Motywacja

Obietnica dana przez Boga

1 miesiąc temu

Jezus powiedział do swoich uczniów: “Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: „Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przybył do mnie z drogi, a nie mam co mu podać”. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: „Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci są ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie”. Powiadam wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje. I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a zostanie wam otworzone. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu zostanie otworzone. Jeżeli któregoś z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec z nieba udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą”.
(Łk 11, 5-13)

Słowo z wczorajszych czytań szczególnie dotyka mojego serca, bo potrzeb i różnych próśb do Boga mam wiele, a tymczasem Ewangelia św. Łukasza przyomina słowa Jezusa Chrystusa, który obiecuje, i który pokazuje zasadę, że wytrwałością i aktywnym działaniem otrzymamy to, o co prosimy, znajdziemy to, czego szukamy, otworzą się dla nas drzwi, jeśli będziemy do nich kołatać. Jest to też jakby uzupełnienie obrazu ludzkiej duszy, wołającej do Boga o pomoc: Biedak zawołał, a Pan go usłyszał i uwolnił od wszelkiego ucisku (Ps 34, 7). Słowa Jezusa zapisane w Ewangelii św. Łukasza odczytuję jako obietnicę daną przez Boga, który jest Twórcą i Właścicielem Wszechświata, i wszystkiego co na nim się znajduje, że mój Bóg według Swego bogactwa zaspokoi wspaniale w Chrystusie Jezusie każdą moją potrzebę (zob. Flp 4, 19).

Słowo “potrzeba” wydaje się przy tym mieć znaczenie kluczowe…

Chyba każdy z nas słyszał, że Bóg, gdy pomaga, przychodzi w ostatniej chwili, a nawet jakby spóźniony… Możemy się o to na Niego gniewać, ale możemy też ten czas potraktować jako okres dojrzewania do oczekiwanego dobra. Okres ten, często nadmiernie wydłużony (według naszego wyobrażenia) może być też próbą, sposobem by się przekonać o naszych intencjach i sercu. Można też owy czas oczekiwania przeznaczyć na zmianę swojej postawy – z biernej na aktywną, wszak mamy szukać, mamy prosić, mamy kołatać. Zawiedzenie, jakiego nie raz pewnie doznajemy na tej drodze i długi czas oczekiwania jest też sposobem na to, by z dystansu spojrzeć na te kwestie i odróżnić to, co jest rzeczywistą potrzebą, od zwykłej zachcianki. Warto je od siebie odróżnić i działać w myśl “ora et labora”.


Aleksandra Rauk

Aleksandra Rauk

Współtworzę strategię działania Pustyni Serc. Duchowo rozwija mnie praktyka medytacji ignacjańskiej i Lectio Divina, a ponieważ Biblia jest dla mnie najcenniejszą lekturą, to już drugi rok jestem odpowiedzialna za grupę biblijną w Dominikańskim Duszpasterstwie Absolwentów. Lubię wycieczki z plecakiem i zwracam uwagę na potrzebę ochrony przyrody.