Zastanawiałam się ostatnio, czego ludzie oczekują od życia? Jak dążą do tego, by to osiągnąć? Aż w końcu, co czują, gdy zdobędą swój wymarzony cel? Dzieciom od najmłodszych lat dorośli ciągle powtarzają, jak ważna jest nauka, wykształcenie oraz nabywanie nowych umiejętności. To wszystko po to, by założyć rodzinę, mieć opłacalną pracę i satysfakcjonujące życie, a w następstwie czuć się spełnionym człowiekiem. Ludzie popadają w wir obowiązków, chcą więcej i więcej, bo ciągle jest za mało. Uczą tego samego swoje pociechy, ponieważ chcą dla nich jak najlepiej. Ciężko pracują, by zapewnić im godną przyszłość. Nieważne jak dobrze już jest i jak wiele mają – to nie wystarcza…

Ciągle jest coś nie tak. Doskwiera poczucie pustki, brak satysfakcji. Czegoś nam mocno brakuje. I wtedy się zaczyna.. Szukamy wypełnienia tej dziury w naszej duszy… Co najczęściej tam ląduje? Zapewne obwinianie siebie i innych o „wszystko”, złość, adrenalina, lampka wina, papierosy i inne używki. Problem staje się coraz większy, gdy nie mamy co pakować do tej dziury. A pustka nie znika.. Dlaczego to nie działa? Co robimy nie tak? Odpowiedź jest prosta i banalna, zapewne większości dobrze znana. Skupiamy się nie na tym, co trzeba. Zaspokajamy potrzeby fizyczne, materialne, codzienne i zwyczajne, ALE zapominamy o tym, czego potrzebuje nasza DUSZA!

A jest to naprawdę niewiele. Potrzebuje świadomości, że jest kochana. Nic nie jest wstanie zapełnić pustki tak jak szczera, bezwarunkowa i bezgraniczna miłość. Bóg obdarowuje nas tak ogromnym uczuciem za darmo, nie za to jacy jesteśmy, ale kim jesteśmy. A jesteśmy jego dziećmi! Kto może nas kochać bardziej niż rodzic?!