Czym jest dla mnie zmartwychwstanie? Ciężko znaleźć mi jednoznaczną odpowiedź. Jak ująć ją w jednym, może dwóch zdaniach? Da się? Można przytoczyć mądry cytat, ale po co? Czy cudze słowa oddadzą to, co naprawdę czuję?

Po trzech dniach kobiety idą do grobu i widzą odsunięty kamień. Co czują? Strach? Niepokój? A może wiarę w to, że On żyje? Co do ostatniego nastawienia, to możemy je rozpatrywać jako moją fantazję. Nikt nie wierzył w zmartwychwstanie. Począwszy od tych, którzy rękami i nogami zapierali się, że nie zdradzą. Zdradzili. Nie wierzą. Kończąc na kobietach idących namaścić ciało. Nikomu przez myśl nie przechodzi, że On może żyć. Przecież to niemożliwe. On, skóra której dotykaliśmy, słowa których słuchaliśmy, krzyż który widzieliśmy, to niemożliwe. Nie ma nawet iskry wiary w to, że żyje. Umarł. Pamięć została. Tak jak dziś ktoś umiera. Przypominamy sobie słowa, sytuacje, wspólne chwile. Wszystko to jednak nie przywróci życia.

Stoję przed największym pytaniem chrześcijaństwa – zmartwychwstanie. Było czy nie? Jeśli nie, to jaki sens ma moja wiara? Czy ma jakikolwiek sens? Nie. Jeśli nie ma zmartwychwstania, to wszystko nie ma sensu. Szukam dowodu. Czy można szukać dowodu zmartwychwstania? Mamy Całun Turyński, Chustę z Manopello, Chustę z Oviedo. Poznaję ich historię. I co? Wystarczy? Czy to jednoznacznie, tak jak twierdzenie Pitagorasa, rozstrzyga sprawę zmartwychwstania? Może z innej strony. Gdzie jest ciało? Nigdy go nie znaleziono. Czy to czegoś dowodzi? Czy rozstrzyga? Mamy Ewangelie. Czy one rozstrzygają? Czy odpowiadają na wszystkie pytania? Im bliżej zmartwychwstania jestem, tym pytań rodzi się więcej. To źle?

A co jeśli to krok w nieznane? Co jeśli to decyzja serca? Tak Jezu, ja wierzę, że Ty zmartwychwstałeś. Choć nie mam takich odpowiedzi, jakie bym chciał, to wierzę. Wierzę, że Ty jesteś i idziesz przez życie obok mnie. Jesteś w codzienności, w dobrych i złych chwilach. W radości i smutku. W duchowym uniesieniu i jałowej pustyni. W tym czasie, który jest szukaniem Ciebie. A może bardziej szukaniem siebie?