Ludzie, szczególnie ci młodzi, w większości nie chcą służyć, nie chcą być sługami. Możliwe, że wiąże się to z tym, że słowo „sługa” kojarzy nam się ze średniowieczem. Panował wtedy pogląd, że sługa to ten, który ślepo musi wykonać polecenie swego pana. Nie ma głosu, swej opinii, a nawet godności. Może to sprawia, że bardziej chcemy być panami niż sługami. No dobrze, ale komu mam służyć? Światu, który się pogubił? Słabemu człowiekowi, co tak często upada? Może mam służyć wartością materialnym? Nie! Mamy służyć Bogu całym swoim życiem, również pomagając drugiemu człowiekowi, w którym jest godność dziecka Bożego. Tak wielu służy, ale nie Bogu. Nie możemy się zniechęcać. Musimy głosić Ewangelię i nieść Boga poprzez modlitwę, słowo i czyn. Bycie sługą Jezusa jest piękne, bo nasza służba wypływa z przyjaźni, a nie z przymusu. Kto służy Bogu, ten nic nie traci, a zyskuje. Największą nagrodą jest niebo. Jezus dał nam przykład służby w czasie ostatniej wieczerzy, kiedy umył swoim uczniom nogi. Sam Jezus służy, więc dlaczego ty nie chcesz?

Już 10 lat jak jestem ministrantem, a więc służę Bogu w darze eucharystii i kapłanowi, który w imieniu Jezusa, ten ogromny dar sprawuje. Od 7 lat jestem lektorem – czytam Słowo Boże. Wiele przez tą dekadę wydarzyło się w Kościele, na świecie i w Polsce. Mnóstwo się zmieniło w moim życiu – kolejne szkoły, dodatkowe zadania i funkcje. Zawsze starałem się być wiernym wartościom Ewangelii. Wielu różnie odbiera moje poglądy w zasadniczych kwestiach takich jak np. ochrona życia poczętego. Nie zniechęca mnie to, ponieważ to nie my jesteśmy inni, ale ten świat jest inny, bo odrzucił prawdę. Trwajmy i nie zniechęcajmy się. Docierajmy do tych, którzy potrzebują prawdy i głośmy ją. Kropla dąży skałę.

Przez te lata na nowo odkryłem miłość do Boga i dla Jego chwały, starałem się wzorowo spełnić swe obowiązki. Starałem się służyć Bogu w ludziach poprzez proste czyny. Zwalczałem swe wady i pracowałem nad charakterem, trudne to zadanie. Ciągle rozwijam w sobie życie Boże. Poznaję i odkrywam na nowo liturgię i jej moc, która może zmienić życie i zniszczyć wątpliwości. Staram się wszędzie wnosić radość, tą prawdziwą, a nie niszczącą zdrowe relacje ludzkie. W pięknie stworzenia i w zachwycie nad codziennością można odnaleźć Boga i to też odnalazłem w służbie przy ołtarzu. Najpiękniejsze jest zdobywanie innych dla Jezusa. Recepta do wykonania tego zadania jest prosta, należy być autentycznym. Należenie do LSO to piękna przygoda, która kształtuje.

Wiele wspólnot przeżywa kryzys. Braki kandydatów, odchodzenie starszych ministrantów. Zachęcam, jeżeli ktoś się waha czy dołączyć, niech się nie boi i przystąpi do drużyny Jezusa. Jeżeli myślisz, że jesteś stary i musisz odejść – zostań! Jezus cię potrzebuje. Pracuj nad sobą i daj się prowadzić Bogu. Bądź pilny i sumienny w tym co robisz. Bądź rzetelnym uczniem w szkole służy Jezusa. Bądź autentycznym uczniem Jezusa. Tego wam i sobie życzę.