fbpx

Formacja

Przerwa na życie

2 miesiące temu

Gdzieś w codziennej gonitwie człowiek gubi przekonanie o własnej wieczności. Zajęcie się codziennymi sprawami potrafi przesłonić najważniejszą prawdę w życiu człowieka. Prawdę o tym, że nie ma śmierci. Tak, nie ma śmierci. Jezus Chrystus wyraźnie o tym powiedział. Całe jego życie, śmierć na krzyżu i zmartwychwstanie, prowadzi do jednego – wszystkie dzisiejsze troski bledną wobec wieczności.

Czy ja zdaje sobie sprawę, z tego że jestem tu na chwilę? Pojawiłem się na tym świecie nie z własnej woli. Dostałem największy dar jaki można dostać – życie. Życie tutaj ma swój koniec ale… to nie jest koniec. Jeśli więc jestem tu „na chwilę”, bo czym jest te kilkadziesiąt lat wobec wieczności, to wszystko co zbieram w ciągu życia, tak naprawdę nie jest moje. Przecież nie zabiorę tego ze sobą. Trumna nie ma kieszeni.

Dzisiejsza Ewangelia św. Jana 12, 24-26, jest tak po ludzku ciężka do przyjęcia:

Jezus powiedział do swoich uczniów: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie na Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec.

Jeśli jednak spojrzy się na nią z perspektywy bycia na tym świecie „na chwilę”, to czy nie brzmi inaczej? Wiem, że codzienne sprawy potrafią przywalić tak, że się czasami żyć odechciewa ale tu i teraz nie jest jedynym sensem istnienia. Kiedyś, to nie będzie miało znaczenia. Stanę przed Chrystusem, który nie będzie rozliczał mnie z tego czy spłaciłem kredyt, czy puszczałem ludzi na pasach, czy osiągnąłem w pracy wystarczająco dużo. Wierzę, że tak będzie.

Pięknie kiedyś podsumowała to moja znajoma – Gdy już znajdziemy się po drugiej stronie, jedyną rzeczą z jakiej nas Bóg rozliczy będzie – MIŁOŚĆ. I trudno z tym polemizować. Trudno też to przyjąć tak po prostu, bo przecież tyle jest jutro do załatwienia. Załatwiajmy ale nie traćmy z oczu sensu życia.


Przejdź do ćwiczenia duchowego
Marcin Kaczmarczyk

Marcin Kaczmarczyk

Przez większość życia, z własnego wyboru, poza Kościołem, wiarą i Bogiem. Kilka lat temu wróciłem i uczę się życia z Nim. Biorę od Niego pełnymi garściami: nadzieję, motywację i siłę do wstawania z kolan, gdy upadnę. Po za tym piszę. A to moje dzieci: Bóg ma 20 lat, Charyzmatyk z Nazaretu, Biblia nie gryzie oraz powieść Strażnicy Raju.