Niepewność to jedna z największych barier, jakie powstrzymują nas od życia życiem, do którego zaprasza nas Bóg. O wiele łatwiej ulec iluzji kłamstw szeptanych nam do ucha przez szatana niż uwierzyć w Słowo Prawdy wypowiedziane z mocą przez Boga. Kłamstwa zasiewają w nas niepewność, ale prawdziwy kryzys tożsamości zaczyna się wtedy, gdy zaczynamy się porównywać. Gdy zaczynamy myśleć, że jesteśmy “nie takie”, bo jesteśmy inne. Jeśli nie odsuniemy od razu tych myśli, a zaczniemy je rozważać, na pewno znajdziemy w sobie tysiąc argumentów za tym, że się do niczego nie nadajemy.Czasami o wiele trudniej nie porównywać się do siebie samej, niż do innych. Brzmi niedorzecznie? Czy kiedykolwiek zrobiłaś w życiu coś złego, głupiego, co odciągnęło Cię od Boga, co ciąży na Twoim sumieniu i przypomina Ci, jak pobłądziłaś? Może nawet pojednałaś się już z Bogiem, może oddałaś Mu swój grzech w Sakramencie Pokuty i Pojednania, lecz pamięć pozostaje. Szatan wykorzystuje naszą historię, żeby nas pognębić. Przypomina nam o tym po to, żebyśmy zapomniały, że mimo naszych upadków, jesteśmy wystarczająco wyposażone przez Boga, żeby żyć pełnią życia! Jeśli uczepimy się myśli, że coś nam się nie udało, że coś zrobiłyśmy źle, że dokonałyśmy błędnego wyboru, i że to rzutuje na całe nasze życie, nigdy nie uwierzymy w pełni w to, że nasza przeszłość nie musi wyznaczać kierunku, w jakim zmierzamy ku naszej przyszłości.

Na pewno znasz dobrze historię Mojżesza. Gdy Bóg ukazał się Mojżeszowi w gorejącym krzewie, aby objawić mu jego życiowe powołanie, Mojżesz próbował przekonać Boga, aby poszukał kogoś innego. Mojżesz miał naprawdę wiele wymówek!

Kimże jestem, bym miał iść do faraona i wyprowadzić Izraelitów z Egiptu?
A jeśli nie uwierzą i nie usłuchają słów moich, mówiąc, że Pan nie ukazał mi się wcale?
Wybacz Panie, ale ja nie jestem wymowny od wczoraj i przedwczoraj, a nawet od czasu, gdy przemawiasz do Twego sługi.
Wybacz Panie, ale poślij kogo innego.

Wszystko to, co Bóg powiedział, znaki, które uczynił, nie od razu przekonały Mojżesza. Czytając ten fragment Księgi Wyjścia, mam wrażenie, że Mojżesz odpuszcza widząc, że nie przekona Boga i idzie wykonać powierzone mu zadanie raczej niechętnie. Niepewnie. Mojżesz nie wierzy, mimo obiecanej mu przez Boga pomocy, że się nadaje, że ma w sobie to coś, co pozwoli mu zrealizować Boży plan. Myślę, że wiele z nas bardzo łatwo może odnieść tą historię do jakiegoś swojego życiowego doświadczenia. Czy odpowiadasz z wiarą, ufnością i pewnością siebie, gdy Bóg zaprasza Cię do jakiegoś dzieła?

A może masz w sobie to samo ziarno niepewności co Mojżesz? Dlaczego Mojżesz miał o sobie tak niskie mniemanie? Dlaczego tak się zmienił? W Dziejach Apostolskich napisane jest o Mojżeszu tak:

Mojżesza wykształcono we wszystkich naukach egipskich, i potężny był w słowie i czynie. (Dz 7, 22)

Zdanie to mówi o Mojżeszu sprzed czterdziestu lat od momentu spotkania z Bogiem na górze Horeb. Był wykształconym mężczyzną, którego słowa i czyny wskazywały na jego nieprzeciętność. Potężny w słowie – a więc nie bał się mówić, co myśli, nie przejmował się opinią innych; i w czynie – tzn. że działał tak, jak podpowiadało mu serce, nie bał się aktywności i poparcia swoich słów czynami. Czterdzieści lat później jest już mężczyzną nie wierzącym w swój potencjał, zalęknionym i niepewnym. Przez konsekwencje jednego czynu. Wiemy, że jego życie zmieniło się zupełnie po tym, gdy zabił pewnego Egipcjanina, gdy uciekł ze swojego domu, i gdy zmienił się zupełnie jego styl życia. Myślę, że miał zawsze w pamięci tamto wydarzenie, i że pamięć o nim po ludzku go dołowała. Myślę, że czuł życiowy niedosyt i zawód sobą samym, tym bardziej po latach dorastania, gdy zapewne karmiony był ambicjami co do swojej przyszłości. Myślę, że to wszystko prowadziło Mojżesza do porównywania się – z innymi, ale też i z samym sobą, jakim mógłby być, a nie był. Kiedy więc ukazał mu się Bóg, nie miał w sobie poczucia własnej wartości płynącego ze świadomości tego, Kogo ma po swojej stronie, aby odpowiedzieć Bogu z ufnością “tak”.

