Krzyż. Co dla mnie, katolika, znaczy?
To znak naszego odkupienia i zbawienia. Na nim Jezus umarł, abyśmy, ja i ty, byli wolni. To znak zwycięstwa nad złem, grzechem i śmiercią. Największy symbol miłości Boga do człowieka. Bez krzyża nie byłoby radości pustego grobu.

Krzyż. Towarzyszy nam od narodzin aż po grób. Na chrzcie rodzice kreślą nam znak krzyża na czole. Każda modlitwa i Eucharystia rozpoczyna się znakiem krzyża. Kapłan w konfesjonale kreśli znak krzyża i przebacza w imię Boga nasze grzechy. Kiedy umrzemy, na naszym grobie postawią krzyż, który będzie nadzieją na nasze zmartwychwstanie.

Krzyż. Nosimy dumnie na piersi. Dlaczego? Bo taka moda? Czy to moje przyznanie się do Boga, wiary, wartości? Czy nie noszę go bez zastanowienia? A może nie noszę, bo jest mi ciężarem w codzienności?

Krzyż. Jest wszędzie: w urzędach, szpitalu, szkole, przy drogach oraz na wieży kościołów i na ścinanie w naszym domu. Jest symbolem naszej wiary, naszego dziedzictwa i wartości chrześcijańskich. Czy w miejscach obecności tego znaku ludzie są lepsi? Czy pamiętają o ofiarowaniu się drugiemu człowiekowi i Bogu jak Jezus? Czy kierują się przykazaniem miłości? Niektórzy usunęliby krzyż z przestrzeni publicznej, bo jest wyrzutem sumienia. Budzi niepokój. Jest czymś, co ich zraża, co woła o ich opamiętanie. Prymas Stefan Wyszyński powiedział: ,,Z krzyżem wam źle, ale bez krzyża będzie wam gorzej. Dlaczego? Powstanie pustka moralna i brak zasad. Człowiek straci sens, który musi odnaleźć w krzyżu Jezusa. Na nowo odkryj krzyż w przestrzeni publicznej i oceń jego wartość w tworzeniu tożsamości człowieka i narodu.

Krzyż. Pewien kapłan mówił kiedyś, że ta druga strona krzyża, ta pusta, jest miejscem dla mnie i dla ciebie. W nim wpisane jest nasze życie i nasze imię. Nasz krzyż musimy zjednoczyć z krzyżem Jezusa, a będzie lżejszy. Musimy ufać Bogu.

Krzyż. Spotyka każdego. Moim krzyżem może być choroba, cierpienie, niezrozumienie, samotność, lęk, problemy domowe, szkolne, małżeńskie… Każdy ma swój. Jak go przyjmuję? Często jak nas spotka, nie przyjmujemy go. Buntujemy się i wołamy do Boga ,,Dlaczego ja?, „Dlaczego mnie to spotkało? Byłem dobry”. Może miałeś podobnie. Pamiętaj, uczeń Jezusa bierze swój krzyż bez szemrania i Go naśladuje. Jednoczy się z Jezusem i zwycięża. Nikt nie ma lekkiego krzyża. Każdy ma taki jaki, jest stanie unieść. Musi tylko chcieć go przyjąć.

Na krzyżu się nie zakończyło, ale rozpoczęło nasze odkupienie, które swe dopełnienie miało w radości poranku wielkanocnego. Bez krzyża nie byłoby pustego grobu.

Nie wstydź się krzyża i nie bój się! On cię spotka. Możesz go odrzucić. Możesz go przyjąć. Możesz. Jesteś wolny. Jezus poświęcił się na krzyżu z miłości dla nas. Dlaczego ty nie chcesz? Albo, jeśli chcesz, dlaczego to robisz?

Krzyż. Odkryj go w życiu, a nie będziesz żałować. Uklęknij przed krzyżem i zaufaj na nowo Bogu. W cieniu krzyża Jezusa twój krzyż będzie mieć sens, twoje cierpienie również.

Przez krzyż do radości nowego życia w Jezusie. Przez krzyż do zmartwychwstania z niewoli grzechów, do wolności dzieci Bożych.