Każdy z nas w swoim życiu powinien uznać Jezusa za Króla i Pana. Tylko Jezus może dać człowiekowi dar wiary, prawdziwej miłości i nadziei. Tylko Jezus może dać prawdziwe życie – życie wieczne. Jezus uleczy nasze zranienia, te duchowe, psychiczne i fizyczne. Karmi nas swoim Słowem i Ciałem. Jest zawsze z nami i zawsze będzie, pomimo naszych upadków i grzechów. On nie brzydzi się nami, ale chce nam pomóc, chce uleczyć i dotknąć naszego życia. Tylko to my musimy zrobić pierwszy krok ku Niemu. On czeka. On nie załamie się naszą grzesznością. Nie powie: ,,Ojej ale jesteś zły i niedobry’’.  On powie,, Jesteś. Czekałem. Pomogę Ci. Chcesz?’’.

Musimy iść na naszą pustynię, miejsce osobne, by się modlić i przemieniać. Musimy uznać Jezusa naszym Panem i Królem, a przede wszystkim wielkim Bogiem. Aby to zrobić musimy odrzucić bożki XXI wieku: bożki pieniędzy, władzy, sławy, kariery, wygodnictwa, przyjemności, posiadania, mody, wyglądu, popularności, alkoholu, narkotyków, Internetu, hazardu, ideologii i ludzi, którzy myślą że są ponad Boga. Jezus wyzwoli nas od zła i od wszystkiego co nas od Boga odciąga. Musimy milczeć i słuchać Boga, jego pomysłu na nasze życie. On chce naszego szczęścia, chce nas zbawić. Żadne bożki nie dadzą nam trwałego szczęścia, tym bardziej zbawienia i szczęścia wiecznego.

Musimy dać się prowadzić Jezusowi. On chce być naszym przyjacielem. Wiele się możemy od Niego uczyć. Musimy z Nim rozmawiać o wszystkim i zaprosić do naszego życia na dobre i na złe, na zawsze, pomimo wszystko i wbrew wszystkim, zwłaszcza temu światu, który odrzuca dobro i Jezusa plan na życie. Mało tego, Jezus nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych. Uwalnia nas od śmierci. Jezus jest drogą bez końca ku szczęściu. Prawdą, która wyzwala. Życiem, które może być piękną przygodą.

Czy chcę, aby Jezus zmienił moje życie? Może jestem przyzwyczajony do mojego obecnego życia? Może jest dobrze? Może moja droga, półprawdy i ułuda życia są lepsze? Mój plan na życie jest lepszy? Czy da mi szczęcie duchowe i wieczne moja własna recepta na zbawienie?

Jezus czeka. Nie narzuca się. Czeka na nasz krok ze swoją miłością i pomocą. Pierwszym jest pustynia – cisza, odrzucenie świata. Drugim – obecność z Bogiem, uznanie Go ponad wszystko. Trzeci – akceptacja Bożego planu i realizacja w życiu. A później radość pomimo krzyży, które z Bożą pomocą są łatwiejsze do uniesienia. Należy tylko zaufać, a On sam będzie działał. Nic nie stracimy, a zyskamy.