fbpx

Styl życia

Białe męczeństwo, czyli mądrość Ojców Pustyni

5 miesięcy temu

Chcę cię przynęcić, na pustynię wyprowadzić
i mówić ci  do serca.
(por. Oz 2,16)

Bóg przez usta proroka Ozeasza mówi te słowa do narodu wybranego, a po zbawczej Męce Swego Syna te słowa skierowane są również do nas, którzy jesteśmy wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem Bogu na własność przeznaczonym (por. 1 P 2, 9).

Pierwszymi, którzy u początków chrześcijaństwa dali się Bogu przynęcić, aby wyjść na pustynię, byli ludzie, których dziś nazywamy Ojcami Pustyni. Kim byli, jak wyglądało ich życie, o czym mówią do nas żyjących niemal półtora tysiąca lat później?

Jednym z Ojców, którzy zachęceni głosem Boga wyszli na pustynię, był św. Antoni Wielki urodzony około roku 251. W czasach, gdy chrześcijaństwo stawało się religią państwową, nie było potrzeby oddawania życia za wiarę, więc św. Antoni Wielki wypracował model innego męczeństwa, dziś często nazywanego białym męczeństwem. Było to życie w odosobnieniu, choć Antoni nie stronił od kontaktów z ludźmi. Polegało ono na głębokiej ascezie, na walce z samym sobą, swoimi słabościami, ułomnościami, pokusami. Ta walka sprawiała, że poprzez post i różnego rodzaju umartwienia ludzie stawali się męczennikami w swojej codzienności. Najważniejsza jednak była świadomość dla Kogo i po co tu się przyszło. Dlatego tak ważna była modlitwa, kontemplacja, rozważanie Słowa Bożego – bez nich ta walka z góry byłaby przegrana. Rozmowa z Bogiem i trwanie w Jego obecności, to był cel i sens takiego sposobu życia na pustyni. To życie, tak naznaczone codzienną walką z samym sobą i siłami ciemności, przeżywało też swoje kryzysy, swoje noce ciemne, gdzie nieraz wydobywał się z piersi okrzyk “gdzie jesteś Boże?!”. Święty Antoni Wielki też nie był od tego wolny.

Pan zaś nie zapomniał o zmaganiach Antoniego, ale w trudnościach był przy nim. Gdy ów podniósł oczy, zobaczył jakby dach otwarty i padające na niego promienie światła. Demony nagle zamilkły i znikł natychmiast ból ciała. Antoni, osłabiony walką, gdy poczuł ulgę w cierpieniu, odetchnął i spytał zjawisko: Gdzie byłeś? Dlaczego nie ukazałeś mi się na początku, żeby zakończyć moje katusze? I doszedł go głos: Antoni, byłem, ale chciałem zobaczyć twoje zmagania. Skoro więc wytrwałeś i nie poddałeś się, będę ci zawsze pomagał i sprawię, że staniesz się wszędzie sławny.
(Żywot św. Antoniego)

Świętość życia pustelników takich jak Antoni była tak wielka, że przyciągała całą masę osób pragnących żyć tak jak on. W ten sposób powstawały pierwsze eremy, które wywarły swój wpływ na powstawanie zakonów o surowej regule, takich jak Kartuzi, Kameduli czy Karmelici.

Przytoczone na wstępie tego tekstu słowa proroka Ozeasza skierowane są również do nas, żyjących w tak głośnym i nie mającym na nic czasu świecie. Bóg zachęca nas do wyjścia na pustynię, aby tam w ciszy i samotności mówić do naszego serca. Nie wszystkich nas woła do życia w samotności z dala od ludzi, ale wszystkich zachęca do znalezienia takiej właśnie pustyni w swojej codzienności.

Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.
(Mt 6, 6)

Tylko w ciszy otoczenia, w ciszy własnego serca usłyszymy głos Boga i do tego zachęcają nas pierwsi eremici. Nasze życie w codzienności, jeśli jest świadomie ofiarowane Bogu, też może być białym męczeństwem. Nie jest to nic tak wielkiego i strasznego, na co nie moglibyśmy się pokusić – jest to nic innego, jak odpowiedź na zaproszenie Jezusa.

Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje.
(Mt 16, 24)

Nie musimy robić wielkich rzeczy, wielkich umartwień, często dzień sam nam je przynosi w postaci okazji do drobnych, małych wyrzeczeń, ofiar, rezygnowania z siebie i ze swojego “ego” na rzecz bliźniego. Zdarzy się, że nas dopadnie zniechęcenie, zmęczenie życiem, naszą codziennością. To uczucie nie było obce również Ojcom pustyni. Jakie lekarstwo ma dla nas, współcześnie żyjących i wiecznie zapracowanych, św. Antoni? O. Szymon Hiżycki OSB podpowiada nam, że Antoni:

1. Zorganizował sobie czas wokół pracy i modlitwy.
2. Zachowywał w nich umiar! Dbał, aby jedna aktywność uzupełniała, a nie konkurowała z drugą.
3. Lekarstwem na zmęczenie i zniechęcenie (doświadczenie znane też pod nazwą acedii) była dla niego wytrwałość w zwyczajnych i drobnych obowiązkach dnia codziennego.

Wierność drobnym rzeczom, obowiązkom dnia codziennego, pracy i nauce rodzi w nas wytrwałość, a ta połączona z modlitwą daje nam siłę do walki z przeciwnościami i często z samym sobą. To, co pokazali nam ojcowie pierwszych wieków chrześcijaństwa, jest nadal aktualne i na czasie dla każdego z nas – czy to osoby duchownej, czy świeckiej.


Mariusz Żmuda

Mariusz Żmuda

Jestem osobą świecką, fascynuje mnie duchowość Karmelu i osoba św. Tereski. W swojej codzienności: w małżeństwie, w pracy zawodowej i w relacjach z innymi ludźmi staram się realizować Jej “Małą Drogę”. Pociąga mnie styl życia wyrażający się w duchowej postawie Marty i Marii z Betanii. Interesuję się także misjami, zwłaszcza tymi prowadzonymi przez moich przyjaciół oo. Werbistów.