Jakieś dwa tygodnie temu około godziny 16.00 tradycyjnie wracałem z pracy do domu. Oczywiście przejechanie przez miasto wiązało się z krajoznawczą wycieczką po znanych mi już ulicach. Przez 30 minut przejechałem rekordową odległość 1 km. Szlag mnie zaczął trafiać, bo szybciej doszedłbym pieszo w dwudziestocentymetrowych szpilkach, niż turlając się autem. Jak zobaczyłem z lewej strony stację benzynową, to zastanawiałem się czy nie pójść i nie wziąć kawy, pewnie i tak zdążyłbym przed kolejnym turlnięciem o dwa metry. Na dodatek przede mną jechały cztery Elki (nauka jazdy). Pomyślałem, że może mają gdzieś w pobliżu jakieś gniazdo. Oczywiście gasły przy ruszaniu na zmianę. Raz ta tuż przede mną, potem ta przed nią itd.
Weź człowieku bądź cierpliwy i spokojny, jak tu z sąsiednich pasów zaraz się ktoś wpycha i kombinuje. Nie ma siły utrzymać nerwów na wodzy. W końcu skończyło się odpowiednim skomentowaniem Elek, Regionalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, Prezydenta Miasta, drogowców, Marszałka Województwa i wpychających się cwaniaczków z przodu. A wystarczyło zrobić tylko jedną rzecz. Jaką? O tym dalej.

Rozmawiałem o tej sytuacji ze znanym mi księdzem. Oczywiście musiałem zrelacjonować całą podróż w detalach, zaczynając od szkodliwości natężenia samochodów nauki jazdy na metr kwadratowy, a kończąc na nieudolności władz miasta w sprawie budowy obwodnicy. Ksiądz tak mnie słuchał i słuchał, a kiedy już skończyłem swój wywód, to powiedział, że ma dla mnie receptę. Spytałem więc: jaką? A ksiądz ze szczerym uśmiechem powiedział, żebym się w takich sytuacjach pomodlił. Minę miałem jakby przed chwilą wylądowało przede mną ufo. Jak to pomodlił? Za kogo? Po co? Kiedy? Gdzie? Przecież byłem wściekły, to jak miałem się modlić? A on na to, że normalnie. Pomódl się za tych, co uczą się jeździć. Pomódl się za Prezydenta Miasta, żeby znalazł sposób na wybudowanie obwodnicy. Pomódl się za tych co wpychają się przed ciebie, żeby szczęśliwie dojechali do domów. Pomódl się za Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad, żeby dostała więcej pieniędzy na remont i budowę nowych dróg. Pomódl się też za Marszałka Województwa, żeby rozsądnie gospodarował pieniędzmi w regionie. No i w końcu pomódl się za siebie, żebyś się nie wkurzał na to wszystko.

Kiedy się modlić? Kiedy chcę za coś Bogu podziękować. Kiedy chcę Go o coś poprosić. Kiedy chcę Go za coś przeprosić i kiedy po prostu mam taką potrzebę i chęć. Wystarczy, że modlitwa będzie szczera. Wcale nie musi być piękna, poukładana i specjalnie długa. Niech będzie nawet taka: „Panie Boże teraz policzę do dziesięciu i chcę to zrobić na Twoją chwałę”. I wtedy jazda: 1,2,3… Ewentualnie z delikatnym przymrużeniem oka.
Modlitwa żony:
– Panie, proszę, obdarz mnie mądrością, abym mogła zrozumieć swojego męża. Daj mi cierpliwość, abym mogła wytrzymać jego idiotyczne pomysły. Daj mi też miłość, bym mogła wszystko mu wybaczyć. Tylko o siłę Cię nie proszę, bo bym go zabiła!