Z nami jest podobnie. Porównywanie się zamyka przed nami drzwi do życia, jakim Bóg chce, żebyśmy żyły. Odcinamy się od naszej tożsamości, wartości, odwagi i dobra w nas, w zamian porównujemy siebie do innych, do siebie samych z przeszłości lub do siebie z wizji, jakimi mogłybyśmy być, gdyby nie te czy inne okoliczności. Dlaczego myślimy, że powinnyśmy być inne, by czegoś w życiu dokonać? Bóg chciał i potrzebował nas właśnie takimi, jakimi nas stworzył, dopuścił do nas te czy inne doświadczenia, także te trudne, by one nas ukształtowały, zahartowały, nauczyły czegoś o nas samych, a nie załamały!

W Psalmie 139 Dawid napisał:

Ty bowiem utworzyłeś moje nerki, Ty utkałeś mnie w łonie mej matki. Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie, godne podziwu są Twoje dzieła.

Czy to nie pozytywnie szokujące, że Dawid wychwala geniusz Boskiego stworzenia nie na przykładzie licznych cudów tego świata, ale w sobie samym? Ktoś może powiedzieć, że to pycha, brak skromności, zbyt wysokie mniemanie o sobie! Swoją osobę Dawid nazywa „dziełem godnym podziwu”. Jest tyle cudów stworzenia, za które może wychwalać Boga, które oddają wielkość, potęgę i geniusz Boga, i z pośród nich wszystkich on wybrał cud, który nazywa się… Dawid. Tak trudno nam uwierzyć w ten obraz Boga, który nosimy w sobie! I w to, że nasze ciała są świątynią Ducha Świętego. Wciąż zapominamy, że nie jesteśmy dziełem przypadku, ale arcydziełem Jego rąk. Dlaczego tak się dzieje, że kłamstwo o nas wydaje się być bardziej wiarygodnym niż prawda?

Bóg zna nas lepiej niż my same siebie. Zna nasz potencjał i nasze możliwości, zna także nasze słabości i niedoskonałości. Zna naszą przeszłość. A mimo to powołuje nas do wielkich rzeczy! On nie potrzebuje perfekcyjnie uzdolnionych ideałów, ale ludzi, poprzez których może objawiać swoją chwałę! Nie myśl o tym, czego Ci brakuje, nie wspominaj dawnych dni, kiedy błądziłaś. Nie skupiaj się tak bardzo na tym, co tu i teraz przeszkadza Ci w realizacji Jego planu na Twoje życie. Bóg to wszystko wie!

Panie, przenikasz i znasz mnie, Ty wiesz, kiedy siadam i wstaję. Z daleka przenikasz moje zamysły, widzisz moje działanie i mój spoczynek, i wszystkie moje drogi są Ci znane.
(Ps 139, 2-3)

Bóg widzi Cię w pełnej krasie z tym, co widzisz w sobie dobrego i z tym, co najchętniej byś ukryła przed Nim i przed wszystkimi innymi. I niezmiennie patrzy na Ciebie z wiarą, że się nadajesz. Choć jest Wszechmogący, choć w rzeczywistości nie potrzebuje Twojej pomocy, to jednak to, co chce uczynić, pragnie uczynić z Twoją pomocą, przez Ciebie! Dziś Bóg zaprasza Cię do czegoś niezwykłego! Aby odkryć, czym “to” jest i dlaczego Bóg wybrał właśnie Ciebie, musisz odsunąć od siebie podsuwane Ci kłamstwa na swój temat i pokusę porównywania się, i zajrzeć w głąb własnego serca, gdzie Bóg zapisał prawdę o Tobie. Gdy odkryjesz tę prawdę i w nią uwierzysz, z ufnością do Boga i wiarą w siebie będziesz potrafiła odpowiedzieć na Jego zaproszenie: Oto ja, poślij mnie! (Iz 6, 8)