„Bądź jak światło, które wędruje przez noc i po drodze zapala zagasłe gwiazdy.” Phill Bosmans

Pan światłem i zbawieniem moim:
kogóż mam się lękać?
Pan obroną mojego życia:
przed kim mam się trwożyć?
„ Ps 27, 1

Światło i ciemność. To pierwsze słowo zawsze człowiekowi kojarzyło się z poczuciem bezpieczeństwa, ciepłem, nadzieją, ogniskiem domowym. Ciemność natomiast nasuwa raczej pesymistyczne skojarzenia: bólu, śmierci, nicości, może strachu. Można spojrzeć na to w jeszcze inny sposób –  światłem jest łaska Boża, wszystko to, co prowadzi nas do spotkania z Nim. Ciemność natomiast wręcz przeciwnie – grzechem. Może warto zastanowić się, co bądź kto jest dla mnie takim światłem? Czy jest taka osoba, która potrafi mnie pocieszyć, wysłuchać, posłużyć dobrą radą? A może sami jesteśmy dla kogoś takim oparciem?

Co w naszym życiu jaśnieje? Często wydaje się, że gdy jest nam bardzo ciężko, tkwimy w całkowitym mroku. Nie wiemy wtedy dokąd iść, ponieważ nie możemy znaleźć włącznika, by to światło zaświecić. Jesteśmy przytłoczeni życiem, natłokiem obowiązków, codziennej pracy, tracimy sens życia, wpadamy w depresję, cierpimy przez jakieś toksyczne relacje z innymi osobami, toniemy w swoich grzechach i słabościach…. Ciemność. Nie widać wyjścia. A co robi wtedy Bóg? Jak zwykle JEST i daje gotową pomoc.

Twoje słowo jest lampą dla moich stóp
i światłem na mojej ścieżce.

W całym tym nieprzeniknionym mroku On woła do nas. Jak? Przez swoje święte Słowo. To jest recepta i lekarstwo na wszystkie nasze trudności. I może niektórzy teraz sobie myślą, że to przecież nie jest „odkrycie Ameryki”, że jest to takie oczywiste. Że czytają słowo Boże i… nic. Nie odczuwają spektakularnych zmian, kołatania serca, dotknięcia Boga… Mimo tego nie wolno nawet przez chwilę sądzić, że On nie działa. Wręcz przeciwnie – nawet gdy tego nie czujemy, Bóg jest i leczy nas, gdy tylko zechcemy sięgnąć po Jego Słowo Życia. Czasem Pan Bóg dopuszcza cierpienie, depresję, żebyśmy wreszcie zaczęli żyć, ale tak prawdziwie, przez wielkie „Ż”. Aby to nasze życie było pełne, musimy być przepełnieni Jego łaską i miłością. Musimy dążyć do świętości. Nie ma innej drogi dla chrześcijanina.

I jeśli mimo tego co przeczytaliście, nadal nie jesteście przekonani, że możecie świecić i jaśnieć to nie martwcie się. Nie wy będziecie świecić, ale ON! To ON będzie świętością w waszych sercach i przez to uczyni Was świętymi. Musicie tylko na to pozwolić!

Uświęcaj nas Panie każdego dnia!