Duchowość

Wierzyć, kiedy cudów nie ma…

4 miesiące temu

Zdarza mi się czasami zapętlić w moich problemach i trudnościach, i skupić na nich tak bardzo, że niewiele zostaje miejsca na Bożą łaskę. Z perspektywy czasu przyglądam się swoim rozmowom z przyjaciółmi i w tej ludzkiej potrzebie wygadania się dostrzegam między wierszami to, czego nie powinno tam być. Użalanie się. Albo szemranie. Narzekanie. Łatwo wpaść w tę pułapkę, gdy trudności piętrzą się na każdym kroku, gdy znowu jest pod górkę. Przypominam sobie słowa wyczytane w jakimś tekście, że we wspólnej wędrówce z Jezusem często będzie pod górkę, bo w końcu zmierzamy przecież ku szczytowi. Trudności, zniechęcenia, pokusy, walka, przeciwności wewnętrzne jak i zewnętrzne zawsze będą częścią tego życia, a ja nie będę w stanie zawsze wszystko mieć pod kontrolą.

Te dwa cytaty przebiegunowały moje myślenie w kwestii perfekcjonizmu i trzymania wszystkiego pod kontrolą:

– Ciężko być człowiekiem, mój Ojcze.
+ ale musisz nim być do końca dni, jakie ci dałem. (…) Grzeszna będziesz zawsze, ale Ja zawsze będę z tobą, by cię podnosić.
A. Lenczewska, “Świadectwo. Dziennik duchowy”

Nie za pomyślny wynik nagradzam, ale za cierpliwość i trud dla Mnie podjęty.
Św. Faustyna Kowalska, “Dzienniczek”

Te słowa często do mnie wracają, przypominając mi, że moje są tylko intencje, a owoce moich wysiłków, to Boża część naszej współpracy. Ciężko to czasami zaakceptować, bo serce, z racji swojej natury, pragnie doskonałości i z większą ochotą wypatruje owoców starań niż samej pracy, a ludzka niedoskonała natura upiera się, aby kontrolować wszystkie okoliczności.

Może masz czasami tak samo? Chcesz nad wszystkim panować, starasz się wszystko w swoim życiu ogarnąć, ale gdy okazuje się, że to się nie udaje, wszystko Cię przytłacza i przestajesz widzieć sens swoich wysiłków. Masz ochotę uciec od wszystkiego i od wszystkich, położyć się, zasnąć i przespać tę życiową zawieruchę. Nasz błąd polega na tym, że staramy się poukładać wszystko własnymi siłami. Ale nie da się samemu wszystkiego poukładać, bo są pewne sprawy po ludzku niemożliwe do ogarnięcia. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkich zdarzeń, okoliczności, ludzkich reakcji. Nie znamy, w przeciwieństwie do Boga, intencji innych ludzi, nie jesteśmy w stanie pojąć wszystkich konsekwencji danego zdarzenia. Musimy pamiętać, że to dla Boga – nie dla nas – nie ma nic niemożliwego. Musimy zdać się na Niego.

Najtrudniejsza modlitwa, jaką znam, to: bądź wola Twoja. Niech będzie, jak Ty chcesz. Niech się poukłada po Twojemu. Jezu ufam Tobie – Jezu ufam Tobie bez żadnego “ale”! Jak ciężko czasami wypowiedzieć te trzy krótkie słowa. Odpuścić i pozwolić, by Bóg zajął się pewnymi rzeczami po swojemu; przyjąć, że On ze swej Bożej perspektywy widzi więcej i wie lepiej. Zaakceptować przeszłość i patrzeć w przyszłość. Nie rozgrzebywać tego, co było, jeśli nie można tego zmienić, aby nie dopuścić, by przeszłość kładła się cieniem na przyszłości.

Przypomniałam sobie niedawno pewną sytuację sprzed ponad dziesięciu lat. Pewien kryzys, którego doświadczyłam. Pamiętam, jak wtedy myślałam: jeśli wszystko nie poukłada się tak, jak tego pragnę, to wszystko straci sens. Nie poukładało się tak, jak tego pragnęłam, mało tego, wszystko zawaliło się w gruzy tak, że nie było nawet co zbierać. Pamiętam dobrze beznadzieję tamtych okoliczności, bezsenne noce i wiele wylanych łez i dziś jestem Bogu niewymownie wdzięczna, że sprawy potoczyły się tak, a nie inaczej. Wtedy tego nie mogłam widzieć, ale moje oczekiwania, jeśli by się spełniły, wcale nie byłyby z korzyścią dla mnie. Dopiero dziś, z perspektywy czasu, widzę to wyraźnie.

Bóg naprawdę troszczy się o wszystko! Po prostu nie zawsze od razu to widzimy. Ks. Jan Twardowski powiedział:

Wierzyć, to znaczy ufać, kiedy cudów nie ma.

Trudne i wymagające. Bo nasza niecierpliwość pragnie cudów, które namacalnie potwierdziłyby Bożą Miłość do nas. O, jak łatwo byłoby wierzyć, gdyby tak każdego dnia mieć cudowne potwierdzenie, że Bóg działa w naszym życiu. Ale, parafrazując słowa św. Jana Pawła II, nie chciejmy życia, które nas nic nie kosztuje. Łatwego, niewymagającego wysiłku życia pozbawionego wyzwań. Przesiedzianego na kanapie życia, którego kadry przelatują nam przed oczami jak kolejne odcinki telenoweli – wygodnego życia, które nie mobilizuje nas do duchowego wzrostu. Bóg działa w naszym życiu i oczekuje naszej współpracy. Każdego dnia chodzimy pod ochronnym parasolem Jego Łaski, która uzdalnia nas do zmierzenia się ze wszystkim, co przynosi codzienność.

Przecież “wszystko mogę w Tym, Który mnie umacnia!” (Flp 4, 13).

Przecież “co niemożliwe jest u ludzi, możliwe jest u Boga” (Łk 18, 27)

“Wierzysz, że mogę to dla ciebie uczynić?” (por. Mt 9, 27) – pyta Jezus.


Izabela Kasprowicz-Żmuda

Izabela Kasprowicz-Żmuda

Pełnię funkcję koordynatora blogerów. Interesuje mnie duchowość kobieca i małżeńska, pociąga duchowość karmelitańska, jestem związana z Katolicką Odnową w Duchu Świętym. Lata temu oddałam swoje życie Bogu, i chociaż często prowadzi mnie pod górkę, nie żałuję ani jednego dnia z tej wspólnej wędrówki. Mimo że mam swój bagaż słabości i wad, pragnę uwielbiać Jezusa w moim życiu!