fbpx

Formacja

Żyję twoim życiem

5 miesięcy temu

Czy zastanawiałeś się kiedyś, ile warte jest ludzkie życie? Ile wart jest uśmiech radości na twarzy człowieka lub łzy rozpaczy spływające po jego policzkach? Czy ich równowartość można wykazać w monetach? W świecie zorientowanym na przedsiębiorczość i prowadzenie biznesu nie powinno być z tym większego problemu: kupujemy, sprzedajemy, przeliczamy – materiał, towar, wartość. Ostatecznie nabyte dobra staramy się nawet heroicznie chronić, ubezpieczając je na wypadek nieszczęśliwych wypadków lub niekorzystną stratą w cenie rynkowej. Jednocześnie prowadząc gospodarstwo domowe nieustannie kalkulujemy bilans zysków i kosztów, ważąc na szalach priorytety lub konieczność zakupu.

Jednak gdy ocenić należy równorzędność ludzkiego życia, stajemy się bezsilni wobec podjętego wyzwania. W jaki sposób wycenić zdolność tworzenia, proces myślowy lub możliwość odczuwania emocji? Istota ludzka stanowi zwieńczenie procesu kształtowania świata przez Boga. Stworzona na Jego obraz posiada w sobie pierwiastek królewskiej władzy – nazywa i zostaje uzdolniona do panowania nad pozostałymi żywymi stworzeniami. Stanowi centrum Edenu – wokół niego skupia się świat Boga Ojca. A ponadto przez dualistyczną naturę nie umiera – jej powołaniem jest przebywanie w obecności Ojca. Człowiek jest piękny dzięki możliwości przekazywania życia. To właśnie w nim zaczyna się, trwa i kończy proces kreacji otaczającej go rzeczywistości. Czy stając w obliczu cudowności ludzkiej istoty prawa ekonomii gospodarności umożliwiają wycenę nieśmiertelności? Czy potrafimy zrównoważyć wartość obietnicy zbawienia, powstającej w momencie poczęcia?

Współczesny świat wymusza na człowieku konieczność dostosowywania się do narzuconych kanonów idealnego wyglądu, zachowania i poglądów. Żyjemy w rzeczywistości, w której pierwszeństwo nad nawiązaniem relacji jeszcze nadal stanowi kategoryzacja na: ładnych, brzydkich, niepełnosprawnych. Realia otoczenia przekreślają niesymetryczność, biedę, chorobę, ukrywając je tym samym pod maską konsumpcjonizmu i upiększającymi filtrami do zdjęć. Czy przemierzając główne ulice miast nie widzimy dookoła tylko pięknych twarzy oraz smukłych, umięśnionych sylwetek? Afirmujemy człowieka, jednak czy cywilizacja nie sprawia wrażenia, jakby wstydziła się niebycia idealną? Ludzka niepełnosprawność ukrywa się w zakamarkach ulic, do których nikt nie zagląda.

Budzisz się jak co dzień: w tym samym łóżku pod tym samym dachem – zdrowy, pełny sił witalnych, z lepszym lub gorszym nastawieniem do czekających cię w danym dniu obowiązków. Samodzielnie wykonujesz rutynowe czynności dnia codziennego. Ale czy zastanawiałeś się kiedykolwiek, jak wyglądałoby Twoje życie, gdyby któregoś z tych elementów zabrakło? Gdybyś nie miał dokąd wrócić, co zjeść lub stracił możliwość poruszania się za pomocą własnych nóg? Czy nie pragnąłbyś wtedy pomocnego uścisku dłoni bliźniego? W takich okolicznościach spojrzenie na świat zmienia perspektywę.

Kiedy rozpoczynałam pracę z niepełnosprawnymi moje każde zachowanie podszywał strach. Lęk przed byciem na przegranej pozycji w bezpośrednim starciu, ponieważ nigdy nie byłabym w stanie wczuć się w ich sytuację. Tymczasem wraz z upływem czasu odkryłam zaskakującą prawdę: pod postacią chorego, bezdomnego lub biednego wciąż znajduje się człowiek, którego dusza przypomina moją – czuje, kocha, pragnie być zauważona i obdarzona miłością. Światu do tej pory trudno zrozumieć, czym jest ofiara serca. Jednak można ją zmaterializować. Kiedy twoje dłonie będą dłońmi, które nie są w stanie wyprodukować pokarmu, a stopy staną się stopami, niemogącymi się poruszyć dokonuje się przełom w ludzkiej logice – odkrywa się tożsamość człowieczeństwa.

