fbpx

Rozwój

Przebaczenie jest najtrudniejszą miłością

1 miesiąc temu

Każdego dnia, gdy modlimy się słowami modlitwy Pańskiej, wypowiadamy m.in. tę prośbę: Boże, “odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Za każdym razem, gdy w czasie modlitwy Ojcze nasz prosimy Boga o przebaczenie, mniej lub bardziej świadomie konfrontujemy ze sobą przebaczenie, którego pragniemy, z przebaczeniem, które sami mamy ofiarowywać naszym bliźnim. Tę zależność przebaczenia Bożego od chęci przebaczenia, która powinna być w nas, Pan Jezus wyjaśnił bardzo prosto:
Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień. (Mt 6, 14-15)
Nie sposób nie przypomnieć sobie w tym momencie innego fragmentu Ewangelii – tego, w którym Piotr pyta Pana Jezusa o to, ile razy ma wybaczać:
Piotr zbliżył się do Niego i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?» Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. (Mt 18, 21-22)
Jeśli wczytać się w osiemnasty rozdział Ewangelii św. Mateusza, to w rozwinięciu swojej odpowiedzi Pan Jezus przytacza przykład nielitościwego dłużnika, któremu król darował naprawdę spory dług. Lecz jeszcze tego samego dnia ów dłużnik postąpił bezwzględnie z człowiekiem, który jemu samemu był dłużny o wiele mniejszą sumę pieniędzy. “Uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda” (Mt 18, 34). Brak przebaczenia jest więc swego rodzaju więzieniem, w którym zostajemy zamknięci na własne życzenie. Kard. Stefan Wyszyński odniósł się do tej kwestii następującymi słowami:
Przebaczenie jest przywróceniem sobie wolności, jest kluczem w naszym ręku do własnej celi więziennej.
Choć bardzo chcemy wydostać się z niewoli naszych grzechów, często blokujemy Bożą Łaskę przez brak chęci przebaczenia tym, którzy czymś nam zawinili. Chcemy przebaczenia Bożego, ale nie pracujemy nad tym, aby samemu przebaczyć. Najczęściej to emocje przysłaniają nam prawdę, że przebaczenie zaczyna się od aktu woli, który jest pierwszym krokiem w procesie uzdrowienia zranienia zadanego nam przez inne osoby. Jeśli podejmiemy decyzję, aby przebaczyć i będziemy starali się jej konsekwentnie trzymać, cała reszta przyjdzie z czasem. Może pomyślisz sobie, że są rzeczy, które naprawdę ciężko wybaczyć. Są konsekwencje zranień, które ciągną się latami i przypominają o doświadczonej krzywdzie. Są doświadczenia i relacje, które rozgrzebują nasze zranienia i są rany zadane tak głęboko, że mimo upływu czasu wciąż pozostają otwarte… To dlatego, że to nie czas leczy rany, lecz Bóg, a przebaczenie otwiera serce na uzdrowienie.
On leczy złamanych na duchu i przewiązuje ich rany. (Ps 147, 3)
Bo tak naprawdę my wcale nie chcemy dźwigać tego ciężaru żalu, gniewu i niechęci, nawet jeśli osoba, która nas skrzywdziła w ogóle nie poczuwa się do odpowiedzialności za swoją postawę wobec nas. Może się wydawać, że to, co czujemy, nas napędza, że nasze wzburzenie nie pozwala nam się poddać; że to taka swoista przekora. Im bardziej ktoś chce nas zniszczyć, tym bardziej pokazujemy, jacy jesteśmy silni. Ale jest to paliwo, które bardzo szybko się wypala i pewnego dnia uświadamiamy sobie, że krajobraz naszej duszy wygląda jak zgliszcza spalonego lasu. Nasze nieprzebaczenie nie jest żadną karą dla kogoś, kto wyrządził nam krzywdę. Jest natomiast źródłem dodatkowych zranień dla nas samych – jest swego rodzaju samookaleczeniem się. Był czas, że sama długo raniłam się przez brak przebaczenia wobec kogoś, kto bardzo mnie zranił. Ta zabliźniona już rana sięga jeszcze czasów dzieciństwa, a dziś właśnie jest rocznica urodzin tej osoby. Mam tu na myśli mojego ojca i trudne doświadczenia, jakie dotknęły moją rodzinę po rozwodzie rodziców. Przez ponad dziesięć lat od czasu gdy małżeństwo moich rodziców się rozpadło, nie miałam z ojcem w ogóle kontaktu. Największą