Wszystko mogę w Tym, Który mnie umacnia” Flp 4,13

Każdy z nas przeżył w życiu chwile załamania – kiedy wydawało mu się, że upadł bardzo nisko, że jego życie zupełnie legło w gruzach. Może niekoniecznie chodzi mi teraz o grzechy, lecz raczej o te sytuacje, w których nie udało nam się wypełnić jak należy naszych obowiązków, kiedy nie zdaliśmy jakichś egzaminów, nie wyszło nam na sprawdzianie, chociaż tak bardzo się staraliśmy. Wtedy pojawiają się w naszej głowie myśli, typu  „ jestem beznadziejny”, ,,nic nie umiem dobrze zrobić.” Można powiedzieć, że jeszcze gorszym przypadkiem jest w takiej sytuacji człowiek wierzący. Pomyślcie sami, czy nie jest tak, że gdy nam coś nie wychodzi, niekoniecznie z naszej winy, to mówimy „ Przecież ja się modlę, chodzę do Kościoła”, „Tak bardzo prosiłam Boga w tej sprawie, a wyszło zupełnie inaczej.”  Pan Bóg mówi do Nas:

Bo myśli moje nie są myślami waszymi
ani wasze drogi moimi drogami –
wyrocznia Pana.  Bo jak niebiosa górują nad ziemią,
tak drogi moje – nad waszymi drogami
i myśli moje – nad myślami waszymi
.” (Iz 55, 8 – 9)

To On ma wszystko w Swoich rękach i kieruje naszym życiem. Podobno PRZYPADEK to drugie imię Ducha Świętego. Zatem, może nie warto zasmucać się, że mimo naszej usilnej modlitwy coś nie potoczyło się tak jak chcieliśmy? Bóg sam wie, co dla nas jest najlepsze. Wie też, w którym momencie życia nas tym obdarować. Może chce, byśmy przez nasze upadki stali się kimś zupełnie innym, bardziej do niego podobnym? W końcu każdy, kto chce iść za Jezusem, musi dźwigać swój krzyż.

Zewsząd znosimy cierpienia, lecz nie poddajemy się zwątpieniu; żyjemy w niedostatku, lecz nie rozpaczamy;  znosimy prześladowania, lecz nie czujemy się osamotnieni, obalają nas na ziemię, lecz nie giniemy.”  (2 Kor 4, 8-9)

Najpiękniejszym tego typu przykładem w Biblii jest historia Zachariasza i Elżbiety, którzy byli ludźmi sprawiedliwymi i wypełniającymi Boże przykazania. Mimo to nie mieli dzieci. Pomyślmy, ile lat musieli czekać na narodziny swojego syna… Ponadto byli przy tym wyśmiewani  przez innych, bo w tamtych czasach uważano, że jeśli małżeństwo nie ma potomstwa, to jest to dla nich kara. A Bóg wysłuchał ich błagania, ale… dopiero PO CZASIE. Bo tak chciał, taka była Jego wola. Ich syn, Jan Chrzciciel stał się największym prorokiem zapowiadającym przyjście Mesjasza. Takich rzeczy może dokonać jedynie nasz Bóg.

Być może kolejna porażka ma nam uzmysłowić, że Bóg oczekuje od nas czegoś więcej, chce nam o wiele więcej pokazać lub czegoś nauczyć. Jedno jest pewne – w każdej, nawet największej porażce ON jest blisko, leczy rany, zalewa je oliwą, zupełnie jak miłosierny Samarytanin. Teraz to my musimy okazać trochę miłosierdzia sobie samym i postarać się przebaczyć właśnie sobie to, co nam nie wyszło. Nawet jeżeli te wydarzenia byłyby bolesne i przysparzały wielu negatywnych emocji. Jest to często bardzo trudne, ale konieczne. Trzeba nauczyć się akceptować swoje ograniczenia, a zarazem głęboko wierzyć w swoje możliwości.

Panie, bądź UWIELBIONY w naszych porażkach i niepowodzeniach! Prosimy, wykorzystaj je na Swoją chwałę i naucz nas wyciągać z nich wnioski.

AMEN