Słowo świętość młodym ludziom kojarzy się z czymś niedostępnym, nierealnym i staromodnym. Święty to jakiś ksiądz, zakonnica, zakonnik albo męczennik, wyznawca czy dziewica pierwszych wieków chrześcijaństwa. Oczywiście i dziś są święci, ale bycie świętym i walka o świętość to trud, a my nie lubimy trudu. Poza tym święci byli bez grzechu, byli odtrąceni, wyśmiewani, wielu uważało ich za wariatów. A my nie chcemy być tak traktowani. Tak myśli wielu.

Ale takie myślenie jest błędne, ponieważ każdy może być świętym. Ty i ja. Od chrztu świętego nasze życie to zmaganie o świętość każdego dnia. To walka duchowa o wielkość naszego życia wewnętrznego.

Poprzez sakramenty święte nasze życie duchowe i egzystencjalne rozwija się. Chrzest włączył mnie w Kościół, Mistyczne Ciało Jezusa Chrystusa, we wspólnotę ludzi wiary. To brama ku życiu w łasce i Bożemu uświęceniu.

Sakrament Pokuty i pojednania dobrze przygotowany i przeżyty może uleczyć naszą grzeszną naturę. Każdy z nas jest grzeszny. A więc święci też? Nie byli idealni? Wielkość człowieka świętego polega na tym, że on w grzechu nie trwa, walczy z nim i podnosi się stale na nowo. Nikt nie jest na tyle słaby, żeby nie walczyć z grzechem i słabością. Trzeba bezgranicznie ufać wielkiej tajemnicy Boga Miłosiernego.

Słowo Boże i Ciało Chrystusa to dwa pokarmy dla katolika w drodze ku świętości, mające dać siłę w walce ze złem i przeciwnościami. Kto nie korzysta z tego daru, odcina się od tlenu dla ducha. Eucharystia jest ważna – tam się podnosimy ku niebu i uświęcamy mocą Jezusa Chrystusa.

W małżeństwie można osiągnąć świętość. Wielu sobie pomyśli, że i męczeństwo, jeżeli współmałżonek jest ciężki do zniesienia albo teściowa doskwiera. Tak na serio, małżeństwo to nic innego jak wciąganie żony przez męża i męża przez żonę do nieba. Małżeństwo – oprócz zapewnienia sobie dobrego startu w życiu (praca, dom, kontakty, troska o dzieci) – ma za zadanie tworzenie Kościoła Domowego. To wspólnota życia i modlitwy, która ma pomóc każdemu jej członkowi w życiu i w osiąganiu świętości. Wsparcie modlitewne może pomagać w wychowaniu dzieci i może budować żywe relacje z drugim człowiekiem, które zaowocują w życiu duchowym. Modlitwa wspólnotowa ma wielką moc, może wiele zmienić i naprawić.

Czy kapłan i zakonnica mają łatwiej w drodze do świętości? Nie! Są powołani, ale też są słabi i grzeszni. Ataki zła skierowane na nich w XXI wieku są ogromne. To przez ich ręce działa Boża łaska w świecie, ale te ręce są słabe, bo ludzkie. Każdy musi walczyć heroicznie o świętość. Osoba powołana musi walczyć gorliwiej. Potrzebują życiem świadczyć o Bogu. Dlatego musimy się modlić o świętość każdego człowieka, zwłaszcza powołanego.

Świętość poza sakramentami to codzienna rozmowa z Bogiem o wszystkim – modlitwa. Świętość to świadectwo życia – niesienie radości, pokoju i dobra drugiemu. To wielkie czyny miłosierdzia, jak i małe kroki dobra. Każdy może je czynić. To bycie jak świeca, która się sama spala, by innych oświecić.

WIARA + MIŁOŚĆ = ŚWIĘTOŚĆ

Bóg do świętości nie powołuje uzdolnionych, On uzdalnia powołanych. Św. Piotr się zaparł, Judasz zdradził, Tomasz nie dowierzał, Maria była grzesznicą, Łazarz umarł, Paweł zwalczał wiarę. Na drodze życia każdy spotka Boga. Tylko czy za nim pójdzie? W kanonie mamy wielu świętych. Każdy może znaleźć kogoś dla siebie, kogoś do kogo będzie się modlił, kogo będzie naśladował i z kim kiedyś się spotka.

Zamiast na Facebooku szukaj sobie przyjaciół w niebie. Niezawodnych, zawsze mający czas i pomocnych. Słabi po ludzku, ale dzięki Bożej łasce walczyli i zwyciężyli. Świętość jest dla każdego. Święty to człowiek idący do nieba po ziemi. Naszym zadaniem jest być świętymi.