Kiedy byłam dzieckiem, bałam się wielu rzeczy. Na przykład dentysty. Jeszcze pół biedy, gdy szłam do stomatologa z mamą, której obecność zapewniała jakieś poczucie bezpieczeństwa. Najgorsze były te nieoczekiwane wizyty w szkolnym gabinecie stomatologicznym, do którego było się wzywanym nieoczekiwanie w trakcie lekcji bez możliwości „odwołania się od wyroku”. Pamiętam, że mama tłumaczyła mi, że to nie żadne tortury, że to dla mojego dobra i motywatory w stylu: widzisz, inne dzieci się nie boją. Pamiętam jeszcze inną sytuację z czasów szkolnych – będąc w czwartej klasie szkoły podstawowej, chciałam wziąć udział w wyborach na przewodniczącego klasy. Na chceniu się skończyło, zabrakło mi wtedy odwagi i ostatecznie zrezygnowałam, pozostając pod wpływem zadanego mi wtedy pytania: nie boisz się, że sobie nie poradzisz?

Nieświadomie zostało mi w dzieciństwie zaszczepione przekonanie, że być odważnym to znaczy nie odczuwać lęku. Gdy przestraszył mnie pająk spacerujący po ścianie, słyszałam, że przecież moja starsza siostra się nie boi. Gdy nad naszym domem przetaczała się nawałnica z piorunami, słyszałam, że nawet nasz pies się nie boi (a jak wiadomo wiele psów boi się burzy panicznie). Gdy nocowałam u babci i bałam się ciemności, dostawałam za przykład kuzynkę, w dodatku młodszą, która się nie bała, bo taka była odważna. Myślenie, że trzeba się nie bać, aby być odważnym, funkcjonowało we mnie wiele lat.

Gdy zapoznawałam się z moją dziecięcą Biblią w obrazkach, wielkie wrażenie robiły na mnie odważne postacie. Np. Józef, którego bracia sprzedali w niewolę. Albo Mojżesz idący do faraona z misją uwolnienia Izraelitów. Rachela pomagająca izraelskim zwiadowcom. Rut wędrująca do kraju, w którym według Prawa nie było dla niej miejsca. Dawid walczący z Goliatem. Hiob ufający Bogu mimo ogromego cierpienia, które go dotknęło. Daniel rzucony na pastwę lwów. I w końcu – młoda Dziewczyna, która ma zostać matką Boga oraz Jej Syn, który przyszedł na świat, aby pójść na Krzyż. Długo byłam przekonana o tym, że były to postacie odważne, bo nie odczuwające lęku. Tymczasem Bóg powiedział swego czasu następujące słowa do pewnego mężczyzny w sytuacji wymagającej niezwykłej odwagi: Czyż ci nie rozkazałem: Bądź mężny i mocny? Nie bój się i nie lękaj, ponieważ z tobą jest Pan, Bóg twój, wszędzie, gdziekolwiek pójdziesz! (Joz 1, 9). Jozue mógł odczuwać lęk. Został następcą Mojżesza i pierwszym jego zadaniem było zdobycie miasta, które otoczone było murem nie do zdobycia. Wprawdzie Bóg powiedział Jozuemu, w jaki sposób ma zdobyć Jerycho, ale Izraelici nie raz zwątpili już w Bożą Moc, więc słusznie mógł się Jozue obawiać, że w razie niepowodzenia gniew i niezadowolenie Izraelitów obróciłoby się przeciwko niemu. Można pomyśleć, że wodzowie muszą zrobić to, co musi być zrobione, bez względu na strach, ale przecież nigdzie nie jest powiedziane, że odwaga to domena tylko tych, którzy stają do walki na polu bitewnym. Odwaga to coś, co musimy w sobie odnaleźć także w domu, w szkole, w pracy, w relacji z drugim człowiekiem i w walce wewnętrznej o nas samych. Być odważnym, to nie znaczy nie odczuwać strachu. Być odważnym, to znaczy polegać w swoim działaniu bardziej na wierze i ufności w Boże obietnice niż na lęku…

Jeśli się boisz, że sobie z czymś w życiu nie poradzisz, pamiętaj, że nie jesteś sam. To bardzo ludzkie. Pamiętaj jednak, że ani Bóg nie chce, ani Ty sam w głębi serca nie chcesz, aby lęk był motywem przewodnim Twojego życia. Przypomnij sobie te wszystkie sytuacje, przed którymi czułeś lęk. Być może w niektórych przypadkach rzeczywiście było czego się bać. Być może w kilku innych strach wytyczał bezpieczną granicę, dzięki której unikałeś zranienia. Lecz ile razy okazywało się, gdy z odwagą otwierałeś drzwi, do których pukał strach, że za drzwiami… nie było nikogo?

Modlitwa: Jezu dziękuję Ci, że pomagasz mi przejść przez trudne doświadczenia, dajesz mi siłę do przyznania się do popełnionych błędów, poproszenia o pomoc, gdy jej potrzebuję; że obdarzasz mnie roztropnością w konfliktowych sytuacjach; że wyrywasz mnie z mojej strefy komfortu, abym zobaczyła, że stać mnie na więcej; że dodajesz mi siły w walce z własną niepewnością i poczuciem braku bezpieczeństwa; że dodajesz mi odwagi potrzebnej do podjęcia ryzyka w procesie realizacji Twojej woli i walce o moje marzenia. Proszę Cię, abyś każdego dnia umacniał mnie w sytuacjach wymagających odwagi serca, abym nigdy nie zwątpiła w obietnicę Twojej pomocy i wsparcia na wszystkich drogach, którymi zechcesz mnie poprowadzić. Amen!