fbpx

Motywacja

Nie musisz być idealny

7 miesięcy temu

Dawno, dawno temu, za siedmioma rzekami, żył sobie pewien akrobata. Był absolutnym mistrzem w tym, co robił. Wygrywał wiele zawodów, co zapewniło mu sławę i podziw w akrobatycznym świecie. Był silny i muskularny, a do tego bardzo urodziwy, więc oglądało się za nim wiele panien. Miał dużo pieniędzy i wszystko, czego potrzebował. W dodatku kochał to, co robił. Kochał codzienne treningi i przygotowywanie występów. Kochał czas spędzony w powietrzu na drążku czy pierścieniach. Kochał pokonywać prawo grawitacji i… po prostu latać.

Pewnego dnia znalazł w skrzynce list. Było w nim tylko jedno zdanie: „Mam dość bycia przykutą do ziemi. Chcę latać”. List zaintrygował akrobatę na tyle, że udał się pod adres podany na kopercie. Okazało się, że mieszka tam niepełnosprawna kobieta jeżdżąca na wózku inwalidzkim. Akrobatę ogromnie poruszyło jej podniebne pragnienie.

Zaczęli trenować razem. Na początku nie było łatwo, ale okazało się, że oparta na jego sile i pewna w swoim zaufaniu, że jej partner nie wypuści jej z rąk i nic jej się nie stanie, kobieta, która nie była nawet w stanie przejść samodzielnie jednego kroku, mogła spełnić swoje marzenie i latać.

Wkrótce powstała szkoła akrobacji, do której mogły się zapisać także osoby z różnymi ułomnościami. Niewidoma dziewczynka wykonywała zapierające dech w piersiach ewolucje, korzystając z podpowiedzi, jakie szeptał jej mistrz. Osoby ze sparaliżowanymi nogami wykorzystywały ręce wzmocnione przez lata zmagania z chorobą i wręcz tańczyły w powietrzu. Pod okiem mistrza, który dostrzegał talenty i mocne strony, wszyscy uczestnicy szkoły rozwijali się, a śmiech co chwilę wypełniał salę treningową. Trupa zaczęła przygotowywać występy i przychodzący na nie ludzie nie raz ocierali łzę wzruszenia – nie z powodu ułomności wykonawców, lecz piękna, które potrafili przekazać.

A mistrz? Rzucił karierę i oddał się temu zajęciu w 100%. Był naprawdę szczęśliwy.

***

Tak naprawdę ta historia nie zdarzyła się dawno temu za siedmioma rzekami. Wydarzyła się kilka lat temu za oceanem, w Argentynie. Szkoła akrobacji istnieje do dziś, a artyści jeżdżą obecnie po całym kraju, wystawiając sztukę zatytułowaną „Hermosamente diferentes” („Pięknie różni”).

***

Jest taki Mistrz Niebieskich Akrobacji, który tylko czeka na list pragnienia, by podążać w Jego ślady. Pojedzie tam, gdzie teraz mieszkasz, znajdzie Cię i będzie chciał zabrać Cię do swojej szkoły. Nie potrzebujesz być idealny. On nie odrzuci Cię, nawet jeśli jesteś do połowy sparaliżowany przeszłością albo Twoje oczy wiary niewiele widzą. Dostrzeże za to każde, nawet najmniejsze nawet dobro w Tobie i zaprosi Cię, żeby je trenować.

Może czasem będziesz mieć zakwasy i rozbolą Cię takie duchowe mięśnie, o których nawet jeszcze nie wiesz, że je masz. Może na wysokości pięciu metrów zakręci Ci się na chwilę w głowie, a moment, gdy będzie trzeba puścić się drążka trapezu i zaufać tylko Jego mocnym rękom, będzie powodował strach przed bolesnym upadkiem. Zapomnisz o tym, jak tylko poczujesz radość latania z Jezusem. Tylko od Twojego zaufania zależy, jak piękny spektakl stworzycie razem.

Jeśli dasz się poprowadzić Mistrzowi, na końcu występu czeka owacja na stojąco wszystkich chórów anielskich. Ponad szumem oklasków zaś rozlegnie się głos Ojca: „Dobra robota, jestem z Ciebie dumny”.


Anna Kierbedź

Anna Kierbedź

W godzinach pracy tłumaczka tekstów zupełnie niekreatywnych. Po godzinach – wariatka (to sprawdzona opinia moich najbliższych przyjaciół), która chce czterema kółkami swojej limuzyny (zwanej też poduszkowcem, TIR-em lub wózkiem inwalidzkim) wykreślić na tej ziemi i na ludzkich sercach jakiś pozytywny ślad. Zafascynowana ludźmi – ich poznawaniem, byciem z nimi, wspólnym śmianiem się i płakaniem. Szukająca inspiracji u Jezusa i zaprzyjaźnionych hiszpańskich świętych – Ignasia z Loyoli i Teśki z Avili. Zakochana do szaleństwa w Słowie. Ponad tym wszystkim – odnaleziona, umiłowana córka Boga.