Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych?
Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał.  Łk 24, 5-6

Zastanowiło mnie ostatnio  słowo „pusty”. Niby zwykły przymiotnik, dwusylabowy, nieznaczący dla jednych nic, dla innych raczej negatywny. To słowo prawie zawsze kojarzy się z brakiem czegoś. Pusty brzuch, puste słowa, puste serce, pusty garnek. Ewidentnie czytając te zlepki słów, nie jesteśmy napełnieni optymizmem i możemy przywołać na myśl złe, trudne, bolesne uczucia, które związane są z brakiem jakiejś bliskiej nam osoby, niemocą, jałowością. Ale jest takie jedno jedyne wyrażenie, które temu słowu nadaje ZUPEŁNIE inny wydźwięk: PUSTY GRÓB.

Jezus pokonał śmierć przy tym też wszystkie nasze, nawet największe, słabości. Zmartwychwstał! I żyje. Nie ma Go tu! Dlatego ten grób jest pusty… panuje w nim wręcz krzycząca cisza, która napawa nas blaskiem Jego zmartwychwstania. On zmartwychwstał, więc chce byśmy i my zmartwychwstali. Musimy zechcieć oddać Mu nasze lęki, słabości, grzechy, zranienia… wejść z Nim do grobu. Robić to każdego dnia, a nie tylko w Święta Wielkanocne. Trzeba pozwolić Mu także na to, by On te wszystkie nasze grzechy wziął ze sobą wychodząc z grobu. Abyśmy wyszli i my.

On sam te wszystkie rzeczy, które tak bardzo nas bolą, które odbierają godność, wziął na siebie pomimo bólu fizycznego i psychicznego. I myślę, że Jezus zachęca nas do tego, byśmy też nie bali się jakby wejść w te nasze słabości, nie w sensie takim, że mamy grzeszyć, ale byśmy nie bali się tego, co boli, co nas rujnuje. Żeby zniszczyć te słabości, te bolesne doświadczenia musimy w nie wejść, wejść do ich źródła… przypatrzeć się im właśnie w grobie. Powinniśmy zobaczyć tam ich wielkość i… nawet poczuć odrazę z powodu ich nadmiaru. Lecz z drugiej strony po trzech dniach dla jednych to będą może 3 sekundy, dla innych 3 minuty, a dla innych 3 dni) potrzeba byśmy zobaczyli, jak one razem z Panem Jezusem zmartwychwstają. Nie ma ich! Dobrze byłoby nauczyć się, także „wychodzić z siebie”, żeby widzieć innych ludzi i móc im pomagać.  Muszę się przyznać, że ja w te Święta bardzo odczułam właśnie to wyprowadzenie z „grobowych słabości” i doświadczam nadal. Pan sam pokazuje mi, gdzie one są i chce, by razem z nim umarły i odrodziły się na nowo! Życzę wam z serca tego odczucia!

Panie, niech zmartwychwstają w nas nasze słabości! AMEN!