„Sezon ogórkowy”, czyli wakacje w pełni. Urlopy, wyjazdy i odwieszanie spraw wiary na letni wieszak na strychu. Tak, tak, nie raz tak zrobiłem. A to brzydko i fuj. Wiem, biję się w piersi i chcę to zmienić. Wakacje anno domini 2017 to dobry moment. Dobry moment na rozpoczęcie sezonu na pomaganie.

W naszej Parafii od jakiegoś czasu funkcjonuje Wolontariat Parafialny. To oddolna inicjatywa parafian. Na czym polega? Na budowaniu wspólnoty przez uczynki miłosierdzia. Przekładając z naszego na polski, jeśli chcesz pomagać, to wystarczy, że powiesz, że chcesz. W szczegółach wygląda to tak. Jeśli możesz dać 60 minut miesięcznie na spędzenie czasu z osobami, które są same, to daj znać. Jeśli masz w rękach zawód, którym możesz służyć innym np. nauczyciel, hydraulik, prawnik, księgowa, budowlaniec, mechanik itd. i chcesz swoimi umiejętnościami pomóc komuś w parafii, to daj znać. Jeśli możesz od czasu do czasu podwieźć kogoś do Kościoła, na zakupy, do lekarza, to daj znać.

W Kościele wystawione są czyste kartki na których można napisać, jak chce się pomagać. Wystarczy napisać i wrzucić do specjalnego pudełka. Tak samo jest w potrzebami pomocy. Jeśli potrzebujesz pomocy w nauce, w rozliczeniu PIT, w drobnej naprawie w mieszkaniu, w transporcie lub po prostu chciałbyś od czasu do czasu napić się herbaty z kimś, kto tworzy z tobą wspólnotę parafialną, to daj znać.

Jak dla mnie, pomysł wolontariatu parafialnego, to absolutna petarda. Jeśli jesteśmy chrześcijanami i katolikami żyjącymi w jednej wspólnocie parafialnej, to róbmy coś. To nie musi być cos wielkiego i spektakularnego. Wystarczą małe rzeczy, ale jak to mawiała Matka Teresa z Kalkuty, czynione z wielką miłością. Tak niewiele, a tak wiele. Oczywiście są potrzebne osoby tzw. Filtry, które będą łączyć chcących pomagać z potrzebującymi pomocy, ale uwierz mi, to nie jest problem. Warto przemyśleć temat przez wakacje.

Taki plakat wisi w gablocie przed naszą parafią 😊