fbpx

Duchowość

Nawrócenie jest odpowiedzią na Miłość

2 tygodnie temu

Rozpoczął się Adwent, czas zatem zostawić choć na chwilę codzienne zabieganie i zastanowić się nad tym, co w niedługim czasie będzie się działo – wystarczy rozejrzeć się po naszych miastach, gdzie sklepy już od wielu dni swoim wystrojem i muzyką przypominają nam o nadchodzących dniach. Dla wielu są to święta tylko choinki, prezentów i  cudownej magii skrzącej milionami kolorowych świateł, odbijających się w bieli otulającego nas śniegu. Za kilka tygodni śpiewać będziemy radosne “Bóg się rodzi”, ale czy tym razem pozwolimy Mu tak naprawdę narodzić się nie w symbolicznym Betlejem, nie w naszych świątyniach, lecz w naszych sercach?

Pozwolić Jezusowi narodzić się w sercu, to zaprosić Go do niego i automatycznie zaprosić Go do swojej codzienności. To nic innego jak nawrócić się do Niego całym sobą i żyć Jego nauką. Nawrócić się to przyjąć miłość, którą nam daje i żyć tą miłością. 

Miłość… Jakże często jej szukamy, jakże pragniemy, aby ktoś szczerze nas pokochał, zaakceptował takimi, jakimi jesteśmy, aby ktoś nas zrozumiał, wysłuchał. I oto przychodzi Ten, który sam jest Miłością, który z tej Miłości nie zawahał się pójść za nas na krzyż. Miłość oddająca swoje życie z miłości do mnie, do ciebie, pragnąca nie zimnego żłobu w stajni, lecz ciepła naszych serc. Miłość, która w ostatnich porywach swego ziemskiego życia była spragniona naszej odpowiedzi na jej wołanie.

Odpowiedzią na to wołanie jest nasze nawrócenie, czyli zaproszenie Jezusa do naszego serca i życia; to pozwolenie Mu na prowadzenie nas taką drogą, jaką On uzna za słuszną nas poprowadzić. Nawrócenie nie jest jednorazowe, każdego dnia musimy się nawracać, wybierając Jezusa w każdej sytuacji, w jakiej przychodzi nam stanąć; każdego ranka wybieramy, pod czyim sztandarem będziemy toczyć walkę. Czy będzie to sztandar Chrystusa? Nawracanie, to pozwalanie Duchowi Bożemu na działanie w nas, na umieranie starego człowieka, a naradzanie się nowego. To pozwalanie Mu na to, abyśmy stawali się lepszymi ludźmi, odpowiadającymi swoją miłością na Jego Miłość.

Może powiesz: “to nie dla mnie, to dla świętych, których On kocha bardziej niż mnie; ja jestem grzeszny, nikomu niepotrzebny, taki niedoskonały”. Otóż nie! Jezus pragnie narodzić się w sercu każdego z nas, narodzić się i być obecnym w naszej codzienności. Kościół wskazuje nam świętych jako przykłady tych, którzy się nawrócili, którzy odpowiedzieli na wołanie miłości Jezusa, dając się porwać Duchowi Bożemu, pozwalając Mu zmienić całkowicie to ludzkie dotychczasowe życie. To byli prawdziwi ludzie z krwi i kości. Ludzie, którzy mieli swoje grzechy, upadki, zdrady. Oni nie byli święci, lecz odpowiadając na wołanie Miłości, każdego dnia do świętości kroczyli. Do nich, tak jak i do nas, odnoszą się słowa Psalmu:  On z prochu podnosi nędzarza i dźwiga z gnoju ubogiego, by go wśród książąt posadzić, wśród książąt swojego ludu (Ps 113, 7-8).

Nieważne na jakim dnie jesteśmy, w jakie bagno i gnój wpadliśmy, nieważne jak wielką pustynią wypełnione jest nasze serce i życie. Oto On po raz kolejny przypomina nam, że chce narodzić się w naszym sercu i życiu. Przychodzi jako światłość oświecająca nasze życie, przychodzi jako chleb karmiący złaknioną duszę, przychodzi jako dobry Samarytanin, który leczy nasze rany, przychodzi wreszcie jako Dobry Pasterz, który w najtrudniejszych chwilach naszego życia bierze nas na swe ramiona, pomagając nam przejść najtrudniejsze etapy codzienności.

Czy chcesz i jesteś gotowy przyjąć Go w swoim sercu i życiu, odpowiadając miłością na Jego Miłość?


Mariusz Żmuda

Mariusz Żmuda

Jestem osobą świecką, fascynuje mnie duchowość Karmelu i osoba św. Tereski. W swojej codzienności: w małżeństwie, w pracy zawodowej i w relacjach z innymi ludźmi staram się realizować Jej “Małą Drogę”. Pociąga mnie styl życia wyrażający się w duchowej postawie Marty i Marii z Betanii. Interesuję się także misjami, zwłaszcza tymi prowadzonymi przez moich przyjaciół oo. Werbistów.