Duchowość

Recepta na świętość

2 tygodnie temu

Z racji dzisiejszego święta warto na chwilę się zatrzymać i pomyśleć o świętości. Mamy wiele przykładów świętych i błogosławionych z naszego kraju i z całego świata. Tych znanych i tych mniej znanych, tych wyniesionych na ołtarze i tych „cichych”, o których może mało kto wie. Są oni dla nas wzorem do naśladowania, często niedoścignionym. Większość z nich to osoby konsekrowane, księża, zakonnicy, siostry zakonne… Jeśli więc są oni dla nas autorytetami, to jak mamy ich naśladować w naszym codziennym życiu? W jaki sposób naśladować księdza, kiedy jest się ojcem, szefem, nauczycielem? Kiedy znaleźć czas na modlitwę w  natłoku tak wielu codziennych obowiązków? Jak pogodzić pracę i życie w kontemplacji?Każdy ma zupełnie inną, swoją własną niepowtarzalną drogę do świętości. Święci są dla nas przykładem, ale to nie oznacza, że mamy ich bezmyślnie małpować, kiedy nasze obowiązki i życiowe powołanie są zupełnie inne niż ich. Zamiast zadręczać się i ciągle porównywać do innych, możemy po prostu skupić się na tym, co jesteśmy w stanie zrobić w konkretnych sytuacjach naszego życia, aby trochę przybliżyć się do świętości. Jesteśmy nauczeni i żyjemy w przekonaniu, że święty to człowiek bez wad, ktoś idealny pod każdym względem. Nie krzyczący, nie złoszczący się, zawsze idealnie planującym każdy swój dzień i nie marnujący czasu na przyjemności tego świata. Tymczasem świętość to zupełnie coś innego. O co zatem chodzi w tej świętości? I jak ją osiągnąć, będąc zwykłym studentem, sprzątaczką, kierowcą? Ja osobiście znam osoby, które dla mnie są święte, choć wcale nie noszą habitu i nie modlą się kilka godzin dziennie. Opiszę Wam jedną z nich:

Byłam jakiś czas temu na spotkaniu dotyczącym dawstwa szpiku, które odbyło się na mojej uczelni. Wypowiadały się na nim różne osoby, zarówno te, które jeszcze nie są dawcami, ale zgłosiły się i czekają na biorcę oraz te, które same otrzymały „drugie życie”. Wśród tych osób pamiętam jedną dziewczynę. Miała ok. 22 lat, była bardzo ładna, elegancko ubrana i uśmiechnięta. Opowiadała, że bardzo pragnęła zostać dawcą i jej marzenie się spełniło, znalazła bliźniaka genetycznego, któremu oddała swój szpik kostny. Na slajdzie przewijały się jej zdjęcia sprzed i po zabiegu. Pamiętam moment, w którym uświadomiłam sobie, że ta dziewczyna chodzi ze mną na w-f. Przez głowę przelatywały mi jej obrazy z szatni przed w-fem, z gry, z jej rozmów z koleżankami. Miałam łzy w oczach. Pomyślałam, że przecież to zwykła dziewczyna, studentka, nie wyróżniająca się niczym… a jednak znalazła w sobie tyle odwagi i chęci wyjścia ze swojego egoizmu, aby pomoc komuś, kto tej pomocy bardzo potrzebował. Uderzyło mnie to, że przebywała obok mnie i mogłam ją widzieć w zwykłych codziennych sytuacjach… Dla mnie jest święta.

Jedno jest pewne – nikt nie da nam gotowej recepty na świętość, gdyż każdy musi wymyślić swój własny przepis. Zdradzę wam tylko jeden tajnik mojego sposobu na bycie świętym w zwykłej codzienności. Czasem budzę się rano i wyłączając budzik, orientuję się, że do wyjścia z domu zostało mi ok. 20 min (ci, którzy mnie znają, wiedzą, że wstawanie rano to nie jest moja mocna strona). Wtedy z racji braku czasu na modlitwę, mówię mniej więcej tylko tyle: „ Jezu, daj mi siłę i odwagę, żebym zrobiła dziś to, co mam zrobić”. Od kiedy zaczęłam się tak modlić, zauważyłam, że mimo mojego zabiegania, mam więcej czasu na wszystko. To nie oznacza, że wszystko robię idealnie, ale kiedy pozwalam, żeby Jezus mi pomagał, to On naprawdę robi wielkie rzeczy i daje pomysły, na to jak codziennie być troszkę lepszym człowiekiem. Spróbujcie sami, a zobaczycie efekty!


Katarzyna Bogacz

Katarzyna Bogacz

Bardzo lubię malować, tańczyć oraz spędzać czas z małymi dziećmi. Cieszę się, kiedy mogę komuś pomóc. Staram się dawać innym to, co we mnie najlepsze. Mam wielką potrzebę dzielenia się z innymi doświadczeniem miłosiernego Boga i świadczenia o Jezusie wśród ludzi.