Zawsze, kiedy czytam pierwsze wersety Ewangelii św. Jana, mam dreszcze…

Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga,
i Bogiem było Słowo
Ono było na początku u Boga.
Wszystko przez Nie się stało.

Na początku było Słowo i to przez Nie wszystko się stało. Bóg wypowiedział Słowo i stała się ziemia, lądy i oceany, i niebo usiane gwiazdami, i bogactwo zwierząt lądowych, wodnych i podniebnych. I stał się człowiek…

Na jednej z tegorocznych urodzinowych kartek pewna osoba napisała mi, że dzień moich urodzin to chwila w historii wszechświata, kiedy Bóg uznał, że świat nie może dłużej istnieć beze mnie. To słowa do każdego z nas. Pozwól, aby przez chwilę ta prawda wniknęła w Twoje serce. Wyobraź sobie ten moment, kiedy Bóg wypowiada z miłością słowo, którym jest Twoje imię, aby Cię powołać do życia – to był początek nowego świata, Twojego świata. Z Miłości zostaliśmy stworzeni, przez twórczą Miłość, Która dłużej nie wyobrażała sobie świata bez Ciebie i beze mnie.

Bóg jest Miłością – i wszystko co nosimy w sercu, co sprawia, że potrafimy, możemy i chcemy kochać, wskazuje na Niego, dawcę i źródło Miłości. Pragnienie kochania drugiej osoby i bycia kochanym, miłość mężczyzny i kobiety, męża i żony, to jedna z twarzy Miłości, którą jest Bóg. Pieśń nad Pieśniami, która opisuje miłość Oblubieńca i Oblubienicy, to alegoryczny obraz Miłości Boga, jaką Bóg ukochał stworzonego przez siebie człowieka i ustanowiony przez Siebie Kościół. Wszystko to, czego Bóg dokonuje, ma jeden fundament – Miłość. A jednak tak wielu ludzi nie czuje się przez Boga kochanym, nie potrafi w tę Miłość uwierzyć. Tymczasem Bóg wielokrotnie nas o niej zapewnia:

Ukochałem cię odwieczną miłością (Jer 31, 3)

Wody wielkie nie zdołają ugasić miłości, nie zatopią jej rzeki (PnP 8, 7)

Bo góry mogą się poruszyć i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi ciebie (Iz 53,10)

Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś (J 17, 23)

I nic już nigdy nie oddzieli cię od mojej Miłości (por. Rzymian 8,38-39)

Bóg jest Miłością, kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim (1J 4,16)

To nie jest jakaś tam emocyjka, chwilowe zauroczenie, zachwyt nad swoim dziełem, przecież tylko jednym z wielu. Bóg udowodnił Swoją Miłość – powiedział, że jesteś wart tego, aby za Ciebie umrzeć i to zrobił.

W tym przejawia się miłość, że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy. (por. 1 Jana 4,10)

Chyba nie jesteśmy w stanie do końca sobie uświadomić tego, jak bardzo On nas kocha. Ktoś kiedyś powiedział, że gdybyśmy byli w stanie to pojąć, życie doczesne straciłoby dla nas sens – chcielibyśmy jak najszybciej znaleźć się przy Nim, ale życie doczesne, choć ma swoje niedoskonałości, zostało nam dane nie bez powodu. Bóg pragnie, abyśmy przeżyli je jak najpiękniej, bo ono już się powtórzy, a na życie wieczne będziemy mieć całą… wieczność! A poza tym tu, w tej niedoskonałej, bo ludzkiej, rzeczywistości, żyjemy jednocześnie jako część dzieła stworzenia, którego Autor nie stwarza bubli – pamiętaj o tym!

Może patrzysz czasami na siebie i myślisz, że jesteś do niczego. Na ziemi jest milion innych osób o wiele lepszych od Ciebie. Tymczasem Bóg kocha w Tobie wszystko – to jak chodzisz, jak się uśmiechasz, jak przeczesujesz dłonią włosy, jak przytulasz do serca bliską osobę, jak dzielnie walczysz każdego dnia o siebie, kocha dołeczki w Twoich policzkach, Twoje chrapanie, to jak ubierasz swoje myśli w słowa… Robisz to w jedyny i niepowtarzalny sposób na ziemi! I troszczy się o to, co robisz, gdzie jesteś, co myślisz i co czujesz (zobacz Psalm 139).

Miłość Boga nie stawia warunków. Bóg pragnie tylko tego, abyśmy Go kochali. Pomyśl, że On ma moc, aby zmusić Cię do posłuszeństwa i przestrzegania Jego przykazań. Przecież jest Wszechmocny, mógłby to zrobić… ale nigdy tego nie uczyni, bo On pragnie autentycznej miłości, a miłość zawsze opiera się na wolności wyboru. Gdy Jezus poszedł na krzyż, aby Swoim życiem zapłacić za nasze grzechy, zrobił to z Miłości, bez żadnej gwarancji, że Jego Miłość odwzajemnimy.

Nie potrafimy tak kochać – a przynajmniej nie sami z siebie. Może dlatego tak trudno nam czasami uwierzyć, że jesteśmy na Jego podobieństwo, bo nasza ludzka miłość zawsze w mniejszym lub większym stopniu uwarunkowana jest oczekiwaniem na wzajemność, a Miłość Boga trwa niezmiennie bez względu na to, czy odpowiemy Mu miłością. Tymczasem kiedy Bóg tworzył nasze serce, uznał je za tak dobre i tak godne miłości, że jego kawalątek zatrzymał w niebie. Resztę posłał na ziemię, by cieszyła się Jego darami i na ich podstawie wskazywała nam drogę do Niego, ale też zawsze nam przypominała, że niczego na tym świecie nie możemy kochać całym sercem, bo całego serca nie mamy. Jeśli zaś chcemy kochać kogoś całym sercem, jeśli chcemy znaleźć prawdziwy pokój i prawdziwą pełnię, musimy powrócić do Boga i odzyskać ową brakującą cząstkę, którą On przechowuje dla nas od wieków! (Czcigodny Sługa Boży Abp. Fulton J. Sheen). Miłość, którą spotykamy w życiu, to takie drogowskazy do Boga. Potrafimy kochać innych, bo Ktoś nam umiejętność kochania podarował. Potrafimy kochać Boga, gdy doświadczamy Jego miłości. Doświadczamy Jego miłości zarówno w bezpośredniej relacji z Nim, jak i w relacji z innymi ludźmi. Im bliżej Boga jesteśmy, tym bardziej potrafimy kochać siebie i innych.

Na początku było Słowo i zostało ono wypowiedziane z Miłością.
A później narodziła się Miłość, która chodziła po ziemi. Bo Bóg pragnął, aby ludzie doświadczyli, jak to jest przebywać w Jego czułej i troskliwej obecności. I aby ludzie na nowo nauczyli się kochać. Pozwoliła się ta Miłość ukrzyżować, aby ludzie wiedzieli, że Bóg nie cofnie się przed niczym dla dobra tych, których kocha. I Miłość zmartwychwstała, żeby ludzie uwierzyli, że Miłość nigdy nie ustaje (1 Kor 8a).

P.S. Podziękuj dziś Bogu za to, jak Cię ukochał i za każdego człowieka, którego kochasz i przez którego jesteś kochany – uświadom sobie, jak bardzo zostałeś obdarowany przez Miłość i otwórz na Nią serce, bo nie ma większej wartości w życiu człowieka jak to, że może kochać i jest kochany!