raną było to, że ktoś, kto miał mi zapewnić miłość i poczucie bezpieczeństwa, odszedł i niespecjalnie nawet zabiegał o kontakt. Udało nam się go na nowo nawiązać dopiero, gdy byłam już pełnoletnia, ale nasza relacja do końca była trudna i skomplikowana. Pięć lat temu mój ojciec zmarł i zostałam z żalem, że zabrakło czasu, aby naszą więź w pełni odbudować. Ale tak naprawdę to nie czasu zabrakło, a w pewnym okresie zabrakło chęci. Pamiętam siebie z czasu dorastania, byłam pełna złości, a nawet nienawiści, i w pewnym momencie przestało mi zależeć, by cokolwiek się zmieniło – pielęgnowałam swoje rany w ten niewłaściwy sposób, że zamiast się goić, jeszcze się pogłębiały. I może nawet miałam powody, aby nie odpuszczać, lecz im bardziej nienawidziłam, tym bardziej cierpiałam. Ale pamiętam też moment, gdy postanowiłam wybaczyć, dać szansę. To był niesamowicie uwalniający moment! A wraz z nim w moim sercu zrobiło się sporo miejsca na Bożą łaskę, która doprowadziła mnie do mojego nawrócenia.
Przebaczenie jest najtrudniejszą miłością. Albert Schwetizer
Gotowość przebaczenia jest na zbyt odległym miejscu w hierarchii naszych pragnień, aby być podobnymi do Jezusa. Może nie potrafimy przebaczać tak, jak On zrobił to na Krzyżu… Bo nie potrafimy kochać tak, jak kocha Bóg. Zapominamy jednak niestety o tym, że Jemu, aby mógł działać, wystarczy maleńki lufcik w naszym sercu – akt woli, decyzja, pragnienie.
Takim osobom, które chcą, a nie potrafią wybaczyć, mówię: przebacz tak, jak umiesz, a nie tak, jak nie umiesz. Nie możemy zrobić czegoś, czego nie potrafimy. Jeśli Bóg będzie chciał, żebyśmy przebaczyli inaczej, to nas tego nauczy. O. Tomasz Gaj OP
Modlitwa: Panie Jezu, proszę Cię dziś o łaskę przebaczenia za wszystko, czym Cię zraniłam. Uzdolnij mnie do przebaczenia, abym nie pielęgnowała w sobie uraz, niechęci, żalu czy złości, które przeszkadzają mi w budowaniu relacji z tymi, którzy mnie w jakiś sposób zranili. Z wyrozumiałością spójrz proszę na te sytuacje, które pokazują, że wciąż we mnie za mało miłości przebaczającej. Napełnij mnie Swoją Miłością, rozświetl wszystkie moje mroczne miejsca, które sprzeciwiają się woli przebaczenia. Pomóż mi spojrzeć na moje zranienia Twoimi oczami – przypominaj mi, że przez miejsca, w których są rany, Twoje Światło może przenikać do mojego wnętrza. Dziękuję Ci za łaski, które doprowadziły mnie do przebaczenia i pojednania – przede wszystkim z Tobą, Boże, ale też i z ludźmi, którym miałam coś do zarzucenia. Dziękuję Ci za łaskę przebaczenia, której sama doświadczyłam od innych, przepraszam Cię za wszystkie czyny i słowa, który mniej lub bardziej świadomie, a może zupełnie nieświadomie, sama kogoś zraniłam. W mojej codzienności prowadź mnie pośród trudnych relacji, abym stawała się coraz bardziej podobna do Ciebie w gotowości i umiejętności przebaczania tym, którzy mnie ranią. Wybacz także tym, którzy myślą, że nie potrzebują Twojego przebaczenia – w tym miesiącu, w którym szczególnie modlimy się o łaskę Nieba dla naszych bliskich zmarłych, szczególnie proszę Cię o przebaczenie dla mojego śp. ojca, który zmarł niepojednany z Tobą. Wierzę Boże, że Twoje Miłosierdzie jest w stanie odnaleźć w duszy najmniejszą oznakę skruchy, nawet gdy ludzkie oko jej nie dostrzega, a przecież Ty “nie złamiesz trzciny nadłamanej, nie zagasisz knotka o nikłym płomyku” (Iz 42, 3). Amen!
Izabela Kasprowicz-Żmuda

Izabela Kasprowicz-Żmuda

Pełnię funkcję koordynatora blogerów. Interesuje mnie duchowość kobieca i małżeńska, pociąga duchowość karmelitańska, jestem związana z Katolicką Odnową w Duchu Świętym. Lata temu oddałam swoje życie Bogu, i chociaż często prowadzi mnie pod górkę, nie żałuję ani jednego dnia z tej wspólnej wędrówki. Mimo że mam swój bagaż słabości i wad, pragnę uwielbiać Jezusa w moim życiu!