadzieję w opiekę Opatrzności Bożej, zaopatrzeni we własne serce gotowe kochać i służyć. To jest jedna z dróg naszego życia, na której możemy służyć drugiemu człowiekowi. Nie każdy z nas ma powołanie by lecieć hen przed siebie, na drugi koniec świata, by służyć innym. Tu, w miejscu którym się znajdujemy, w którym żyjemy na co dzień, w którym uczymy się i pracujemy, mamy ludzi i idee, o które warto walczyć, dla których warto się poświęcić.

Życie nasze, by nie było miałkie, potrzebuje celu. Skupiając się wokół siebie, wokół własnego ja, nie znajdziemy szczęścia. Prędzej czy później, dobiegając na sam szczyt wymarzonej kariery, tuż po mecie, pośród zebranych materialnych bogactw oraz wszelkich „medali i zaszczytów”, człowiek czuje się pusty. Nawet prosty eksperyment pomoże nam zobrazować ten stan.

Przypominajcie sobie kiedy czuliście większą radość – w momencie „dostania prezentu od kolegi z klasy, czy kiedy wy sami daliście komuś coś wartościowego”? Ewidentnie możemy stwierdzić, że szczęście znajdujemy tam, gdzie sami siebie dajemy. W jednej ze swoich piosenek, Stanisław Sojka śpiewał tak:

Na miły Bóg, życie nie tylko po to jest by brać, życie nie po to, by bezczynnie trwać i aby żyć siebie samego trzeba dać.

Przypatrzmy się chwilę postawie błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki. W czasach wielkich niepokojów, rozbuchanego komunizmu i wszechobecnego terroru, on miał na tyle sił i męstwa by podtrzymywać na duchu tych wszystkich, którzy zapomnieli już o wolności, tych, którzy stracili nadzieję. Był obecny tam, gdzie go potrzebowano, oddał życie drugiemu, choć po ludzku wydawało się to sprzeczne z logiką, by uparcie trwać przy swoich zasadach w imię miłości. Niech nasze rozmyślanie skończy cytat, fenomenalnych słów papieża Jana Pawła II, wypowiedzianych podczas Homilii na Westerplatte w 1987 roku do zgromadzonej młodzieży:

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje “Westerplatte”. Jakiś wymiar zadań, które musi podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można “zdezerterować”.(…) Wreszcie – jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba “utrzymać” i “obronić”, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić – dla siebie i dla innych.

Ja ze swojej strony zachęcam cię do podjęcia upartego, codziennego kroczenia drogą służenia wszystkim, którzy cię otaczają, kochania ich oraz obrony wartości i dawania świadectwa Prawdy. Czerp siłę od Jezusa – odwagi, On zwyciężył świat i jest z Nami każdego dnia, aż do końca świata!


Przejdź do ćwiczenia duchowego
Agnieszka Szpryngiel

Agnieszka Szpryngiel

Od czasów gimnazjalnych sercem jestem przy Ruchu Światło Życie. Choć z zawodu jestem politologiem, fascynuje mnie psychologia i cała złożoność relacji międzyludzkich. Prywatnie mogłabym słuchać na okrągło ojca Szustaka, znanego z Langusty na Palmie.