Jeśli uprawiasz jakiś sport, co jest Twoją motywacją do treningu? Piękne ciało, zwierzęca siła przydaje się tu i tam. Sprawność na zawodach – sensowne. Są też tacy, co mają dość cwaniaczków zaczynających siłownię w kwietniu, aby w czerwcu swobodnie wyjść na plażę, bo chcą po prostu być silni. Znam i takich, co na pytanie czemu trenują odpowiadają: Jestem jak obrzydliwie bogaty staruszek, który w piwnicy ma kolekcję dzieł sztuki i nikomu ich nie pokazuje, lecz w samotności schodzi tam i delektuje się ich pięknem.

Wobec wszystkiego co powyżej, mówię: ciało i trening mogą stać się bożkiem. Stają się nim dla chrześcijanina wtedy, gdy stawia je ponad Boga i ludzi, których ma kochać. Gdy podporządkowuje temu cały swój tryb dnia, tygodnia, życia. Gdy na modlitwie układa następny trening. Gdy czas spędzony z rodziną i bliskimi wydaje mu się gorszym niż przeznaczony na ćwiczenia. Gdy po każdym powrocie z siłowni przegląda się w lustrze i delektuje się swoim ciałem. Gdy myśli o tym, czy inni się za nim oglądają. Gdy wpada się w pychę.

Bardzo łatwo wpaść w taką pułapkę… Bo czy ktoś czczący swoje ciało jest gotowy np. pościć w piątek o chlebie i wodzie? NIE! To dla niego koniec świata.

Czy siłownia jest warta poświęcanego na nią czasu? Nie lepiej zadzwonić do kogoś i poświęcić mu chwilę, wysłuchać, zwierzyć się?

Kult ciała w wymiarze ćwiczeń fizycznych sprawia, że człowiek jest podatny na grzechy cielesne, np. na nieczystość.

Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa (Łk 9, 24).

Trenujesz ostro i widzisz, że idzie to w złym kierunku? Stawiasz sobie pytanie: rzucić sport, czy dalej łamać I przykazanie? I uważasz, że ten wybór jest bez sensu? ZNAJDŹ DROGĘ POŚRODKU! Chrystus nie żąda byś to rzucił, ale by to nie było Ci bożkiem.

Wybierz np. piłkę nożną, kosza, basen czy bieganie. Raz w tygodniu zrób kilka serii pompek i podciągnięć na drążku, a to wystarczy by zachować sprawność i siłę. Przestań gonić za ideałem.

Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa (Łk 9, 24).

Dla Boga porzuć idealne ciało. Niech będzie zdrowe i silne, ale zwykłe. Pomyśl o zmartwychwstaniu. Gdy zmartwychwstaniesz Bóg Ci da ciało idealne, piękne i mocne. Będziesz mógł się podciągnąć na 1 ręce, robić przysiad na 1 nodze, chodzić na rękach, robić salta, dźwignąć w martwym ciągu 500 kg. Tam dostaniesz takie ciało, bo tam będzie już ono dla Ciebie bezpieczne. Tam będziesz kochać Boga tak mocno, że to ciało nie stanie się bożkiem. Tu i teraz ono jest niebezpieczne. Nie bądź bałwochwalcą. Bądź chrześcijaninem i nawróć się.

Mamy adwent. Poświęć czas Bogu. Towarzysz Maryi w tej drodze do Betlejem. I poświęć czas bliskim, a nie siedź sam ze sobą.