fbpx

Formacja

Zapach Boga

2 miesiące temu

Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce.

Każdy z nas w życiu czymś zajmuje. Niezależnie czy jesteśmy uczniami, mającymi na głowie klasówkę z matematyki, studentami, którzy zarywają noc przed ważnym kolokwium, trybikami w korporacji, wlewającymi w siebie ósmą kawę tego dnia czy może zajmujemy się domem, coś w życiu robimy, nawet, jeśli komuś z boku wydaje się, że niewiele. Ostatecznie, gdyby tak się zastanowić, ja, właśnie jako przedstawicielka grupy w wlewającej w siebie zdecydowanie zbyt dużo kawy dziennie, w swojej pracy spędzam osiem godzin każdego dnia. To jest jedna trzecia doby. Do tego dochodzi dojazd, to już dwie kolejne godziny, ustawowe osiem na spanie (chociaż nie oszukujmy się, tak naprawdę to często od pięciu do sześciu), na życie prywatne zostaje mi sześć godzin, które jeszcze muszę podzielić między moje obowiązki domowe, rodzinne, przyjacielskie czy wspólnotowo-parafialne oraz czas na modlitwę. Gdy zrobię już wszystko, co mam do zrobienia każdego dnia, mam czas, w którym mogę odpocząć.
I tak mija życie. Zaczyna się o godzinie siódmej w poniedziałek i kończy o osiemnastej w piątek, a jeśli jeszcze wybiorę się na spotkanie wspólnoty, wtedy nagle z osiemnastej robi się dwudziesta pierwsza.
W tym momencie się zatrzymajmy.
Gdzie biegnę? Czy to czemu oddaję mój czas, moje siły, moje serce, to jest to, czemu powinnam to wszystko ofiarować? Czy to jest moje powołanie?
Może zanim zaczniemy się zastanawiać nad tym czy moje obecne życie to moje powołanie, zadajmy sobie najpierw pytanie CZYM to powołanie w ogóle jest.
Najczęściej, kiedy myślimy o powołaniu, mamy przed oczami trzy drogi – kapłańska, zakonna i małżeńska. I tu, mój drogi czytelniku, pojawiam się ja, cała z nogą w stabilizatorze, który skutecznie utrudnia mi skakanie jak sarenka po tych antypodach rozważań Słowa Bożego. Otóż tak, to są powołania. Bardzo piękne. Ale nie jedyne.
Często słyszymy takie określenia, jak to, że „ktoś jest lekarzem z powołania”, albo „ona ma powołanie do bycia nauczycielką”. I najczęściej pojawia się to w kontekście profesji, które w jakiś sposób wyraźnie i w oczywisty sposób służą ludziom – nigdy nie spotkałam się z określeniem „jestem powołany do pracy w korporacji, tabelki w Excelu to moja pasja” (a jeśli ktoś taki to czyta, to stawiam mu kawę). Jednak… dlaczego nie? Powołanie to nie tylko poznanie siebie i tego co chcemy robić, to jest głos Boga w codzienności. To jest zrobienie zakupów sąsiadce, rozmowa z kolegą z biura, czy, czasem mimo senności, spędzenie czasu z przyjaciółką. To bycie córką, siostrą, bratem, uczennicą, pracownicą, szefem czy częścią ruchu drogowego. To bycie tu i teraz.
Kiedyś na stronie fejsBóg przeczytałam słowa, których autorem jest ks. Krzyszof i które są moim zdaniem kwintesencją definicji powołania:

„Bóg czasem posyła Cię do miejsc, sytuacji i do takich ludzi, aby oni dzięki Tobie mogli poczuć zapach Chrystusa”.

We fragmencie Ewangelii Św. Jana czytamy o Jezusie, który jest pasterzem. Który dba o swoje owce, bo Mu na nich zależy. Który nie robi tego z przymusu czy obowiązku, a z miłości, bo te owce są Jego. Zastanów się więc, nad swoją codziennością. Nad tym na co rozdrabniasz swoje serce każdego dnia, a raczej jak to robisz? Jaki jesteś w szkole czy na uczelni dla znajomych? Jaki jesteś dla przyjaciół? Czy w swojej pracy jesteś sumienny i uczciwy? A przede wszystkim – czy pozwalasz innym poczuć zapach Chrystusa?
Żeby też zbędnie nie przedłużać, zakończę ten wpis słowami sługi Bożego księdza Franciszka Blachnickiego:

„Dobry Pasterz nie tyle rządzi z pozycji siły, ale z pozycji służby owcom”.


Przejdź do ćwiczenia duchowego
Zuzanna Maleta

Zuzanna Maleta

Wychowałam się w formacji Ruchu Światło-Życie, gdzie jestem do tej pory. Zawodowo pracuję w korporacji, natomiast prywatnie w wolnych chwilach opowiadam ludziom o historii warszawskiej architektury.