Jak łania pragnie wody, tak moje serce pragnie Ciebie, Panie, Boga żywego.

Moje serce pragnie Cię zobaczyć, lecz nie potrafi dojrzeć dobra, przez które objawiasz się w drugim człowieku. Moje serce pragnie Cię usłyszeć, lecz nie nasłuchuje cichej modlitwy płaczących dzieci. Moje serce pragnie Cię poczuć, lecz jest zbyt twarde i gruboskórne.

Egoizm zamyka nam wszystkie drzwi, które prowadzą do Boga, co za tym idzie, te, które prowadzą do szczęścia. Znieczula nasze serca i sprawia, że stajemy się obojętni. Sprawia, że zamykamy się na drugiego człowieka, jego potrzeby i uczucia. Egoizm zupełnie niszczy i wywraca do góry nogami naszą hierarchię wartości. Wyprowadza nas na pustynie, gdzie stajemy się bogami sami dla siebie, spełniając nasze zachcianki. W pewnym momencie spostrzegamy, że jesteśmy tam zupełnie sami, tylko my i piasek. Wtedy rodzi się w nas pragnienie ucieczki. Chęć znalezienia oazy, źródła. Rozpoczynamy naszą wędrówkę, która może trwać kilka dni, tygodni, miesięcy czy nawet lat. Nie wiemy co nas czeka, ale mamy nadzieję, że w końcu znajdziemy studnię, aby zaczerpnąć z niej wodę. Na początku pełni entuzjazmu i zapału, lecz niestety z czasem nasze siły słabną, a nadzieja gdzieś umyka. Przestajemy wierzyć w sens naszej wędrówki, w sens trudu, który podejmujemy. Jednak im większy trud, tym większe pragnienie. Zaczynamy dostrzegać swoją małość wobec wielkości Boga, kornie skłaniając się przed nim, mając ciągle na uwadze to, że on potrafi przemienić każde serce. Nie wystarczy powiedzieć: ,,Panie, Ty jesteś moim Bogiem”, trzeba Go prawdziwie przyjąć i pokazać to w swoim życiu. W Ewangelii Św. Mateusza czytamy o tym, co Jezus mówi do tłumów o faryzeuszach:

,,Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią.” Trzeba bardzo uważać, aby nie zwiodła nas pycha i egoizm, które budują w nas postawę faryzeuszy. „ Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża będzie wywyższony.”