Minęła chwila „krótkiego wytchnienia” i odpoczynku, która zawsze towarzyszy okresowi Bożego Narodzenia.

Tak samo jak uciekła ona nam, uciekła również dla Maryi i Józefa, którzy znaleźli wytchnienie i odpoczynek w jakiejś szopie. Narodził się Jezus, przybyli pasterze i mędrcy ze wschodu. Przybyli, zobaczyli i… poszli, każdy w swoją stronę, a w zasadzie wrócili do swojej codzienności, ale nie wrócili sami – wrócili przemienieni, wrócili z Bogiem. Z tego obrazu „krótkiego wytchnienia” powinniśmy wyciągnąć dwa istotne wnioski.

Po pierwsze. Odpoczynek nie może trwać wiecznie, bo człowiek stałby się leniwy i gnuśny, a nie o to przecież chodzi. Czas wolny ma być chwilą wytchnienia, pozbierania się, regeneracji sił i przeanalizowania pewnych spraw w swoim życiu po to, aby ruszyć dalej i rozwijać się jeszcze efektywniej.

Po drugie. W tym obrazie powinniśmy odnaleźć samych siebie – ucznia, studenta, nauczyciela, robotnika (tego kim jesteśmy), który wraca do swojej rzeczywistości, do swoich obowiązków, ale wraca przemieniony, bo jest z nim Bóg. Bóg, który przyszedł, aby być z nami i wspierać nas w naszym codziennym trudzie, w naszym rozwoju. Bowiem z tej naszej zwyczajności – szarej, nudnej i często trudnej może zrodzić się coś niezwykłego, jeśli tylko zabierzemy ze sobą Boga.

Droga Siostro, drogi Bracie, chwała i blask betlejemskiej szopy na pewno były piękne, ale są już tylko wspomnieniem. My – tak jak Maryja i Józef, pasterze i mędrcy – ruszamy dalej. Czy Ty  już wiesz, co się może stać, jeśli w tej drodze będziesz szedł z Bogiem? 😉