Współczesność potrzebuje świadków miłosierdzia Bożego, którzy we wszechogarniającym pośpiechu i chaosie zdecydują się dobrowolnie przystanąć oraz wsłuchać w wolę Boga objawioną Izajaszowi:

Duch Pana Boga nade mną, bo Pan mnie namaścił. Posłał mnie, by głosić dobrą nowinę ubogim, by opatrywać rany serc złamanych, by zapowiadać wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę.
(Iz 61, 1)

Chrześcijanin został powołany, aby nieść swoim życiem miłość tym, którym marzenia o prawie do niej odebrano. Wprowadzono go do wspólnoty Kościoła oraz namaszczono sakramentami, aby uzdolnić do ewangelizacji.

Czym jest ewangelizacja? To przywracanie utraconej wartości i ludzkiej godności ukazanej niegdyś przez Jezusa w namacalnej łasce Boga oraz swoim miłosierdziu za pomocą licznych cudów i uzdrowień. To przyodziewanie w szatę godną Królewskiego Dziedzica utkaną z nici nadziei, wiary i miłości. Ofiarowując dar potrzebującemu: jedzenie, ubranie, czas, wręcza się również królewskie berło oraz oręż w walce ze złem – Słowo zbawiające świat. Ewangelizacja jest odpowiedzią na głód współczesnego świata: potrzebę wysłuchania, wsparcia, nadania wartości życiu, utraconej podczas upadku w grzechu. Jest bramą do ludzkich serc, niejednokrotnie poranionych, odrzuconych, spragnionych miłości. To inicjacja w świat drugiego człowieka, w którym Chrystus także chce być obecny i dotykać bolących ran:

I dam wam serca nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, zabiorę wam serca kamienne, a dam wam serca z ciała.(Ez 36, 26)

Zastanawiając się nad genezą potrzeby ewangelizowania należy zwrócić swój wzrok ku Jezusowi, który podczas ukazania się uczniom powiedział:

Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.
(Mt 28, 18-20)

Słowa Jezusa były podszyte zapewnieniem o swojej wiecznej obecności oraz Duchu przenikającym serce, umysł i wyostrzającym zmysły. Jednocześnie nie zapominajmy, że głosząc Dobrą Nowinę nie jesteśmy sami. Posłani w imię Jezusa stajemy się narzędziem w Jego rękach, przez które chce świadczyć o swoim bezgranicznym miłosierdziu w sposób najbardziej przystępny dla dotykanego człowieka. Nie bójmy się przeciążenia, ponieważ w swoich podróżach niesiemy tyle, ile sami jesteśmy w stanie unieść mocą swojego ciała lub łaską uzdolnienia do rzeczy większych przez Boga.

Módlmy się o rozpalenie w sercach pragnienia ewangelizacji. Ewangelizujmy zaś z myślą o przemienianiu i oświetlaniu dróg od dawna nieuczęszczanych, niepewnych oraz rozwidlonych. Módlmy się o rozpalenie pragnienia przekazania miłości Chrystusa w świat – do ludzi, którzy nie wierzą we własne piękno, za które ktoś oddał własne życie jeszcze przed ich narodzinami: do ludzi, którzy wątpią w swoją wartość dla wszechświata. Ewangelizacja może przybierać różną postać: słowa, czynu, milczenia w geście zrozumienia. Jednak każda z nich utożsamia się z miłością do drugiego człowieka. Módlmy się zatem o przepełnienie naszych serc miłością, która swoją objętością będzie starała się wydostać poza nas samych. Prośmy, aby zrozumieć, a następnie móc samemu powiedzieć:

Żyję Twoim życiem, ponieważ życie moim jest już niewystarczające.


Przejdź do ćwiczenia duchowego
Agnieszka Dobras

Agnieszka Dobras

Z wykształcenia pracownik biurowy, a z zamiłowania tańcząco-grająca dusza artystyczna. W Chrystusie narodzona, Maryi poświęcona, w Duchu Świętym ochrzczona. Na co dzień działam we wspólnotach: Wincentyńskiej Młodzieży Maryjnej oraz w Katolickiej Odnowie w Duchu Świętym. Inspiruje mnie Duchowość Karmelitańska. Niejednokrotnie błądziłam, ale w odpowiedniej chwili zostałam odnaleziona przez Boga. Moim celem jest pokazywać piękno wiary oraz dawać światło nadziei tym, którzy go poszukują i potrzebują.