fbpx

Formacja

Kubek gorącej kawy

3 miesiące temu

Wiele razy zastanawiałem się nad tym, co ludzi łączy, a co dzieli. Czego jest więcej? W pierwszej chwili łatwiej znaleźć to, co dzieli. Jakoś tak naturalnie przychodzi do głowy. Dlaczego? Czy tak powinno być? Nie powinno, ale czego mamy oczekiwać, jeśli na co dzień karmimy się bardziej złem, niż dobrem?

W serwisie badania.net przeczytałem pewną nowinkę. Otóż Lawrence Williams i John Bargh udowodnili, że czynnikiem zbliżającym ludzi do siebie jest ciepło. Fizyczne ciepło. Oceniamy je najczęściej na podstawie twarzy rozmówcy. Sformułowali więc tezę, która łączyła doświadczenie fizycznego ciepła z odczuciem ciepła interpersonalnego, czyli: cieplej odbieramy osobę, która trzyma w ręku coś ciepłego, takiego jak… kubek gorącej kawy.

Przeprowadzono badania, które potwierdziły związek „cieplejszego” odbierania rozmówcy, gdy ma przy sobie źródło ciepła fizycznego. Ktoś mógłby powiedzieć – a co to za odkrycie? Przecież to nie ma żadnego znaczenia. Nie zgodzę się do końca. Ma znaczenie.

Jak łatwiej rozmawiać? Przy gorącej herbacie/kawie czy bez niej? Pewnie że łatwiej przy. To chociaż trochę rozładowuje napiętą atmosferę, gdy jest to np. pierwsze spotkanie bądź trudny temat rozmowy. Przecież to takie łatwe. Każdy potrafi zaparzyć herbatę i zrobić w miarę dobrą kawę. Niepotrzebne są do tego szkolenia. Potrzebna jest za to jedna rzecz – odpowiednia kolejność.

Dziś najchętniej siadamy do załatwiania spraw, potem, jeśli coś jakiś ochłap czasu zostanie, można pomyśleć o herbacie/kawie. A gdyby zamienić kolejność? Najpierw parzymy, siadamy i dopiero rozmawiamy? Taka kosmetyczna, mogłoby się wydawać zmiana, a może wiele wnieść. Nie wierzysz? Spróbuj. To nic nie kosztuje. Ja wypróbowałem…. rewelacja. Nie ma znaczenia czy spotkanie dotyczy spraw zawodowych, osobistych czy finansowych. Najpierw parzymy, potem siadamy i dopiero rozmawiamy.

Najwyższy czas skupić się na szukaniu kleju, który łączy ludzi, a nie nożyczek, które ich dzielą. Jesteśmy już wystarczająco podzieleni. Okopani we własnych obozach, z których wystają tylko głowy. Być może już czas, aby wyjść z bazy i napić się gorącej herbaty/kawy z kimś dla nas trudnym, innym od nas.


Marcin Kaczmarczyk

Marcin Kaczmarczyk

Przez większość życia, z własnego wyboru, poza Kościołem, wiarą i Bogiem. Kilka lat temu wróciłem i uczę się życia z Nim. Biorę od Niego pełnymi garściami: nadzieję, motywację i siłę do wstawania z kolan, gdy upadnę. Po za tym piszę. A to moje dzieci: Bóg ma 20 lat, Charyzmatyk z Nazaretu, Biblia nie gryzie oraz powieść Strażnicy Raju.