Muszę się do czegoś przyznać. Jestem katolikiem, a tak naprawdę wstydzę się krzyża. Piszę to otwarcie i sam się dziwię, że to stwierdzenie tak łatwo przechodzi mi przez gardło. Jednak jeszcze bardziej wstydzę się tego, że się go wstydzę. Nie ukrywam, że obawiam się zdania innych. Boję się, że mnie ktoś wyśmieje, gdy będzie okazja zobaczenia, gdy przed krzyżem (czy to koło kościoła, czy też na polnej drodze) się przeżegnam lub po prostu wyznam swoją wiarę… Jednakże nie chcę się tego wstydzić, chociaż dopiero od niedawna wiem, jak wielkie znaczenie ma krzyż. Czy Ty masz podobnie? Czy znajome jest ci uczucie wstydu i strachu? Czy zdajesz sobie sprawę jak wiele znaczy prosty drewniany krzyż?

My – katolicy (od razu dopowiem, że nie wszyscy) jesteśmy jak niczego nieświadome dzieci. Dlaczego? Wytłumaczę na prostym przykładzie. Wyobraźmy sobie przedszkole i lekcję religii, którą prowadzi jakiś katecheta, siostra zakonna lub ksiądz. Akurat trafiliśmy na dość interesujący temat, a mianowicie kwestia dotyczy krzyża. Spróbujmy zadać owym dzieciom trzy pytania. Może najpierw co to jest krzyż? Na pewno usłyszymy jasną odpowiedź, że są to dwie prostopadle ułożone deski. Kolejne pytanie. Co oznacza taki krzyż? Jak wszystko pójdzie zgodnie z planem, to dowiemy się, że symbolizuje on śmierć Jezusa Chrystusa albo już prościej, że na nim umarł Syn Boży. Ostatnie pytanie (może trochę poważniejsze) – czym dla ciebie jest krzyż? Tutaj może nie być odpowiedzi, gdyż ono nie należy do łatwych. Sam mam problem z odpowiedzią. Dlatego ja również (jak inni dorośli) przypominam takie niczego nieświadome dziecko.

Pójdźmy jednak trochę do przodu i nie zatrzymujmy się na etapie duchowego przedszkola. Postarajmy się poszukać lepszych odpowiedzi i spróbować sprawić, by one żyły w nas samych. Dlatego jeszcze raz zadajmy sobie te trzy pytania. Co to jest krzyż? Co oznacza krzyż? Czym dla ciebie jest krzyż?

Krzyż nie jest zwykłą drewnianą deską lub metalowym prętem. Krzyż to coś więcej. Z jednej strony to symbol haniebnej śmierci Jezusa Chrystusa, a z drugiej strony to największy znak zbawienia ludzkości i zwycięstwa nad złem. To właśnie Syn Boży, umierając na krzyżu sprawił, że świat został odkupiony. Święty Ignacy Loyola właśnie w taki sposób wyjaśnia sens znaku krzyża (przy tym pomaga nam poznać odpowiedzi na powyższe pytania): „Czyniąc znak krzyża świętego dotykamy ręką głowy, co oznacza Boga Ojca, który od nikogo nie pochodzi. Kiedy potem dotykamy ręką ciała (brzucha), oznacza to Syna Jego, Pana naszego, który pochodzi od Ojca i zstąpił do łona Przenajświętszej Dziewicy Maryi. Kiedy znów kładziemy rękę na jednym i na drugim ramieniu, oznacza to Ducha Świętego, który pochodzi od Ojca i od Syna. A kiedy nasze ręce składamy razem, oznacza to, że trzy Osoby są jedną istotą. Kiedy zaś znaczymy krzyżem nasze usta, oznacza to, że w Jezusie, Zbawicielu naszym i Odkupicielu, jest Ojciec i Syn i Duch Święty, jeden jedyny nasz Bóg, Stwórca i Pan, i że Bóstwo nigdy nie było oddzielone od ciała Chrystusa w (czasie) jego śmierci”.

Dlatego wniosek nasuwa się sam. Krzyż może pokonać mój i twój wstyd. Ten znak jest potężniejszy niż strach, obawy i wszelkie lęki. To on symbolizuje naszą wiarę, ale też ukazuje wielkość Jezusa Chrystusa. Spróbujmy (ja także) od dzisiaj nie wstydzić się krzyża. Spróbujmy z radością wpatrywać się w te „drewniane deski”, widząc w nich największy sens naszego życia i zbawienia.