Człowiek, aby żyć, potrzebuje pokarmu. W życiu duchowym posiadamy wielki dar, który dał nam Jezus. Tym darem jest Eucharystia.
Jezus w czasie ostatniej wieczerzy dał nam siebie. Jego ciało to chleb, a krew to wino. Uczynił to z miłości do nas. Przypieczętował tę miłość na krzyżu, gdzie złożył ofiarę z siebie, aby nas odkupić. Tajemnica zbawienia to również pusty grób i pełne zwycięstwo nad złem. W Eucharystii jest centrum naszego zbawienia. Pełnia i szczyt życia chrześcijańskiego. To, do czego dążymy przez nasze życie.
Nie byłoby Eucharystii bez kapłanów. Wielcy, a zarazem słabi robotnicy Pana. Bądźmy wdzięczni za kapłanów. Pamiętajmy o nich w modlitwach. Takich będziemy mieli księży, jakich sobie wymodlimy. Jeżeli kapłan jest słaby, potrzebuje naszej modlitwy, a nie krytyki. Modlitwa bardziej pomoże. A i słabym narzędziem Bóg może zdziałać cuda.
W Polsce Eucharystia sprawowana jest codziennie. Mamy kapłanów, piękne kościoły i wiernych spragnionych Bożego chleba. Pamiętajmy, że są miejsca na świecie, gdzie nie ma księży, kościoły są niszczone albo zamieniane na kluby, bary, restauracje, gdzie odsetek wiernych jest bardzo niski. Gdzie nie ma kapłana, nie ma Eucharystii. Wierni, chociaż by ich było kilku, mają głód słowa i ciała Bożego. Ten głód może zaspokoić Bóg, działając nawet przez słabego kapłana. Dziękujmy za to, że możemy brać udział w Eucharystii. Za to, że do woli możemy korzystać ze stołu Słowa Bożego i eucharystycznego. Za to, że mamy świątynie, których nikt nie niszczy oraz że nie jesteśmy prześladowani, a nawet zabijani za to, że spotykamy się z Bogiem. Za to, że mamy pasterzy i możliwość rozwoju życia duchowego.
Eucharystia to spotkanie z żywym Bogiem. Najpierw Go słuchamy, później możemy przyjąć w komunii do naszego życia. Możemy w czasie mszy świętej dziękować, prosić, przepraszać i uwielbiać Boga za wielkie dary. On czeka na nas. Ty musisz zrobić krok ku Niemu. On nie narzuca się, ale cierpliwie czeka ze swoją miłością.
Eucharystia to przedsionek nieba. Zapowiedz uczty niebiańskiej. Połączenie Kościoła pielgrzymującego z Kościołem uwielbionym. Przedsmak nieba i Bożej radości. Możemy w czasie mszy pomagać tym, którzy przebywają jeszcze w czyśćcu, aby i oni z Bogiem się radowali.
Żeby Eucharystie dobrze przeżyć, trzeba się wyciszyć. Zostawić sprawy tego świata za drzwiami kościoła i zająć się Bożą tajemnicą naszego odkupienia. Należy mieć czyste serce, aby przyjąć Jezusa w Komunii. Słuchać Słowa Bożego, tego, co Jezus chce mi dziś powiedzieć. Skupianie się na sprawach Bożych, a nie na to, kto jest, kogo nie ma, jak kto jest ubrany. I przede wszystkim wychodząc z kościoła, świadczyć, że jest się człowiekiem wiary i Eucharystii. Że żyje we mnie Pan, a ja jestem jego monstrancją wszędzie tam, gdzie mnie pośle.
Być katolikiem na cały etat. Na mszy świętej, gdzie uczestniczę aktywnie, a nie jak widz na szpilkach i poza kościołem w codziennym życiu. Eucharystia ma nas podnosić, uświęcać i zbawić. Jednakże sam udział w niej bez świadectwa życia może być za mały, aby osiągnąć niebo. Pewien kapłan opowiadał kiedyś, że nie rozumie jak wierni, mając w Eucharystii prawdziwą miłość, wolą tą z serialu, które tytuły są piękne, bo „Pierwsza miłość”, „Tylko miłość”, „M jak miłość”, „Barwy szczęścia”. Odrzucają Bożą miłość i szczęście. Wolą serial, zamiast mszy świętej. Musimy uważać na naszą wiarę i doceniać Eucharystię. A docenia się, tracąc. Obyśmy zawsze mieli kapłanów i sakramenty. Obyśmy nie stracili Bożych darów.
Jezus raz do roku opuszcza tabernakulum i wychodzi na ulice. On nas szuka i po cichu woła przyjcie do źródła. Uczta gotowa. Czekam na was codziennie w Eucharystii, Kościele i posłudze kapłana. Chce być z wami zawsze. Chce was zmienić i zbawić.
Czy chodzę na Eucharystię? Jak ją przeżywam? Czy słucham Słowa Bożego? Czy przyjmuję je do serca? Czy świadczę, że jestem uczniem Jezusa? Czy modlę się za księży? Czy doceniam to, co daje mi Pan? Jak spędzam niedzielę?
Jezus wychodzi raz do roku na ulice, ale my wychodzimy co niedzielę. To my naszym życiem mamy zachęcać innych do spotkania z Bogiem.
Brat Albert mawiał: Być dobrym jak chleb. Jezus dla nas stał się chlebem na życie wieczne. Ty masz być chlebem dla drugiego człowieka, który nie dostrzega daru Eucharystii i żyje na peryferiach wiary.
Zachęcam do zapoznania się z 6 rozdziałem Ewangelii Jana o Chlebie Żywym.